Ghostpoet – Dark Days + Canapés
Jarek Szczęsny:

Dojrzałość artysty.

Siriusmo – Comic
Paweł Gzyl:

Koniec szczeniackich wygłupów.

Meridian Brothers – ¿Dónde Estás María?
Łukasz Komła:

Meridian Brothers po raz kolejny wysyłają nas na planetę szaleństw!  

STILL – I
Paweł Gzyl:

Gotowi na twerking?

Gebrueder Teichmann – Lost On Earth
Jarek Szczęsny:

Braterskie przedsięwzięcie.

Meeting By Chance – Lines EP
Ania Pietrzak:

Wydawałoby się, że muzyka nie słyszy tego kto słucha. To nieprawda, słyszy.

Khalil – The Water We Drink
Paweł Gzyl:

R&B tylko dla odważnych.

Zola Jesus – Okovi
Jarek Szczęsny:

Pop w industrialno-elektronicznej masce.

Beastie Respond – Information City
Krystian Zakrzewski:

Symulacje rzeczywistości.

Mount Kimbie – Love What Survives
Bartek Woynicz:

Bez wątpienia jedna z najważniejszych płyt tego roku!

Nadine Shah – Holiday Destination
Jarek Szczęsny:

Nie ma ucieczki od polityki.

Various Artists – Superlongevity 6
Paweł Gzyl:

Największe gwiazdy minimalu na dwóch płytach.

Bicep – Bicep
Ania Pietrzak:

London calling!

Lunice – CCCLX
Jarek Szczęsny:

Teatr w 360 stopniach.

neo-klasyka

Jacaszek – Pieśni

Jacaszek wyniósł muzykę liturgiczną z katedry. Bywał tam już wcześniej szukając inspiracji, by wspomnieć „Pentral”, wtedy jednak poświęcił się próbie zdefiniowania świątyni w kategoriach dźwięków nieożywionych. Czytaj dalej »

Roly Porter – Aftertime

Rok temu rozeszły się drogi bristolskich producentów tworzących duet Vex`d. Po siedmiu latach ich działalności pozostały dwa znakomite albumy i niezliczona ilość winylowych dwunastocalówek. W swej twórczości udało się im połączyć pozornie wydawałoby się odmienne elementy – breakbeatową wściekłość, dubstepowy ciężar, industrialną brzydotę i neo-klasyczną podniosłość. Kiedy jednak „chemia” pomiędzy artystami przestała działać – każdy z nich poszedł w swoją stronę.

Roly Porter zrobił sobie półroczną przerwę w tworzeniu muzyki. Słuchał przez ten czas tylko klasyki, rezygnując z śledzenia nowych trendów na elektronicznej scenie. W końcu jednak postanowił zrealizować marzenie, którego nie mógł spełnić w Vex`d – nagranie płyty o ilustracyjnym charakterze, wyjętej z rytmicznego kontekstu. Inspiracją do podjęcia pracy nad takim materiałem stało się dla niego odkrycie u ciotki dawnego instrumentu klawiszowego, zwanego po polsku Falami Martenota, który spopularyzował przed II wojną światową wybitny francuski kompozytor Oliver Messiaen. Niezwykłe brzmienie elektrofonu dało początek stworzeniu kilkunastu kompozycji, w których pojawiły się również dźwięki  analogowych klawiszy oraz gościnnie dograne przez zaprzyjaźnionych muzyków klasycznych partie skrzypiec i wiolonczeli. W ten sposób powstał materiał na debiutancki album solowy bristolskiego producenta – „Aftertime”.

Płytę otwiera żrący wyziew brudnego dźwięku o sile intensywnego dronu – z czasem wyłaniają się jednak zeń majestatyczne tony podniosłych smyczków. Całość kończy się brutalnymi uderzeniami przemysłowych przesterów, rozbijających strukturę nagrania w drobny pył („Atar”). Dalej jest podobnie. W „Corrin” dubowe akordy klawiszy wiodą wprost do tektonicznych wstrząsów powodowanych przez miarowe pulsacje bitu i basu rodem z berghainowego techno. Wszystko to zalewa fala toksycznego noise`u, po odpłynięciu której pozostają jedynie majestatyczne tony strzelistych smyczków.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1819010-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1819010-02″ allowscriptaccess=”always”]

„Al Dhanab” i „Rossak” otwierają grobowe dźwięki klasycznych instrumentów – w miarę trwania oplatają je jednak schizofrenicznie powtarzające się ludzkie głosy i kroczący puls dobiegający z dalekiego tła. „Tleilax” to niemal muzyczne słuchowisko – atmosferę grozy tworzą tu bowiem nie tylko przeciągłe sprzężenia i świdrujące drony, ale również imitujące odgłosy strzałów i wybuchów niepokojące efekty. W „IX” pojawia się dobro – to instrument typowy dla country i bluesa, tutaj brzmi jednak upiornie, tonąc w falach spazmatycznego szumu podszytego industrialnymi zgrzytami.

Porter potrafi uderzyć w delikatniejsze tony – „Kaitain” to smyczkowa miniatura o gotyckiej urodzie, a w „Caladan” zaskakująco oryginalnie współgrają ze sobą egzotyczne tony melodiki z dostojnymi dźwiękami fortepianu i smyczków. Finałowy „Arrakis” wypada niczym klasyczne requiem – dopóki filmowego nastroju nie rozbiją brutalne ryki zawodzącego basu.

Jest jednak w tej muzyce oryginalne piękno – dzikie, rozbuchane, nieokiełznane i niebezpieczne. Dlatego przypadnie ona do gustu wielbicielom zarówno Demdike Stare, jak również Perca czy Autechre. Co ciekawe – radykalnie zdeformowane dźwięki z „Aftertime” mają fizyczną wręcz moc oddziaływania. Dlatego najlepiej słuchać tej płyty na odpowiednim sound-systemie. Drżenie ścian gwarantowane.

Subtext 2011

www.multiverse-music.com

www.myspace.com/multiversemedia