Nocow – Vozduh/Voda/Zemlya
Paweł Gzyl:

Opus magnum naszego sąsiada zza wschodniej granicy.

Andy Cooper – The Layered Effect
Jarek Szczęsny:

Dawno niewidziana radość.

Dirtmusic – Bu Bir Ruya
Łukasz Komła:

Tym razem muzykę duetu „pobrudzili” Turcy.   

Frank Bretschneider – Lunik
Paweł Gzyl:

Awangarda też lubi potańczyć.

Młody Łucznik – Dreambank
Jarek Szczęsny:

Raczej wygryw.

JANKA – Krzyżacy EP
Ania Pietrzak:

Na pełnym luzie.

The Empire Line – Rave
Paweł Gzyl:

Rave nie zawsze znaczy to samo.

Rhye – Blood
Jarek Szczęsny:

Jakby nic się nie zmieniło.

Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn – Behind Your Eyelids
Ania Pietrzak:

Muzyka, która przypomina o pierwotności oddechu.

Various Artists – Waves Of The Future
Paweł Gzyl:

Retrofuturystyczne wizje.

John Tejada – Dead Start Program
Paweł Gzyl:

W odwrotnym kierunku niż reszta.

Efrim Manuel Menuck – Pissing Stars
Jarek Szczęsny:

Topniejące napięcie.

Palmbomen II – Memories Of Cindy
Paweł Gzyl:

Elektroniczne wspomnienia z przyszłości.

Fire! – The Hands
Jarek Szczęsny:

Krótkie spięcie.

Kangding Ray

Kangding Ray – Hyper Opal Mantis

Kangding Ray gra techno.

Czytaj dalej »

Festiwal Przemiany 2016

W dniach 1 – 4 września odbędzie się w Warszawie kolejna edycja Festiwalu Przemiany. W tym roku pod hasłem „Pokusa nieśmiertelności”. Czytaj dalej »

Kangding Ray/Rrose – Ardent/Swallows

Dwa oblicza muzyki ze Stroboscopic Artefacts.

Czytaj dalej »

Podsumowanie roku 2015 – Bartek Woynicz

Co w uszach grało i co w nich zostanie. Czytaj dalej »

Kangding Ray w Poznaniu + konkurs

Jeden z największych, francuskich producentów nowoczesnego techno zagra już w ten piątek w Projekt Lab! Czytaj dalej »

Kangding Ray – Cory Arcane

Nawet wytwórnia Raster Noton uległa fascynacji nowoczesnym techno.

Czytaj dalej »

Nowy album Kangding Ray!

Już za miesiąc ukaże się „Cory Arcane”, czyli 5 krążek dla wytwórni Raster-Noton. Czytaj dalej »

Podsumowanie roku 2014 – Łukasz Komła (świat)

Czas podsumować miniony rok, więc przedstawiam moją listę ulubionych płyt ze świata. Wkrótce zaprezentuje też listę polskich wydawnictw, które mnie zachwyciły w 2014 roku. Czytaj dalej »

Kangding Ray w Warszawie – konkurs

Krótko – mamy bilety na występ KR, artysty którego eksperymenty mocno odcisnęły się na współczesnej elektronice.

Czytaj dalej »

Kangding Ray – Tempered Inmid

Nowa muzyka Kangding Raya rozwija się ku coraz ciekawszym formom.

Czytaj dalej »

Kangding Ray – OR

David Lettelier, znany miłośnikom nowych brzmień jako Kangding Ray, zadebiutował w roku 2006 płytą „Stabil” – na dodatek od razu w barwach elitarnej oficyny Raster-Noton. Mroczna, pełna szumów, trzasków i zakłóceń, zrytmizowana muzyka francuskiego producenta znakomicie wpasowała się w eksperymentalny profil labelu. Na wydanym dwa lata później albumie „Automne Fold” Letellier pokazał, że jego muzyczne zainteresowania wychodzą daleko poza syntetyczną elektronikę, zahaczając o trip-hop, post-rock i elementy industrialu. Wiosną 2011 roku ukazał się trzeci longplay Francuza – „OR”, kolejny zapis pomostu rzuconego pomiędzy poszukującą inżynierą dźwięku a wnętrzem mrocznego klubu, przy którym miejsca odwiedzane przez bohaterów fincherowskiego „Siedem” jawią się jako świątynie cnoty.

Na stronie artysty czytamy: „OR, czyli po francusku „złoto”, jako jedyny chemiczny element, który zachowuje swą wartość przez wieczność, odnosi się do kultu nieustającej konsumpcji i absurdu fluktuacji walutowej, z kolei po angielsku, jako logiczny operator gramatycznej koniunkcji, OR reprezentuje możliwość wyboru, „dołączonej alternatywy”, która sugeruje, że istnieje inna odpowiedź, inna droga”. Dodatkowo w jednym z utworów za liryki posłużył tekst Hakima Beya, znanego pisarza i historyka kultury. Publicystyka z pogranicza socjologii i filozofii ubrana w muzykę, najczęściej zresztą instrumentalną? Raczej niemy, ale nie bezgłośny komentarz do globalnego kryzysu toczącego świat. Ten kontekst sprawia oczywiście, że muzyka jest niepokojąca, momentami wręcz apokaliptyczna. Zawartością „OR” można się jednak delektować bez jakiejkolwiek wiedzy na temat tego, co autor miał na myśli. Na poziomie muzycznym całość broni się bowiem w stu procentach.

Początek płyty to prawdziwe trzęsienie ziemi, jakiego nie powstydziłby się sam Hitchcock. „Athem” toruje sobie drogę stąpnięciami metalicznego beatu, uderzeniami potężnego basu i całą gamą cyfrowych i analgowych niuansów. Przestrzenne fale przesteru w „Mojave” zdmuchną niejedną grzywkę, która nieostrożnie zbliży się do głośnika. Podniosła atmosfera spiętrzonych zgrzytów w „Mirrors” zachwyci fanów Nine Inch Nails z okresu płyty „The Fragile”. W finalnym „La Belle” ambientowe plamy towarzyszą podskórnemu pulsowi przechodzącemu w miarowy tętent i syntezatorom przesterowanym na podobieństwo gitary (a może to właśnie ten instrument?). Kompozycja stanowi promienie słońca prześwitujące przez spękaną ścianę niepokoju, jaką buduje przed słuchaczem ten album z pogranicza takich gatunków, jak idm, industrial i glitch.

Całość, choć w ogólnym rozrachunku udana i miejscami wręcz porywająca, traci jednak siłę wyrazu w drugiej połowie. Do utworów wkrada się monotonia, prawdopodobnie celowa i wykoncypowana, a jednak zamiast hipnotyzować, nieco nuży. Nie zmienia to jednak faktu, że Kangding Ray pozostaje najbardziej przystępnym i być może najbardziej eklektycznym przedstawicielem Raster-Noton, zaś „OR” ma zapewnione miejsce w czołówce najciekawszych tegorocznych płyt.

Raster-Noton | 2011