HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.

Janus Rasmussen – Vin
Mateusz Piżyński:

Deep house’owy kalendarz połówki Kiasmosa.

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 1
Paweł Gzyl:

Nowy cykl kompilacji kolońskiej tłoczni.

Psyk – A Moment Before
Paweł Gzyl:

Hiszpański producent wraca do swoich korzeni.

Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets
Jarek Szczęsny:

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Chúpame El Dedo – No Te Metas Con Satan
Łukasz Komła:

Psychodeliczna cumbia staje do walki z Szatanem!



Giegling

Prince Of Denmark ‎– 8

Nieskończoność w techno.

Czytaj dalej »

Vril ‎– Anima Mundi

Orbitowanie bez cukru.

Październik okazał się łaskawy dla sympatyków miksu techno i dub techno z nieoczywistymi brzmieniami ambientowymi. Otóż za sprawą holenderskiej wytwórni Delsin ukazał się długogrający album niemieckiego producenta Vrila, kontynuacja kasety o tym samym tytule, opublikowanej w 2017 r., będącej kolejną perełką w katalogu wytwórni Giegling z Jeny, z której każde wydawnictwo to jasno błyszcząca gwiazda w elektronicznym gwiazdozbiorze. Dowodem tego wyprzedające się w mgnieniu oka nakłady każdej z tych „gwiazdek”. To właśnie w Giegling wydawali lub wciąż wydają m.in. Traumprinz (aka DJ Healer aka DJ Metatron aka Dr Sun aka Prime Minister of Doom aka Prince Of Denmark), Edward, Kattenkarussell, Leafar Legov czy map.ache. To oczywiście artyści cytowani wg subiektywnego klucza, ale wszystkie wydawnictwa Giegling polecam każdemu, w całości i zawsze.

Taka rekomendacja tyczy się też albumu Vrila, który jest płytą fenomenalną i nie ma co zostawiać tego stwierdzenia na koniec. Trzynaście utworów, które trafiły na „Anima Mundi” to kompozycje obłędne. Vril stworzył w nich wyjątkowe brzmienie techno wyciągając z dubów i ambientu esencję pełną świeżości i głębi. Schematyczność dubów nie usypia skupienia słuchacza, a gęste podkłady beatów lekko niosą za sobą atmosferę darków, a czasem zaś pozytywnego deep techno. Jest też ambientowa repetytywność. Wszystko to nadaje „Anima Mundi” kosmicznego charakteru, momentami wywołującego wręcz poczucie ekstazy i błogiej pełni.

Klimat ten nie opuszcza albumu ani na chwilę ożywiając metaforyczność zakodowaną w kolejnych utworach, z których każdy jest oryginalną historią i z których każdy przy kolejnym odsłuchu budzi nowe skojarzenia. „Manium” – wieszczący spokój panujący w nowym świecie rodzącym się po cyberpunkowej zakładzie, „Statera Rerum”, który wyjątkowo powinien przypaść do gustu fanom techno i ping-ponga, breakbeatowy utwór tytułowy, „Infinitum Eternis Anime” budzący skojarzenia z klasykami The Fielda, zagadkowy „Ilojim”, „In Via” z elementami cosmic, delikatny „Spes”, „Sine Fine” będący drumową interpretacją tanecznego poranka w lesie, budzący niepokoje „Iustus Est” po którym płynnie uspokaja sytuację nostalgiczny „Eon”. Całość zamyka bajecznie kołyszący „Longius Astrum”, który w szczególności powinien zachwycić fanów twórczości Deepchorda. A wśród tej bogatej materii Vril znalazł jeszcze miejsce dla dwóch reworków – „Riese” i „Haus” z kapitalnej EP-ki z początku roku, która ukazała się nakładem wspomnianej Giegling. Całość to majstersztyk.

Na „Anima Mundi” Vril genialnie operuje niuansami i dyskretnymi efektami, które choć subtelne to perfekcyjnie współgrają z tempem, żywą barwą basów i oddychającymi beatami. „Anima Mundi” bez dwóch zdań odzwierciedla znaczenie platońskiego konceptu czystej duszy (tzw. „duszy świata”), rozproszonej we wszechobecnej naturze. Wyobraźnię w tym zakresie budzą nie tylko dźwięki i brzmienia, ale także okładka wydawnictwa będąca oczywistym nawiązaniem do pojęcia stworzonego przez Platona. Dlatego na koniec raz jeszcze: płyta fenomenalna. Duby pełne życia, przyjemnie wibrujące techno i kosmiczny ambient. Istne orbitowanie. Na wiele różnych miejsc i na różne warunki. A wszystko bez zbędnego cukru.

2018 | Delsin Records

VRIL na Facebooku » Profil Delsin Records na Facebooku » VRIL na Bandcamp »

Pierwsze urodziny Monoton

Okrągły rok działalności rodzimy sklep z muzyką elektroniczną uczci specjalną imprezą. Czytaj dalej »

Edward – Into A Better Future

Okrzyknięty przez Resident Advisor labelem września, niemiecki Giegling przyszykował pod koniec ubiegłego miesiąca kolejną, prawdziwą muzyczną perłę dla swoich słuchaczy. Czytaj dalej »