No w mordę! Akurat teraz... gdy mnie nie ma ;]
Czytaj więcej
Pomimo iż żyłem każdą kolejną płytą Massive Attack od chwili pojawianie się w brytyjskiej MTV teledysku "Unfinished...", to po najnowszą płytę Massive Attack po prostu (niemalże) nie chciałem sięgać. Czułem, że będzie średnio, że się zawiodę. No i kiedy minęło już trochę czasu, gdy kurz opadł, po pierwsze sprawdziłem co nowego na krążku, po drugie, wreszcie poszedłem na ich koncert w ramach Openera. I jedno i drugie mnie zawiodło. Płyta jest taka po prostu zwykła. Nie jest bardzo źle. Nie czuję powodów aby szybko ją wyłączyć i zapomnieć. Gdyby ktoś inny to nagrał - może jakiś nowicjusz - to pomyślałbym, że wzoruje się trochę na starych kanonach momentami dorzucając trochę bzdur. Ale gdy wiem, że Heligoland to dzieło _tych_ Panów, to jakoś tak nie czuję się poruszony.
Tegoroczny koncert w ramach HOF 2010 też był średni. Utwory z płyty brzmiały nijako, a całość ratowały kawałki z... Mezzanine (!). To byłby bardzo dobry koncert AD 1998/1999 bez (rzecz jasna) Heligoland.
Może warto by w ogóle zakończyć żywot Massive Attack. Może warto było zrobić to przed Heligoland. Wówczas "marka" pozostałaby "marką". Teraz muszą wydać coś rewelacyjnego w okolicach 2013/14, a później pójść na emeryturę. :)
Czytaj więcej
Ciekawe. Zwłaszcza przypadek Andrew W.K., którego miałem za głupszego niż jest - piosenka "Party Hard" nie rokowała zbyt dobrze. Pozostając w temacie, dla tych, którzy nie widzieli: http://www.youtube.com/watch?v=_MvXybG3sSI - Take me to broadway na fortepian.
Czytaj więcej
Plastik. Pamiętam jak pojechałem z nim na wycieczkę klasową w 1998. Na tylnej okładce była jakaś gra planszowa ze scenami z tanich filmów porno. Oczywiście każdy robił dziwne miny, a klasowi fani Nirvany i Alice in Chains wyklęli mniej uznają za technomuła. Nie było lekko.
Chyba najlepiej wspominam Antenę Krzyku, która naprawdę sporo dała - teksty i recenzje Księżyka czytało się z "wypiekami". Jakoś tam można też opłakiwać pismo Fluid, które choć uderzało w tzw. tani lifestyle, to mimo wszystko przemycało ciekawe treści - nie tylko muzyczne. Na Kaktusa chyba się spóźniłem - raz tylko okładka z Roots Manuvą mnie przyciągnęła. Jak na owe czasy mieli świetne cover CD.
Cieszy powrót Glissando, choć nie jest to pismo, które idealnie trafia w moje potrzeby.
Czytaj więcej
No już-już z tą lansernią. Wybieg i minki są wszędzie. W Eskulapie, na Openerze, na Nowej. Różnica polega jedynie na oprawie. Cel jest prawie zawsze ten sam.
PS. Jak do tej pory chyba nikt nie pomylił SQ z Eskulapem.
Czytaj więcej
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpocząć dyskusję!
