MONOH – MONOH
Łukasz Komła:

W oparach myśli.

ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.



Alva Noto

Alva Noto – Unieqav

Trzecia część Uni-trylogii. Czytaj dalej »

Alva Noto & Ryuichi Sakamoto – Glass

Szkło – odmiana przez przypadki. Czytaj dalej »

Ryuichi Sakamoto – Async-Remodels

Pomnik ze śmiercią w tle. Czytaj dalej »

Mika Vainio + Ryoji Ikeda + Alva Noto – Live 2002

Takie rzeczy działy się w 2002 roku. Czytaj dalej »

Raster Noton – archiv 4

Ekskluzywne wydawnictwo podsumowujące 20 lat działalności jednego z najbardziej wizjonerskich labeli na rynku. Czytaj dalej »

Podsumowanie roku 2015 – Łukasz Komła (świat)

Wybrałem płyty, które trzeba po prostu znać i mieć. Czytaj dalej »

Ryuichi Sakamoto + Alva Noto + Bryce Dessner

Pod koniec grudnia pojawi się nowy film Alejandro G. Iñárritu z wyjątkową ścieżką dźwiękową. Czytaj dalej »

Alva Noto – nasza rozmowa

Legendarny niemiecki producent i współzałożyciel oficyny Raster-Noton, Carsten Nicolai, znany między innymi jako Alva Noto, opowiada o swojej nowej płycie, tworzeniu i nie tylko. Czytaj dalej »

Alva Noto – Xerrox vol.3

Czy „Xerrox vol.3” to ambientowy album roku? Czytaj dalej »

RBMA Weekender – nasz przewodnik

Dziś Hauschka w Polskim Radiu, a od jutra Pałac Kultury z trzech stron będzie otoczony elektroniką. Zaczyna się RMBA Weekender Warsaw – sprawdźcie, jakie koncerty szczególnie polecamy.

Czytaj dalej »

Nadciąga debiutancki album Diamond Version

Projekt Diamond Version tworzą dwaj znakomici artyści z kręgu współczesnej elektroniki, czyli Alva Noto i Byetone. Płyta duetu będzie nosić tytuł „CI” i ukaże się 2 czerwca nakładem Mute Records. Czytaj dalej »

Alva Noto + Ryuichi Sakamoto – Summvs

Alva Noto – kim jest i jaką rolę odgrywa jego postać na bezdusznej scenie glitch? Czy to właśnie jego twórczość będzie najlepszą wizytówką gatunku dla kogoś zupełnie niezorientowanego w temacie? I dlaczego o to pytam? Zainspirowała mnie do tego jedna z rozmów, jakich każdy z nas toczy wiele, kiedy to gusta stają się tematem ożywionych dyskusji. Czytaj dalej »

anbb: Alva Noto & Blixa Bargeld – Mimikry

 

Alva maszyna, Blixa demon.
Dorobek artystyczny i prekursorstwo Carstena Nicolai i Hansa Christiana Emmericha starczyłyby na co najmniej obszerne opracowania. Jeden wyniósł elektroniczne rzemiosło clicksncuts do rangi sztuki, przetwarzaniem i wyodrębnianiem z pozornego chaosu struktur rytmicznych. Drugi – odwrotnie (pomijając legendarne młoty pneumatyczne i inne zasługi dla industrialu pod szyldem Einstürzende Neubauten, a włączając solowy perfomance z igraniem na folii i czytaniem na koncertach kodu DNA z włosa, który sobie wyrwał) tu, z prostych środków – głosu i mikrofonu – robi niezły bajzel. Dwie osobowości i osobliwości w swoich gatunkach, zorientowane na pozornie nieprzystające obszary połączyły siły, czego efektem jest najbardziej interesujące wydawnictwo ubiegłego roku. Gwoli ścisłości swoje trzy grosze dorzuciła artystka, modelka i aktorka Veruschka, nie tylko użyczając głosu w dwóch utworach, ale i pozując jako uliczny pająk, dzięki czemu „Mimikry” może śmiało startować w konkursie na okładkę roku. Czarny, lśniący krążek to nadal tylko wstęp. A muzyka? Kto przebrnie gładko przez pierwsze dwie minuty i pisk Bliksy Bargelda przetworzony przez Alva Noto w ptasią apokalipsę, dalej będzie miał już tylko z górki. Lecz górka to wyboista i definiująca „piosenkę” na nowo, widoki zaś z niej są bogate, skontrastowane, chropowate jak raster. Pewnie dlatego duet daje się łatwo spolaryzować.

ANBB to idealne połączenie, w którym nikt nie wyrywa sobie ról. Styczna zaskakuje iskrzącą się alchemiczną formułą. Artyści przy programowym minimalizmie środków osiągnęli niesamowitą rozpiętość efektów. Między zdekonstruowanymi kompozycjami i kapitalnie, lekko (przynajmniej po części i w stosunku do reszty) podanymi kowerami, epatują neurozą i grozą, agresją, humorem i graniem na nerwach. Od ciszy aż po erupcję, czasem synchronicznie, czasem przeciwstawnie jak w otwierającym „Fall”, w którym Blixa w końcu łagodnieje, by pozwolić Noto wybuchnąć ścianą hałasu. Finałowa delikatność klawiszy zostawia nas zdezorientowanych. A to dopiero początek. W dalszych kompozycjach Alva Noto oscyluje wokół ascezy, niskich rejestrów (świetne „Mimikry”), lodowatych pasaży, pojedynczych tonów, opiłków industrialu i glitchu, ścian jazgotu i przytulnych szumów. Spodziewane po duecie radykalny noise i elektroniczne trzaski dawkuje się oszczędnie, bo wbrew pozorom nie chodzi o to, by słuchacza zmiażdżyć, lecz by wciągnąć do gry. Dość powiedzieć, że kower tradycyjnej folkowej piosenki „I Wish I Was a Mole in the Ground” to najlepiej zaaranżowane country, jakie słyszałam, a które za sprawą pulsującej elektroniki i uwodzącego (początkowo) Bliksy w prostym wcieleniu pogodnego farmera, przekona nawet najbardziej zatwardziałych przeciwników gatunku. Zwłaszcza, że w dalszej części Noto pokaże tym zdaniom krzywe zwierciadło, budząc najprawdziwszego demona.

Koherencja muzyki i głosu jest genialna. Odczarowane surowe ścinki, którymi Bargeld strzela jak z rękawa, zostają na nowo zaczarowane, loopowane, wielokrotnie zniekształcane, a grunt to podatny (podobno, gdy zamiast Kylie śpiewał z Nickiem Cavem and the Bad Seeds „Where the Wild Roses Grow”, realizator dźwięku próbował – z niewielkim skutkiem – zmiękczyć jego barwę smyczkami, zaś sam lider grupy określił kiedyś wokal Bargelda jako „dźwięk, którego możemy się spodziewać po zduszonych kotach albo umierających dzieciach”). Podstępny jak złe moce, rozdarty między piskiem o częstotliwościach na granicy tolerancji, oślizgłym szeptem, kocim miauczeniem a kapryśną melorecytacją, czasem przerażająco nagiętą.

Jak na demiurgów dramaturgii przystało, zabawili się też w wykwintne operowanie pauzą, tym, co nie-zagrane, nie-wypowiedziane, by zbudować napięcie i okrutnie zaatakować dźwiękiem. Lecz coś każe nam wierzyć, że w studiu nie lała się krew, nie było tortur, a instrumentaliści uszli z życiem.

Tę wielość dobrze zbilansowanych wstrząsów i sporadycznych ulg (najsmutniejszą piosenkę, przepiękny kower „One”, umieścili chyba dla niepoznaki) zaklęto w 10 kompozycjach składających się na album idealny, uwierający, jątrzący i żrący.
„Mimikry” to coś więcej niż płyta, to wydarzenie, po którym chce się sprzedać duszę diabłu.

Raster-Noton | 2010