The XX, Lindstrom z Christabelle, Jamie Lidell z bandem to moje 3 highlighty festiwalu. Doskonała zabawa przy WhoMadeWho (2 bisy, co nie zdarza się na Melcie), Holy Ghost! DFA-owo, ale widać że dopiero zaczynają, bardzo spięci byli. Miike Snow duże show, Chromeo bardzo zadziornie, Goldrapp coraz bardziej pro (na stadiony ich), Four Tet wizualnie wygrał (z piorunami w tle, mega). Friendly Fires dopiero przy "Paris" porwał. Fred Falke nie tak jak chciałem (czyli nic z kolaboracji z Braxe'm), a Hercules zamiast zespołu przywiózł kabaret, który tylko chwilami był znośny. W sumie nie przeżyłem jakiegoś objawienia, ale warto było.
Czytaj więcej
Dzięki wszystkim za komentarze. Osobne propsy dla Laudyny za blazę, właśnie o to Tomkowi chodzi :D.
Czytaj więcej
Dopiero się zapoznaję na myspace, brzmi bardzo obiecująco. A "Ashmatic" w wykonaniu Novel 23 nie wiem czy bardziej mi się kojarzy z Bauhaus i ich "Bela Lugosi's Dead" (zagrane wolniej, ale poziom transowości podobny) czy Visage "Fade to Grey". W obu przypadkach linia melodyczna łudząco podobna.
Czytaj więcej
hehe, coś w tym jest ;)
Czytaj więcej
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpocząć dyskusję!


