Kompozyt – Hybridism
Jarek Szczęsny:

Rozbudzić może uśpione pokłady filozoficznej głębi.

New Rome (Tomasz Bednarczyk) – New Rome
Ania Pietrzak:

Nowe oblicze wrocławskiego producenta.

Catnapp – Break
Paweł Gzyl:

Basowe piosenki.

Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.



c.sides

Biblo – Absence

Fascynującą muzykę można tworzyć zarówno w Berlinie, jak i w Stambule.

Czytaj dalej »

Glitterbug – Dust

Kolejna wyjątkowa płyta Glitterbuga – psychogeograficzna podróż po tajemnicach wielkiej metropolii.  Czytaj dalej »

Glitterbug – Cancerboy

Większą część swego dzieciństwa w latach 1975 – 1983 młody chłopak z Essen spędził w tamtejszym szpitalu na oddziale onkologicznym. Lekarze walczyli o jego życie, poddając go radioterapii i chemioterapii, będących w tamtym czasie w fazie zaawansowanych eksperymentów. I udało się – przeżył. Tamten okres pozostawił jednak na jego psychice niezatarte ślady. Trzy dekady później Till Lohmann postanowił rozliczyć się ze swym dzieciństwem napiętnowanym stygmatem śmiertelnej choroby. W ten sposób powstał najnowszy album jego projektu Glitterbug – „Cancerboy”.

Płyta rozpoczyna się odgłosami szpitalnych urządzeń – w ten sposób niemiecki producent wprowadza nas w klimat swej młodości („Backwards”). Z czasem wyłania się nich niepokojący strumień ambientowego szumu, podbity miarowymi uderzeniami perkusji i powoli ale nieubłaganie kroczącym basem („To Guess”). Kiedy niespodziewanie uderza minimalowy bit, ta klubowa rytmika wydaje się być tu zupełnie nie na miejscu („Abyss”). Musi minąć dłuższa chwila aż zaczynamy się przyzwyczajać, że o tak intymnych i dramatycznych przeżyciach Lohmann chce nam opowiedzieć przy pomocy techno.

Niemiecki twórca buduje swe monumentalne kompozycje w typowy dla siebie sposób – na miarowo pulsujący rytm nakłada kolejne partie klawiszy, które uzupełniając się wzajemnie, tworzą panoramiczną narrację poszczególnych nagrań. Jak wspomnieliśmy – na pierwszy ogień idzie hipnotyczny minimal, który wypełniają nerwowo brzmiące zawodzenia warczących loopów, skontrastowane z porozmieszczanymi na drugim planie masywnymi pasażami trance`owych syntezatorów („Undertow” i „Passages”).


Dopiero w połowie płyty Lohmann przechodzi do epickiego deep techno. Sięgnięcie po pogłębioną rytmikę jest dla niego okazją do uderzenia w inne tony – raz bardziej tęskne, bo wprowadzane przez kojącą melodię wygraną na pastelowych klawiszach („Those Hopeful Moments”), a kiedy indziej – bardziej gniewne, bo niesione przez agresywne akordy rodem z detroitowej klasyki („Don`t Stop”).

Jest tu również moment odrealnionego zawieszenia – wtedy uderzenia bitu ustają, ustępując miejsca rytmicznemu klaskaniu i mechanicznym stukom, otwierającym drogę powoli modulowanym strumieniom monochromatycznych klawiszy, przywołującym wspomnienie niemieckiej tradycji elektronicznej – zarówno kosmische musik („From Here On”), jak i Neue Deutsche Welle („Dragged Along”). Wszystko to prowadzi do zrealizowanego z rozmachem wyrazistego finału. Wychodząc od radykalnie zredukowanych i wyciszonych dźwięków, Lohmann powoli rozwija zakończenie płyty, rozpisując je na melodyjne kaskady zbasowanych syntezatorów, tworzących głęboko emocjonalne zwieńczenie całości („Outside My Window” i „We`ll Still Be Here Tomorrow”).

Czy są bardziej dramatyczne chwile w życiu człowieka niż walka ze śmiertelną chorobą? Till Lohmann podjął się wyjątkowo ryzykowanego zadania opowiedzenia o nich przy pomocy techno, trance`u oraz ambientu. I udało mu się – traumatyczne przeżycia z dzieciństwa znalazły swój intrygujący wyraz w bogato zaaranżowanej muzyce nie pozbawionej jednak swej rytmicznej dosłowności. W ten sposób niemiecki producent obalił ostatnie bariery – i pokazał, że przy pomocy nowoczesnej elektroniki można wyrazić wszystkie ludzkie emocje. To znaczy, że techno jest pełnoprawnym gatunkiem muzycznym – jak klasyka, folk, blues czy rock.

c.sides 2012

www.csides.net

www.myspace.com/csidesfestival

www.glitterbug.de

Audible Approaches For A Better Place

Współczesna elektronika zawsze stroniła od polityki – w swych początkach silnie związana z klubowym kontekstem, miała służyć przede wszystkim zabawie, a uwolniwszy się z czasem od tej nadrzędnej funkcjonalności, im śmielej zwracała się ku abstrakcji, tym ciekawsze przynosiła efekty. Co jakiś czas artyści tworzący nowe brzmienia dają jednak wyraz swego zainteresowania sprawami otaczającego ich świata – choćby angażując się w różnego rodzaju akcje charytatywne, czego przykładem był wysyp benefisowych kompilacji po tegorocznym ataku tsunami na Japonię.

Prowadzenie działalności artystycznej jednocześnie w Izraelu i w Niemczech sprawia jednak, że polityka sama wdziera się do codziennego życia. Doświadczył tego na własnej skórze Till Rohmann, koloński producent tworzący pod szyldem Glitterbug. Publikując nagrania i organizując koncerty (w tym duży festiwal w Tel-Avivie) pod szyldem swej wytwórni c.sides, zdążył on poznać pragnienie pokoju i pojednania, nie obce obu stronom toczącego się na Ziemi Świętej długoletniego konfliktu. Stąd narodził się pomysł opublikowania specjalnej kompilacji, na której zaproszeni artyści zaprezentują swe indywidualne projekty muzyczne, stanowiące ich refleksję nad losami rozdartego licznymi konfliktami współczesnego świata.

Zalatujący utopijnym idealizmem pomysł znalazł swą realizację w postaci albumu zawierającego dwanaście kompozycji eksperymentalnych producentów z różnych stron naszego globu. Pierwszy krążek otwiera epicka kompozycja Glitterbuga, łącząca ambientową elektronikę z natchnionym śpiewem palestyńskiej divy operowej – Enas Massalhy. Powróci ona na drugiej płycie z zestawu – ale już w wyłącznie wokalnej wersji („The Sky Fell Silent”). Co ważne – nagranie zostało zrealizowane podczas „arabskiej wiosny”, cywilnego powstania mieszkańców Strefy Gazy przeciw ograniczającym ich prawa okupantom. „Exile” izraelskiego muzyka Eliada Wagnera to rozbudowana wariacja na temat berlińskiej wersji klasycznej elektroniki – syntezatorowe arpeggio podszyte miarowym pulsem współczesnego bitu.


Glitchowe metody preparacji cyfrowego dźwięku stanowiły główną metodę pracy niemieckiego artysty Christiana Lofflera nad zamieszczoną na krążku kompozycją „Cast”. Oniryczne sploty ciepłych trzasków i stuków uzupełniają tu rozbudowaną warstwę rytmiczną nagrania – stopniowo ewoluującą od monotonnego minimalu do chrzęszczącego IDM-u. Znany z różnorodnych dokonań Khan serwuje w tym zestawie monochromatyczną wycieczkę w stronę chmurnego minimal wave – łącząc przesterowane bity z wokoderowymi wokalami w kompozycji „Shahane”. Pierwszą płytę kończy w sugestywnym stylu Gold Panda. Jego „Air” rozwija się linearnie od toksycznego noise`u do przestrzennego kosmische musik, zestawiając ze sobą mroczne drony z anielskimi chórami.

Drugi krążek przynosi bardziej awangardowe realizacje. Na pierwszy ogień idzie abstrakcyjna kompozycja niemieckiego tria Brandt Brauer Frick, które postawiło sobie za cel swych działań granie minimalowego techno na instrumentach akustycznych typowych dla jazzu i klasyki. Efekt jest zaskakujący – konia z rzędem dla tego, który nie wiedząc wcześniej o tym, powiedziałby że „Schwan” skonstruowany jest z dźwięków fortepianu, smyczków i perkusji. Równie ciekawie wypada następny utwór – „Mountain Hymn” cenionego pianisty Johna Kameela Faraha. Jazzowe partie fortepianu i wibrafonu, podbite miarowym pochodem kontrabasu, oplata on elektronicznymi efektami, osiągając intensywność wyrazu bliską ostatnim dokonaniom kwartetu Vladislav Delaya.

„Romantic Rebellion” niemieckiej producentki Jasminy Machiny to z kolei eksperymentalne wariacje na temat czterech dźwięków – E, G, A i B. Płytę kończy najbardziej rozbudowana realizacja – „The Figment Notebook” autorstwa Caspera Clausena i Madsa Brauera z Efterklang. W ciągu osiemnastu minut jej trwania klasyczne pasaże fortepianu mieszają się z rockowymi wejściami gitary i partiami kosmicznych syntezatorów, niosąc słowną narrację w wykonaniu amerykańskiej aktorki Sary Davis.

Jaka będzie korzyść z tego albumu dla światowego pokoju? Zapewne niewielka w realnym wymiarze – ale tak jest w przypadku każdego działania artystycznego dedykowanego tej idei. Ale pamiętajmy, że muzyka, poruszając serce i stymulując umysł pojedynczego człowieka, uwrażliwia go na piękno i prawdę, a co za tym idzie – również na krzywdę bliźniego. Jeśli tak się stanie w przypadku tego zestawu – cel jego realizacji zostanie osiągnięty.

c.sides 2011

www.csides.net