Nowe brzmienia od 2788 dni.        Facebook.com/NowaMuzyka

 

john mcenroe   Nagłośnienie wydawało się bardzo ok, przynajmniej na głównej scenie. Zarówno Jaga Jaz... (john mcenroe)

DODAJ DO SERWISU   RSS   MYSPACE   YOUTUBE   FLICKR

  • Ostatnio zalogowany: 22-08-2010
  • Postów na forum: 1002 Zobacz wszystkie »
  • Komentarzy w serwisie: 458
  • Skąd: Bogusiu wzięłaś magiel APOCALIPTON 012? Ma to jakąś sensowną siłę rażenia?
  • Wyślij prywatną wiadomośc do tego usera: kliknij tutaj

O mnie

Brak opisu. Dodaj »

Utwory

Brak utworów. Dodaj / edytuj »

Ostatnio słucham

Fluxion - Constant Limber [LP]

o CR powiedziano już naprawdę wiele, podczas nawiedzin twórczej stagnacji pojawiało się mnóstwo spekulacji na temat dalszego rozwoju artystów kultowej, berlińskiej technostajni. fani zdążyli podzielić się na usystematyzowane podgrupy, spośród których niewątpliwie najgorliwiej dyskutującą formację stanowilii weterani berlińskiego minimalu z głowami zamkniętymi w rycerskich hełmach - ślepi na wysyp świetnych projektów dub techno - niejako nieudanych, pogniłych klonów hołubionego przezeń CR. 'fluxion sikałby zajebistymi epkami, ale wiedział kiedy skończyć' - takie słowa padły kiedyś z wirtualnych ust jednego ze wspomnianych weteranów podczas burzliwej dyskusji na łamach nm, zapewne ich autor nie zdawał sobie sprawy, że jego ulubieniec właśnie smaży epę zwiastującą kolejny wielki, sceniczny powrót dinozaura dubu. w maju 2009 - po 5-letnim fluksjonowym sezonie ogórkowym - ukazała się epka breath mode / fickle, 12-calówka niewątpliwie na poziomie, acz sprawiające wrażenie wybrakowanej - bo bez nieco już wysłużonych, legendarnych, prostych, ale efektownych zabiegów i - co bardziej bolesne - bez chwytliwych, zaprzątających umysł melodyjek - miny zrzedły, żadnej ostrej wymiany zdań nie odnotowano. w tym miesiącu jak króliczek z kapelusika wyskoczył fluxionowi kolejny release - tym razem 98-minutowy [!] długograj, który od wejścia deklasuje kolekcjonerów metalowych pudełek, ponieważ zostaje wypuszczony jedynie w cyfrowej wersji, na mp3 i wav. zawartość albumu nie jest tak barwna jak okołolabelowa otoczka - ale wpadałoby zadośćuczynić dłużący się wstęp i podjąć próbę unaocznienia tego co dzieje się podczas odsłuchu materiału popełnionego przez naszego uroczego greka. próba wizualizacji 98 minut muzyki trwałaby wieczność, dlatego lepiej będzie i z korzyścią dla wszystkich jeśli wycisnę tylko kilka podsumowujących spostrzeżeń. od wejścia atakuje nowa konstrukcja brzmienia. nikt [może poza convextion - venus in spurs, tylko on przychodzi mi na myśl] nie zdążył umiejętnie podrobić charakterystycznego dla wcześniejszych wydawnictw i niejako wzorcowego stylu dub techno - masywnego, metalicznego zreverberowanego dudnienia, ocieplonego zwiewnymi teksturami, doprawionego słodkimi melodiami na czterech zamiennie wciskanych klawiszkach. można by rzec brzmienie idealne, którego nie należy zmieniać, tak czy owak - odświeżenie było potrzebne. rezonujące elementy, z których fluxion jest doskonale znany - są bardziej surowe niż kiedykolwiek. ta surowość o dziwo nie idzie w parze z budowaniem potężnego, chłodnego patosu, a raczej kształtuje subtelną, house'ową zwiewność, wyrabia kliniczną czystość i dynamikę. przyjemny tech-house'owy trend zainfekował cały krążek, wtłoczył kilka solidnych megawattów słonecznej energii i na czas letni - przestawił się na rozluźnione, leniwe, imprezowe [z pewnymi wyjątkami] wałeczki. a zluzował tak bardzo, że... pokuszono się o zaproszenie do współpracy kobiety o pseudonimie Nynn, by udzieliła swojego głosu w jednym z utworów [udany prztyczek w nos, a raczej kopniak między nogi skierowany w muzycznych sztywniaków, MMMMmmmmmm ten fatalny akcent i durny tekst, big up! Wink]. całości niezmordowanie przyświeca wizja letniego dziadowania na nowomodny model około-deep-house'owy, dlatego należy pamiętać - jeśli przesadzimy z dawką ten rozmarzony sound może zwyczajnie zacząć nużyć [*takie odniosłam wrażenie dzisiaj o 3 w nocy, teraz słucham już piąty raz i nadal jest ok]. odświeżenie całej koncepcji nie zdało się na marne, fluxion ciągle zaskakuje! zafundował nam drinki z parasolkami i świeży powiew nadmorskiej bryzy, a ta puściła do nas oczko sugerując, że czasy dubowych killerów na 4 nutkach to już przeszłość. homework odrobiony w pięknym stylu, odznaka dobrego ziomka-nakręcacza przyznana. może jakieś ulubione momenty? przepięknie wymuskany thumb, euforyzujący popis w bureucrat [MOC, te sample z kreskówy!], szczypta starego, ocynkowanego CR w spout, kowbojski, przezabawny dub w orpidoe [fenin!] i current flow, uroczo poschizowany midnight call dub mix i prawdziwy miód na moje uszy - sub surface. radość z grania dla wyczilałtowanych widokiem bluszczu dziadów wykrakana, jest fluxion - jest impreza! nie byłabym sobą gdybym na koniec w takich okolicznościach nie wspomniała o masteringu, który w tym przypadku jest jak piękny sen, czy prędzej spełnienie marzeń każdego melomana-audiofila: *CUDO* & *CACUCHO* wycyzelowany, niesamowicie realistyczny, wydzierający się z głośników sound! Cool tak btw na ostudzenie imprezowego humoru - już widzę miny zatwardziałych weteranów CR po starciu ze słonecznym minimal-dub-housem... Laughing nooo, może nie będzie tak źle. Słuchaj »

Usuń »

Demdike Stare - Symbiosis

Tak, tak, okultyzm w Modern Love, do tego w doskonałym stylu. Zgodnie z zapowiedziami na płycie znajdziemy egzotykę bogato obsypaną samplami wyciętymi ze ścieżek dźwiękowych filmów orientu, potężne skandynawskie drony, masywne, techdubowe bity, klasyczny house, a nawet surowy noise wyważony soczystymi, organicznymi teksturami, skąpanymi w gęstym obłoku ezoterycznej duchoty. Twór bardzo swobodnie zahacza o konceptualizm i świetnie oddaje atmosferę okolic płodnej w artystów dub techno [MLZ, Aquatec, Demdike Stare, Pendle Coven] góry Pendle Hill, zabiera w podróż w dotychczas nieznane klimaty angielskiego okultyzmu, przenosi w centrum akcji podczas nietypowego szabatu czarownic przyprawionego nutą rytualnej magii. Całość okrasza dość nietypowe jak na realia dubu brzmienie wyrwane żywcem z mlekiem i miodem płynącej krainy - Bollywood. Gorąco polecam. Jako okładka artwork Krisa Kuksi. Słuchaj »

Usuń »

Moje komentarze

Usiu już niżej rozwiązał zagadkę niepełnej relacji :) A czy to czasem nie są skutki 'otwartej' polityki organizatora?
Czytaj więcej

Komentarz dodany 2010-08-16, 20:54

"jezu, co to za gówno!" wzniósł się okrzyk. po chwili 5-ta z kolei odpalona zakładka zdradziła automatycznie odpaloną zawartość - The Qemists.... aha, no to już wiem :)
Czytaj więcej

Komentarz dodany 2010-08-16, 17:21

jakoś RA poświęcił więcej czasu, nie doszukiwałabym się przyczyny w rozmowności :>
Czytaj więcej

Komentarz dodany 2010-08-16, 11:09

chyba nawet najwięksi sceptycy zmieniają zdanie po koncertach tego pana :)
Czytaj więcej

Komentarz dodany 2010-08-16, 00:51

3 minutowe są? :/ gratulacje za dobre chęci przy tak... khm... opornym materiale :)
Czytaj więcej

Komentarz dodany 2010-08-15, 21:00

Waszym zdaniem0
  

OBSERWUJ DYSKUSJĘ

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpocząć dyskusję!

© 2003 - 2010 Nowamuzyka.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.
Kontakt  |  Reklama  |  Współpraca  |  Do pobrania