Kompozyt – Hybridism
Jarek Szczęsny:

Rozbudzić może uśpione pokłady filozoficznej głębi.

New Rome (Tomasz Bednarczyk) – New Rome
Ania Pietrzak:

Nowe oblicze wrocławskiego producenta.

Catnapp – Break
Paweł Gzyl:

Basowe piosenki.

Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.



Yukimi Nagano

Little Dragon – Nabuma Rubberband

Szwedzi przełamali swój dwuletni cykl twórczy i nad kolejnym albumem pracowali o rok dłużej niż dotychczas. Czytaj dalej »

Little Dragon – Ritual Union

Od czasu debiutu w 2007 roku kariera Szwedów nabrała tempa. Z grupy przyjaciół, którzy pierwszą płytę nagrali po namowie znajomych, przeistoczyli się w doskonale rozpoznawalny zespół a sam Damon Albarn zaprosił ich na światową trasę Gorillaz. Po wydaniu drugiej płyty Little Dragon nie spoczęli na laurach i zamiast zrobić sobie wakacje zabrali się za nagrywanie kolejnego albumu. „Ritual Union” zapowiadany był już na wiosnę, ostatecznie ukazał się w lipcu (polska premiera w sierpniu).

Od pierwszego numeru wiadomo już, że mamy do czynienia z solidną porcją tanecznego grania. Poprzednie dwa albumy otwierały bardzo nastrojowe i emocjonalne utwory – „Twice” na debiucie i „A New” na „Machine Dreams”. Tym razem tytułowy „Ritual Union” uderza w mocno rozrywkową nutę. Ta nie odpuszcza przez cały czas trwania albumu, z każdą kolejną piosenką robi się coraz bardziej skocznie i wystrzałowo. „Brush The Heat”, „Little Man”, „Shuffle A Dream” i „Please Turn” nie pozwalają usiedzieć w miejscu. Nie pozostaje nic innego, jak tylko zaaranżować sobie pospiesznie choć 4m2 parkietu i dać się ponieść tanecznym rytmom.

Przebojowe piosenki w wykonaniu Yukimi Nagano jak zwykle brzmią świetnie, Skandynawia znów okazuje się być liderem w dziedzinie ambitnego elektropopu. W kwestii muzyki nie sposób nie ulec wrażeniu, że inspirowana jest przełomem lat 80-tych i 90-tych. Elektroniczne wstawki momentami brzmią niczym „ścieżka dźwiękowa” z pierwszych gier video a to wszystko okraszone jest dawką naprawdę dobrego bitu. Nawet jeśli na chwilę tempo utworów nieco zwalnia – jak choćby w „Crystalfilm” czy „When I Go Out”, to i tak nie na tyle, by zdążyć zaczerpnąć tchu. Prawdziwym odlotem może być to, co zdarzy się gdy posłuchacie transowego „Summertearz”. Od czasu, gdy na Festiwalu Tauron Nowa Muzyka usłyszałam jego 10-minutową wersję nie wyrzucam go z mojej playlisty.

Choć na „Ritual Union” brakuje mi odrobiny liryczności, to i tak dałam się porwać nowemu materiałowi bez reszty. Little Dragon w wersji disco – czemu nie! Sprawdźcie sami na jesiennych koncertach. Póki co, z oficjalnej strony zespołu możecie zupełnie za darmo ściągnąć trzy wersje zamykającego album numeru „Seconds”.

Pacefrog/EMI | 2011

4/5