Various Artists – Flowers From The Ashes: Contemporary Italian Electronic Music
Paweł Gzyl:

Nowe otwarcie?

Ljerke – Ljerke
Jarek Szczęsny:

Malownicza forma życia.

Fahrland – Mixtape Vol. I
Paweł Gzyl:

Domowe melodie.

Wojciech Jachna / Ksawery Wójciński – Conversation with Space
Jarek Szczęsny:

Nie ma to jak sobie pogadać.

Kazuya Nagaya – Microscope of Heraclitus
F P:

Natura lubi się ukrywać

Syny – Sen
Jarek Szczęsny:

Dużo, ciemno i głośno.

Fluxion – Ripple Effect
Paweł Gzyl:

Odświeżająca wersja gatunku.

FFRANCIS – Off The Grid
Ania Pietrzak:

Najciekawszy „polski” mariaż popu i elektroniki, polecany w szczególności sceptykom tego pierwszego.

Rebekah – My Heart Bleeds Black
Paweł Gzyl:

Jaki tytuł, taka muzyka.

Lemiszewski/Olter – Post Refference
Jarek Szczęsny:

To ja sobie poleżę.

Ursula K. Le Guin & Todd Barton – Music and Poetry of the Kesh
Jarek Szczęsny:

Czytajcie i słuchajcie.

Kapital & Richard Pinhas – Flux
Łukasz Komła:

Ziemianie z planety Flux!

Dax J – Offending Public Morality
Paweł Gzyl:

Apologia wolności twórczej.

Jerzy Przeździecki & Andrzej Karałow – Wir
Łukasz Komła:

Wyimprowizowana opowieść na fortepian i syntezatory modularne.  



dark ambient

Northaunt – Istid III

Marznąca woda. Czytaj dalej »

Bartosz Dziadosz & Tomasz Mreńca – „Black Lake”

Wnikliwy dialog dwóch, pokrewnych składowych albumu „Black Lake” to jeden z najbardziej interesujących ambientowych projektów tego roku.
Czytaj dalej »

Pact Infernal – Infernality

Taniec śmierci uwikłany w elektroniczną materię.
Czytaj dalej »

Burial – Subtemple / Beachfires

Nowa płyta Buriala „Subtemple / Beachfires”, składająca się z dwóch utworów o takich właśnie tytułach, może być dla was sporym zaskoczeniem. Może, ale nie musi. A to dlatego, że jeśli dobrze wsłuchaliście się w jego wcześniejsze wydawnictwa być może „dostrzegliście” gdzieniegdzie surowe ambientowe fragmenty. „Subtemple / Beachfires” to w całości tego typu materiał. W efekcie Burial stworzył coś tak zimnego, że w moim odczuciu tej płyty można słuchać tylko i wyłącznie w samotności.

„Subtemple / Beachfires” kwalifikuję zdecydowanie jako dark ambient. Serio, mimo przesłuchania jej dziesiątki razy, wciąż odnajduję fragmenty, które mnie przerażają. Z drugiej strony, talent i niebywała wrażliwość Buriala zapewniają jej tak wysoki poziom, że nie potrafię przejść obok niej obojętnie. Zwracam waszą uwagę, że płyta mocno testuje determinację i wytrzymałość słuchacza (celowo używam obu słów nie traktując ich tu jako synonimów). Dlatego istnieje ryzyko, że odpuścicie ją uznając, że to po prostu za ciężki materiał. Pomimo wspomnianego niepokoju, na wytrwałych czeka jednak gęsta masa tak poruszających emocji, że momentami ciężko znaleźć słowa by je opisać. Nadto także poczucie, że Burial jest dziś jednym z mistrzów szeroko pojętej elektroniki, który zaskoczy nas jeszcze nie jeden raz. Tego jestem pewna.

„Subtemple” i „Beachfires” są niemal w całości okrojone ze wszystkiego co – pomimo różnorodności nagrań Buriala – było do tej pory jego znakiem rozpoznawczym tj. sampli, dubstepu, basów i perkusji. Płytę wypełniają głównie powolne, czasem przeciągnięte, mroczne dźwięki. W „Subtemple” wiele z nich pojawia się dosłownie na chwilę, są poprzecinane szeptami, odgłosami zmęczonego oddechu i zbliżających się kroków. Jednocześnie inne motywy powtarzają się, ale tylko po to, by nieco stonować owe niepokojące tło. To wszystko powoduje, że odbiorca przełącza się na tryb czuwania i w gotowości czeka na to, co wydarzy się dalej.

„Beachfires” zaczyna się nieco spokojniej, choć dzwonki wietrzne wróżą, że spokój ten nie utrzyma się zbyt długo. Burial zaczyna opisywać dźwiękiem świat, ale nie ten który znamy tylko równoległy, który dopiero się tworzy. Powoli odsuwa olbrzymie kamienne głazy za którymi materia, czas i przestrzeń nie mają jeszcze ukształtowanych form ani granic. Tak jakby słuchacz pojawił się tam tuż po wielkim wybuchu i dostał szansę obserwowania jak poszczególne części grawitacyjnej osobliwości kształtują się wokół niego, momentami oplatając całe jego ciało. Nagle, zupełnie niespodziewanie nastaje cisza. A po niej dźwięk przesunięcia odnóża jakiejś lekkiej istoty, który w normalnych warunkach byłby niesłyszalny dla ludzkiego ucha. Tak, nowe życie rodzi się ciszą. To ten krótki moment zanim istota zaczyna oddychać samodzielnie. To wręcz niewiarygodne, że Burial potrafił opisać ten moment dźwiękiem.

Pisząc na wstępie, że gdy Burial wydaje nowe płyty nie wiadomo, czy to już jego prawdziwa twarz czy kolejna maska, chodziło mi o to, że każda jego kolejna płyta znacznie różni się od poprzednich (przykładowo spójrzcie na takie zestawienie: „Untrue” z 2007 r., „Rival Dealer” z 2013 i niniejsza „Subtemple / Beachfires”). Zawsze zaskakuje mnie tak bardzo, że właściwie do końca nie wiem jakim jest artystą i jak go opisać. Jestem przekonana, że to nie jest przypadek. Tak jak nieprzypadkowo na początku swojej kariery ukrywał prawdziwą tożsamość czy tak jak niechętnie udziela wywiadów i publicznych wystąpień. Nawet jego zdjęć w Internecie jest dosłownie kilka. Niewiadoma i dystans są więc wpisane w jego naturę. I chyba właśnie dzięki temu Burial potrafi tak doskonale oswoić samotność swoją muzyką. „Subtemple / Beachfires” jest na to najlepszym dowodem.

2017 | Hyperdub

Boomkat » Profil na BandCamp »

Drew McDowall – Unnatural Channel

Dźwiękowy odpowiednik deprywacji snu. Czytaj dalej »

Nowy album Grzegorza Bojanka

Artysta stworzył muzykę do audiobooka, a teraz pozwolił dźwiękom zaistnieć poza opowieścią o rodzinnych stronach. Czytaj dalej »

3 pytania – SiGRÚN

Przepytujemy kolejną wschodzącą gwiazdę oryginalnej elektroniki z Islandii. Czytaj dalej »

Nowości z Midira Records

Wsłuchajcie się w trzy nowości płytowe z niemieckiej oficyny Midira Records. Czytaj dalej »

His Master’s Voice: Transmission Code by Contemplatron & Shentz „Apocryphical Soundtrack for the Book of St. Lem”

Głos Pana potężny, Głos Pana Wspaniały.

Czytaj dalej »

Michał Wolski – La Mer

Jesteście ciekawi, co się dzieje z techno, kiedy artysta trzyma je na wodzy?   Czytaj dalej »

Nowy album projektu PITZ + konkurs

Nie bójcie się, bo Straszydle to tylko nazwa… No właśnie, czego? Warto sprawdzić! Czytaj dalej »

Christian Wallumrød – Pianokammer

Norweski pianista pokazał, że brzmienie fortepianu niejedno ma oblicze… Czytaj dalej »

Kolędujemy z… Lustmordem

Mistrz mrocznego ambientu prezentuje własną wersję „Silent Night” do odsłuchu i ściągnięcia.

Czytaj dalej »

Neel – Phobos

Dźwiękowa podróż w głąb przepastnych mroków kosmosu. Czytaj dalej »

Sundrugs – Low

Polski producent postawił na świeżość.

Czytaj dalej »

Muzyka filmowa od Bena Frosta

Nawet wyjęte z filmowego kontekstu soundtracki australijskiego artysty to kawał ciekawej muzyki.

Czytaj dalej »

Lagowski presents Legion – False Dawn

Wznowienie jednego z najważniejszych dzieł w historii dark ambientu.

Czytaj dalej »

Job Karma – Newson/98 Mhz To Extinction

Po dwunastu latach od pierwszego wydania powraca słynny album polskich pionierów post-industrialu w zremasteryzowanej wersji. I okazuje się, że mimo upływu czasu materiał ten robi znakomite wrażenie.

Czytaj dalej »

Darmowy album od Kilimanjaro Darkjazz Ensemble

Świąteczny prezent od mistrzów nastrojowego jazzu – pierwszy album live, dostępny za darmo!

Czytaj dalej »

Dale Cooper Quartet and the Dictaphones jesienią w Polsce

Kto pamięta świetną płytę „Parole de Navarre” sprzed paru lat?

„Pierwsze skojarzenia są oczywiste, ostatecznie nazwa zobowiązuje. Muzyka kwartetu Coopera i Dyktafonów spełnia wszystkie warunki ścieżki dźwiękowej Davida Lyncha (również klasycznego kina noir): jest gęsta, dostojna, oniryczna, spowita całunem papierosowego dymu, a chwilami całkiem przerażająca. Szeleszczące bębny, psychodeliczne gitary, miarowy kontrabas, na przemian dyskretne i rozkrzyczane dęciaki, eteryczne wokalizy i upiorne wrzaski kobiety…” – pisał o niej na naszych łamach Maciek Kaczmarski.

Fakt, iż od tamtej pory pojawiła się w ubiegłym roku tylko nowa edycja albumu w wersji CD oraz winylowej w niemieckiej wytworni Denovali, nie umniejsza entuzjazmu, bo kto wpadł w czarną otchłań „Parole de Navarre”, ten wie, że zobaczyć ten zespół na żywo musi być nie lada doznaniem i emocjonalnym wyzwaniem. Listopadowy wieczór wydaje się być na to rewelacyjną porą.

5 listopada 2011 r., Poznań, Klub Pod Minogą
6 listopada 2011 r., Kraków, Forty Kleparz