Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.

Watergate 26 – Mixed By WhoMadeWho
Paweł Gzyl:

Powoli i bez pośpiechu.

Michał Turowski – Wormwood And Flame
Jarek Szczęsny:

Witajcie w Prypeci.



r’n’b

jitwam. – Honeycomb

Indie, medytacja i ciepły funk.

W Warszawie, Gdyni, Bydgoszczy, Wrocławiu, Katowicach i Lublinie trwa właśnie 16. edycja festiwalu filmów dokumentalnych Millenium Docs Against Gravity. Z kolei historia hinduskiego producenta jitwan., który nakładem duńskiej Tartelet Records wypuścił kilka dni temu swój drugi studyjny album zatytułowany „Honeycomb”, stanowi w istocie gotową opowieść na dokument.

Urodził się w słynącym z herbaty mieście Asam (Assam) w północno-wschodnich Indiach. Studiował jednak w Australii. Po studiach zaczął podróżować jako backpacker. Dzięki uprzejmości kolejnych kierowców ciężarówek przejechał część Azji i Afryki. Przez pewien czas mieszkał w starej buddyjskiej świątyni, gdzie ucząc się od mnichów zgłębiał tajniki milczącej medytacji. Potem pracował ponoć jako wolontariusz w sierocińcu. Wreszcie trafił do Stanów Zjednoczonych, gdzie w ślad za konceptem Allena Ginsberga „pierwsza myśl, najlepsza myśl”, zaczął na szerszą skalę swoją improwizowaną przygodę z muzyką, której początkiem była EP-ka „TJD001” wypuszczona przez The Jazz Diaries… wytwórnię założoną przez samego jitwam.

Pierwszy długogrający album wydał jednak w elektronicznym Berlinie. Płyta zatytułowana była po prostu „Jitwam” („ज़ितम सिहँ”) i została wydana przez Cosmic Compositions. Wytwórnia promowała ten album twierdząc, że to może być „jedno z najpiękniejszych wydawnictw jakie wypuścili”. Rzeczywiście, trudno nie docenić niezwykle oryginalnego połączenia hip-hopu i elektroniki jakie zaprezentował jitwam. Artysta zaczął budzić zainteresowanie krytyków i hajpowych mediów, a fani zastanawiali się czy historia o podróżach, medytacji i wolontariacie to jednak nie dobrze skrojony scenariusz na film fabularny aniżeli dokument, ale jitwan. dalej robił swoje – improwizował na przecięciu hip-hopu i elektroniki, wplatając w to coraz więcej funku i soulu. W 2017 i 2018 r. ukazały się w The Jazz Diaries nowe EP-ki jitwam. – kolejno: „Whereyougonnago?” i „Purple”. Wreszcie, w maju 2019 r., światło ujrzał nowy album „Honeycomb”, świetna funkowo-soulowa improwizacja artysty, który nawet jeśli pewne wątki swojej historii przemilczał bądź podkręcił to jednak nie można mu odmówić dużego talentu.

Na „Honeycomb” jitwam. stawia na bujającą przebojowość i urokliwe, ciepłe beaty. Stara dobra szkoła wyjątkowo się tu sprawdza. Utwory nie są zbyt długie, za to pełne energii („busstop”, „i don’t lie”), a do tego urozmaicone chwytliwymi tekstami. Przykładowo fenomenalny i najlepszy z płyty „i’m a rock”, z uroczymi wstawkami harmonijki na której zagrał tu Leroy Johnson III. Czy się stoi, czy się leży, ciało samo zaczyna się bujać, a głowa nucić. Podobnie przy „opendoors”. Balladowość jitwam. ograniczył do minimum, tak aby nie stracić nic z dynamiki płyty, a jednak przełamać perkusjonalia i beaty znajdujące się na froncie („hearts don’t lie”, „trustt”, „country & western”). Czasem przeradzają się one w szelmowskie uwodzenie („b i t c h”), by potem jednak stać się sceną dla wychodzącej z cienia ale nieprzesadnej męskiej emocjonalności i wrażliwości („universes”). Całość zamyka ponad sześciominutowa kołysanka „aria’s song”, którą kończy po przejściu ciekawa wariacja, okraszona tradycyjnymi dźwiękami hinduskich flecików i odgłosami radosnego gwizdania. Do swojego świata jitwam. zaprasza też wielu gości wśród których m.in. wokalistka Marie Bashiru, trębacz Nick Walters, puzonistka Rosie Turton czy intrygujący chilijski producent Natureboy Flako, który był współproducentem albumu.

Muzyczna opowieść „Honeycomb” nie obfituje w jakieś zaskakujące elementy czy brzmieniowe dziwactwa. Wręcz przeciwnie, jitwam. operuje w zdecydowanej mierze zabiegami i chwytami doskonale znanymi w bogatej historii funku i soulu (jak chociażby maniera śpiewania we wspomnianym „b i t c h”). Z drugiej strony w tym co tworzy jest tak naturalny, szczery i pewny swoich umiejętności, że owa „improwizacja” wynosi go daleko na przód obecnej sceny funk/soul/r’n’b. Muzyka jitwam. to muzyka do słuchania i cieszenia się nią, nie zaś do rozwlekłego opisywania i górnolotnego opatrywania jej dodatkami typu „eksperymentalny”, „przesuwający granice”, itp. Tak jakby dla jitwam. soul, hip-hop, funk, beatsy i elektronika, ale przede wszystkim muzyczna radość i luz, w istocie w ogóle nie miały granic. +10 do opcji „lato”.

2 maja 2019 | Tartelet Records

Profil jitwam. na Facebook » Profil jitwam. na Bandcamp » Profil jitwam. na Soundloud » Oficjalna strona jitwam. »

Solange – When I Get Home

Brakująca kropka. Czytaj dalej »

Sudan Archives – Sink EP

Talent kwitnie. Czytaj dalej »

Lux Familiar – Microdosing

Więcej takich debiutów! Czytaj dalej »

Everything is Recorded by Richard Russell

Dobrze jest być szefem. Czytaj dalej »

Rhye – Blood

Jakby nic się nie zmieniło. Czytaj dalej »

Sudan Archives – Sudan Archives

W muzyce nie powiedziano jeszcze wszystkiego.
Czytaj dalej »

Tyler, The Creator – Flower Boy

Zredukowana obscena. Czytaj dalej »

James Blake – The Colour in Anything

Ten album należy przyjmować dousznie. Dożylnie mógłby wywołać zapaść serca. Czytaj dalej »

Bottle Tree – Bottle Tree

Na chicagowskiej scenie wyrosło butelkowe drzewo! Czytaj dalej »

Le Ton Mité – Passé Composé Futur Conditionnel

Jak radzi sobie amerykański emigrant w Brukseli? Odpowiedź kryje się w tytule płyty. Czytaj dalej »

SOHN – Rennen

Spokojny bieg z miejscowymi przyspieszeniami.
Czytaj dalej »

Sin Fang

Niejaki Sindri Már Sigfússon, bardziej znany jako Sin Fang, opublikował swój czwarty longplay. Czy możemy mówi o czymś takim jak islandzkie r’n’b? Czytaj dalej »

Twardowski

Po dwóch EP-kach, nadszedł czas na pełnowymiarowy longplay Twardowskiego. Oczywiście został wydany przez U Know Me Records. Czytaj dalej »

Samaris – Black Lights

IDM, trio, breakbeat, R’n’B, klarnet, dub, czyli kolejny projekt z Islandii.
Czytaj dalej »

Ásgeir – In The Silence (Deluxe Edition)

Wracamy do roku 2014, kiedy to pojawiła się wersja specjalna znakomitego albumu islandzkiego wokalisty i muzyka.   Czytaj dalej »

Bitamina – Plac Zabaw

Trio Bitamina zabawia się w intrygujący sposób z hip-hopem!   Czytaj dalej »

Andrew Weathers Ensemble

Andrew Weathers i jego niezwykły Ensemble! Czytaj dalej »

47SOUL – Shamstep EP

Jeśli szukacie naprawdę „nowej muzyki” to sięgnijcie po nagrania projektu 47SOUL. Czytaj dalej »

Chet Faker – Built On Glass

Podobno z tą rudą brodą, zawsze w czapce i z papierosem wygląda jak menel. Znajoma stwierdziła, że gdyby kloszardzi tak wyglądali, to pewnie sama zamieszkałaby na ulicy. Stało się – Chet Faker wreszcie zadebiutował w pełnej krasie. Czytaj dalej »