Kompozyt – Hybridism
Jarek Szczęsny:

Rozbudzić może uśpione pokłady filozoficznej głębi.

New Rome (Tomasz Bednarczyk) – New Rome
Ania Pietrzak:

Nowe oblicze wrocławskiego producenta.

Catnapp – Break
Paweł Gzyl:

Basowe piosenki.

Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.



Plaid ‎– Polymer

Londyński duet poruszający się na scenie elektronicznej już blisko trzydzieści lat, 7. czerwca wydał swój kolejny studyjny album zatytułowany „Polymer”.

Ed Handley i Andy Turner oprócz bogatej autorskiej dyskografii i genialnych remiksów innych artystów, mają na swoim koncie również udział w projekcie z 1993 roku o nazwie Black Dog Productions z którym wiąże się wybitny album zatytułowany „Bytes”.

Ich najnowszy album przypomina wielobarwną mozaikę, którą mimo przytłaczającej liczby kolorów, tworzy w miarę spójny i szlachetny obraz.

Otwiera go ciężkawy, lekko industrialny „Meds Fade”, który mocno odstaje od reszty materiału na płycie. Jego pominięcie, nie wpłynie negatywnie na odsłuch „Polymer”, a może wręcz sprawi, że zostaniemy z tym albumem na dłużej. Numer dwa to „Los”. Typowy dla Plaid IDM’wy połamaniec, który łączy migotliwe, delikatne, wręcz palpitacyjne mikro loopy z ostrymi, niczym brzytwa, synthami.

Im głębiej w las tym ciekawiej. „Maru” generuje kompletnie inną przestrzeń. Brzęcząco-klekoczący bit, delikatne nieregularne dzwonki i spokojny, harmonijny podkład może przywoływać skojarzenia z Forest Swords.

Na płycie są momenty, które mocno korespondują z klasycznym IDM’em z lat dziewięćdziesiątych, jak i bardzo świeże – łączące akustyczne brzmienie z syntetycznymi elementami. Takim przykładem jest „The Pale Moth”, gdzie można usłyszeć (oprócz elektronicznej warstwy) gitarę (spanish guitar!), klarnet i skrzypce. Wszystko komponuje się genialnie.

Jednym z najspokojniejszych fragmentów na płycie jest utwór „Dancers”. Nastrojowy, rozwijający się i powoli zagęszczający. W klipie do tego kawałka widzimy literalne nawiązanie do manifestu “Polifonia, Zanieczyszczenie i Polityka”, w ramach którego muzycy próbują zwrócić uwagę świata na dramatyczny stan zanieczyszczenia środowiska. Stąd taki a nie inny tytuł albumu – „Polimer”, czyli substancja chemiczna stosowana w wielu gałęziach przemysłu, zwłaszcza jako tworzywo sztuczne. Plastik, sylikony, rozmaite syntetyki są dosłownie wszędzie. To temat bardzo gorący ostatnimi czasy. Wydawać by się mogło, że nie przystoi negatywnie oceniać każdej próby podejmowania tego problemu, nawet jakby miała się wydawać spłycona i przedstawiona banalnie.

Materiał na najnowszym albumie Brytyjczyków nie rozczarowuje. Tworzy go zestaw złożonych, wysmakowanych, nierzadko zawiłych kompozycji, które z jednej strony są kwintesencją tego co mechaniczne, syntetyczne, sztuczne, kosmiczne, futurystyczne, chaotyczne; zaś z drugiej strony harmonijne, akustyczne, analogowe, lekkie i subtelne.

Plaid
Warp Records

7.06.2019 | Warp Records

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. tosca

    Dobra płyta. Kozacki walczyk na koniec.

  2. Wybitny za ” starych ” black dogowych czasów to jest album _ spanners, który zalecam każdemu fanowi muzy elektronicznej w ogóle. Smacznego.