Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”

Setaoc Mass – 53 Degrees North Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Na maksa.

Various Artists – The Warmest Hum
Ania Pietrzak:

Potrzebne odcięcie.

Solange – When I Get Home
Jarek Szczęsny:

Brakująca kropka.

Zaumne – Błysk
Jarek Szczęsny:

Zapętl to w nieskończoność.

Planetary Assault Systems – Straight Shooting
Paweł Gzyl:

Siedem strzałów prosto do celu.



rap

3 pytania – Miroff

Pytamy co słychać u wschodzącej gwiazdy nowoczesnej produkcji hiphopowej. Czytaj dalej »

Eksperymentalne oblicze RPA – część trzydziesta dziewiąta

Przegląd nowości płytowych z ostatnich kilku miesięcy. Odwiedzimy Pretorię, Durban, Johannesburg i Kapsztad. Go!   Czytaj dalej »

Noname – Room 25

Końska dawka emancypacji. Czytaj dalej »

The Young Mothers – Morose

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!     Czytaj dalej »

Gorillaz / Kids See Ghosts

Stagnacja przeciwko odwadze. Czytaj dalej »

Young Fathers – Cocoa Sugar

Dyskretne oczko, twist w stylu „Shoo Be Doo Wop” i staniki na scenie.

Po blisko trzyletniej przerwie edynburskie trio Young Fathers powróciło ze swoim nowym albumem zatytułowanym „Cocoa Sugar”. Album, który ukazał się kilka tygodni temu, opublikowała „już” kultowa wytwórnia Ninja Tune. Cudzysłów uzasadniony bo skok z ninjowego imprintu Big Dada, który wydał dwa poprzednie albumy tria tj. „Dead” z 2014 i „White Men Are Black Men Too” z 2015 r., wprost do katalogu Ninja, ma symboliczne znaczenie.

Czytaj dalej »

Everything is Recorded by Richard Russell

Dobrze jest być szefem. Czytaj dalej »

Andy Cooper – The Layered Effect

Dawno niewidziana radość. Czytaj dalej »

Sampa the Great – Birds and the BEE9

Kandydatka do tronu. Czytaj dalej »

Speech Debelle – Tantil before I breathe

Miłość, gniew, problemy rasowe, tożsamościowe oraz rozedrgany obraz rzeczywistości. Czytaj dalej »

Coucou Chloe – Erika Jane

Wszystkie spojrzenia zwrócone na Coucou Chloe, mieszkającą w Londynie Francuzkę, która 22 września via NUXXE Records wydała nowe EP “Erika Jane”. Artystka, ogłoszona na tegorocznym Unsound Festival, w swojej solowej twórczości znana jest z gęstych, klubowych kawałków będących połączeniem wokalu z pulsującymi i chłodnymi basami. We wcześniejszych produkcjach (HALO EP) nie wahała się wprowadzać elementów muzyki klasycznej, takich jak arie operowe, do oszczędnych, typowo klubowych dźwięków. Na najnowszym materiale, zwalnia tempo, wprowadza subtelny wokal, pokazując opanowanie i niesamowitą pewność własnych umiejętności.


Najbardziej charakterystyczne kawałki tego albumu, powstałe we współpracy z Kablam “Sylph” oraz produkowana przez Segę Bodegę “Flip U”, są perfekcyjnie wyważonym, idealnie poprowadzonym melodyjnie materiałem. Ten drugi jest nienachalny, ale całkowicie absorbujący. Słychać niekonwencjonalne, zdekonstruowane podkłady, basy, a przede wszystkim szeptany wokal. Francuzka przybiera bardzo wyluzowany, spokojny ton, który wielu nazwałoby zblazowanym, gdyby nie fakt, że ten utwór jest po prostu zbyt dobrze dopracowany. To samo śmiało można powiedzieć o “Slyth”, które jest głębokim, wręcz ezoterycznym doświadczeniem. Partie wokalne płyną, opowiadając nieodgadnioną legendę w rytm ustawicznych, plemiennych bębnów. Całość zdaje się wieścić bunt i nadchodzącą rewolucję. Pierwszy singiel, “Stamina”, wyprodukowany samodzielnie przez Chloe, ma dynamiczny, klubowy charakter. Duszne i wyraziste elektroniczne bity łączą się z wysublimowanym mormorando artystki. Kiedy wydaje Ci się, że jest naprawdę intensywnie, ona przesuwa granicę kawałek dalej. Stąd zakończenie, które jest prawdziwym crescendo tego albumu. Później emocje opadają. Nastrojowe “GS” oraz nostalgiczne, instrumentalne (z zaskakującym dropem), “The Letter” zamykają całą kompozycję.

Francuzka na nowym albumie stwarza atmosferę wyjątkowej dojrzałości twórczej, naturalności oraz komfortu. Przełamanie klubowego charakteru mruczącym wokalem, który pojawia się po raz pierwszy w twórczości Coucou Chloe, daje poczucie przekroczenia bariery intymności, dostarczenia większej głębi, prowadząc do indywidualnego odsłuchu. Wrażenie emocjonalnego doznania pozostaje.

NUXXE Records

www.facebook.com/coucouchloe111

www.soundcloud.com/coucouchloe

Violence – Human Dust To Fertilize The Impotent Garden

W najnowszym materiale Olina Caprisona, aka Violence, zaciera się granica między brutalnością i intymnością, a utarte znaczenia nabierają nowego, werterycznego sensu.

Pod przykuwającym uwagę pseudonimem kryje się, pochodzący z Baltimore, producent i multiinstrumentalista Olin Caprison, który odgrywając wizualnie niepokojącą stylistykę tworzy równie niespokojny, lecz elektryzujący, hip hop / noise. Pierwszy album wydał w porozumieniu z NON Records, co w przypadku jego heterogenicznej estetyki, wydaje się być zupełnie naturalne. Zresztą, od wielu lat współpracuje z gwiazdami tej sceny – Mykkim Blanco, Total Freedom czy Abyss X.

Sprzeczności, które tworzą wrażenie doskonałej harmonii, to wizja jaką przekazuje Violence w “Human Dust to Fertilize the Impotent Garden”. Album, wydany przez Purple Tape Pedigree, składa się z utworów utrzymanych w stylistyce industrialu, rapu i dynamicznej elektroniki. Wykraczając poza ramy jednego gatunku, łączy niepokojącą muzykę oraz słodki wokal, mówiący o najmroczniejszych zakamarkach ludzkiej duszy. Płyta przepełniona jest fantazją o degradacji i animizacji, która przełamuje bariery oraz nadaje nowy ton humanizmowi.

Najnowszy materiał jest piękny i wielowymiarowy. Violence burzy dystans, który oddziela go od fanów. Odkrywa się w całości i robi to w bardzo aniołkowaty sposób. Rozpoczynające “Be Still” przywołuje na myśl poprzedni album, gdzie pierwszy utwór również był wirtuozowskim, wokalnym wprowadzeniem. Później muzyk odchodzi od chwilowego zamiłowania do popu. Znacznie mocniej uwydatnia się jego punkowo-noisowa przeszłość. Potwierdza to “I Wanna Be Your Dog”, drugi z kolei utwór, który równocześnie jest singlem promującym płytę. Nieliczni pewnie dostrzegą w nim coś więcej niż dewiację, esencję przemocy oraz pożądania, jednak pod powłoką choćby najmroczniejszych fantazji znajduje się człowiek, spokojny i sympatyczny. Odkrycie całej gamy emocji Violence prezentuje w tekście. “I just want you to hold me close” wyraża potrzebę, która zamienia się w prośbę “whip me with the rope” oraz “give me bruise”, by ostatecznie odnaleźć finalną formę opresji “give me a reason to die”. Brutalność tego utworu nie znajduje się w opozycji do intymności i bliskości, wręcz przeciwnie, wyrażane dążenie do destrukcji czy naruszenia powłoki naszych ciał jest w sumie powszednie, więc dlaczego mielibyśmy tego nie robić?

“The Thired Tiered Candle” kojarzy się z “Serpent Music” Yves Tumora, rozpoczynając od romantycznych, instrumentalnych loopów, zaskakuje noisową oraz niestabilną końcówką. Warstwa muzyczna utrzymuje się w tym dynamicznym stylu praktycznie do końca, wyłączając “Impotent garden”, które jest przypominającą doom metalowe, monumentalne pauzy, balladą. Osobliwością tego albumu jest jego skłonność do lokowania akcentu w dwóch, przeciwstawnych konfiguracjach. Niespieszne muzyczne partie łączone są ze zgiełkiem przeszywających okrzyków (“…A Black Child Purloined in the Profane Dream…”), podczas gdy utwory z autodestrukcyjnymi, anarchistycznymi dźwiękami (“Human Dust”), zazwyczaj, w siatce wokalnej, charakteryzują się spokojnie wypowiadanymi monologami. Brutalność historii człowieka, a także rzeczywistość przemysłu muzycznego, który terroryzuje restrykcyjnie narzuconymi gatunkami, inspirują artystę do wygłaszania w tekstach swoich postulatów. Violence, poprzez muzykę, podejmuje walkę o lepsze jutro, gdzie wszelkie hierarchie staną się bezsilne i bezużyteczne.

PTP 8.09.2017

www.purpletapepedigree.bandcamp.com

www.soundcloud.com/vilentsiolence

www.facebook.com/vilentsiolence

Lunice – CCCLX

Teatr w 360 stopniach. Czytaj dalej »

Tyler, The Creator – Flower Boy

Zredukowana obscena. Czytaj dalej »

Interpretacja jest zawsze indywidualna – wywiad z Kamilem Matyją

Kamil Matyja – producent, DJ i dziennikarz muzyczny, przedstawiciel wrocławskiego kolektywu regime brigade. Interesuje się footworkiem, kocha głęboki groove i z lekką nostalgią wspomina miejskie osiedla z wielkiej płyty. Czytaj dalej »

SassyBlack – New Black Swing

Połowa THEESatisfaction solo. Czytaj dalej »

Big Boi – Boomiverse

Nie oceniaj płyty po okładce. Czytaj dalej »

Jehst – Billy Green Is Dead

Angielski hip-hop zyskał dzieło kompletne. Czytaj dalej »

Sixo

Amerykański producent hip-hopowy, a przede wszystkim uczestnik motokrosowych rajdów, nagrywa ciekawe płyty. Warto poznać jego najnowszy materiał! Czytaj dalej »

Mali Blues – Soundtrack

Właśnie ukazała się ścieżka dźwiękowa do ubiegłorocznego filmu dokumentalnego o malijskich artystach. Czytaj dalej »