New Rome (Tomasz Bednarczyk) – New Rome
Ania Pietrzak:

Nowe oblicze wrocławskiego producenta.

Catnapp – Break
Paweł Gzyl:

Basowe piosenki.

Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę. „Motherfucking Rules” – głosiła swoim tytułem pierwsza EP-ka autorstwa Davide Carbone w 2010 roku. I choć zawierała ona jeszcze minimalową wersję techno, to już w czytelny sposób zapowiadała, że na klubowej scenie pojawił się producent […]

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.

Jakub Lemiszewski – 2019
Jarek Szczęsny:

W zaczarowanym nastroju.



D. Carbone – A.C.A.B.

D. Carbone idzie na wojnę.

„Motherfucking Rules” – głosiła swoim tytułem pierwsza EP-ka autorstwa Davide Carbone w 2010 roku. I choć zawierała ona jeszcze minimalową wersję techno, to już w czytelny sposób zapowiadała, że na klubowej scenie pojawił się producent o rebelianckiej postawie. I rzeczywiście: nie trzeba było długo czekać, kiedy spod palców włoskiego twórcy zaczęły płynąć znacznie mroczniejsze i cięższe dźwięki, firmowane głównie dwoma pseudonimami – D. Carbone i Honzo.

Większość z nich znalazła miejsce na krążkach wydawanych przez jego własną wytwórnię – Carbone. Nagrań artysty nie brakowało również w katalogach dwóch firm prowadzonych przezeń wraz z kolegami po fachu – Ascione i Shapednoise: 3TH i Repitch. O ile tworzone wspólnie utwory lokowały się w formule industrialnej wersji techno, tak solowe produkcje D. carbone buchały nieujarzmioną energią bezceremonialnego rave’u. W tym kontekście nowa płyta Włocha zawiera nieco odmienne brzmienia.

Początek jest wyjątkowo agresywny: „All Cops Are Bastards” i „Brutal Realism” to siarczysty gabber, ocierający się wręcz o rytmiczny noise. Więcej przestrzeni i melodii pojawia się w „Choke”, gdzie łączą się acidowe loopy i afrykańskie śpiewy. „Don’t Ask” to właściwie oldskulowy IDM o zaszumionym tonie, bliski wczesnym dokonaniom Aphex Twina. Wątki te kontynuuje „Don’t Fear The Cosh”, w którym zamaszysty bit jest zestawiony z zawodzącą partią syntezatorów.

Drugą część kolekcji otwiera „Facing Bullets” – zadziorne techno wymodelowane na brzmienia typowe dla początku lat 90. W „Fight The Order” uderzają plemienne bębny, wnosząc ze sobą zawiesisty pasaż chmurnych klawiszy. „Fuck The Policeman” to już strzał między oczy: twarde bity i epicka elektronika. „Fuck, Ur Face Is On The Elbow” zaskakuje zwrotem w stronę hip-hopu w industrialnej wersji spod znaku Techno Animal. Całość wieńczy ponownie hard techno w czystej postaci – osadzony na wojennym rytmie „Looking From The Bars”.

Drugi krążek składający się na „A.C.A.B.” przynosi osiem remiksów nagrań z podstawowego zestawu. Dokonali ich młodzi producenci z różnych stron Europy, których wiąże z D. Carbone upodobanie do brutalnego techno i kontrkulturowa postawa. Większość z nich nadaje utworom włoskiego kolegi bardziej taneczny sznyt – tak jak Myler w „Looking From The Bars” czy WarinD w „Facing Bullets”. To mocarne techno z jednej strony głęboko osadzone w tradycji kontynentalnego rave’u, ale z drugiej – jak najbardziej nowoczesne.

Największe wrażenie robi jednak „Excluded Remix” utworu „Fuck The Policeman” autorstwa japońskiego producenta Ryuji Takeuchi: dziesięć minut smolistego hip-hopu głęboko zanurzonego w przemysłowych zgrzytach i szumach. Z kolei „Deep Dimension Mix” tej samej kompozycji to energetyczne techno z trance’owymi koneksjami, zestawiające galopujące breaki z przetworzonymi głosami i zaskakująco melodyjnymi klawiszami.

Dwie godziny nowej muzyki D. Carbone najlepiej sprawdzi się oczywiście podczas nocnego rave’u w jakimś opuszczonym bunkrze. Co ciekawe: nagrań tych można z powodzeniem słuchać w domu. Owszem – mnóstwo tu siarczystego grania o tanecznym charakterze, ale te utwory z mocnym przytupem uzupełniają tym razem bardziej eksperymentalne kompozycje. W sumie układa się to w mocną dawkę ciężkiej elektroniki, która daje solidnego kopa – bez względu na to, czy słucha się jej tańcząc w klubie, czy siedząc w swoim pokoju.

Carbone 2019

www.d-carbone.blogspot.it

www.facebook.com/dcarbone87

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze