Wpisz i kliknij enter

Ollin – Never Forget


Ollin to międzynarodowy duet, w skład którego wchodzą Radek Kordasiewicz (nasz młody reprezentant) oraz Juan R Leon (przedstawieciel USA). Mamy więc do czynienia z muzyką tworzoną na odległość, wypadkową specyficznej dźwiękowej korespondencji, której rezultaty zebrane zostały na pierwszym dłuższym materiale projektu. Ilościowo więc: sześć dostępnych za darmo, premierowych utworów, trwających około 45 minut. Jakościowo: znacznie więcej i (może przede wszystkim) głębiej.
Skojarzeń i inspiracji nie ma sensu ukrywać – są ewidentne. Radek bardzo wyraźnie łypie okiem na dorobek kilku niewątpliwych mistrzów ambientu, z Lustmordem i Robertem Richem na czele. Kłania się słynny krążek „Stalker” sprzed bodaj dwunastu lat, swego czasu jedno z najciekawszych ambientowych dokonań. Mroźne, niezwykle przestrzenne plamy, bardzo długie muzyczne ujęcia i zatrważający minimalizm – to wszystko znaleźć można również na „Never Forget”. Muzyka dość mroczna, wymagająca specyficznych okoliczności, niemal natychmiast kreująca swój własny, gęsty klimat. I dalej: muzyka bardzo osobista, niemal intymna, co rodzi jeden podstawowy zarzut – muzycy zdają się momentami grać właściwie dla samych siebie, zatracając się w improwizowanych, rozciągniętych strukturach. Co ciekawe, wyjątkowo przyjemnie robi się w momencie, gdy słychać pracę trzeciego, zaproszonego do sesji muzyka – grającego na saksofonie Janusza Kruszelnickiego. Barwa jego instrumentu, łkającego gdzieś w rozbujanym tle, nadaje całej muzyce wyjątkowego ciepła, do którego wyjątkowo chce się wracać. Najlepszym przykładem jest „Ten Years” – słychać tu tajemniczą miękkość niektórych utworów Bohren und der Club of Gore, pojawia się perkusja, wszystko przypominać zaczyna grę jakiegoś mrocznego jazzowego składu, występującego gościnnie w którymś z filmów Lyncha. Palce lizać, właśnie w tym momencie Ollin zyskuje brzmienie wyjątkowe, własne. Może więc trio?
„Never Forget” jest ciekawą próbą odnalezienia własnego sposobu na mroczny ambient. Radek i Juan próbują wydeptywać kilka różnych ścieżek, z których kilka prowadzi w całkiem ciekawe rejony. Wydaje się, że Ollin wciąż szuka tej jedynej, swojej drogi, już teraz jednak może się pochwalić kilkoma interesującymi, oryginalnymi utworami. Jako pierwszy rekomendujemy pobrać wspomniane „Ten Years” – to bez wątpienia najlepsza wizytówka tego zespołu.
2007







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy