Wpisz i kliknij enter

Gaiser – Blank Fade


Zafascynowany nagraniami prezentowanymi przez Richiego Hawtina, zaczął powoli gromadzić sprzęt, który miał stanowić wyposażenie jego domowego studia. Po skończeniu liceum, przeprowadził się na stałe do Detroit, gdzie stał się częstym bywalcem sklepu płytowego Rekord Time, na zapleczu którego znajdowało się biuro wytwórni Hawtina – Plus 8. Gaiser zaprzyjaźnił się oczywiście z tworzącymi firmę fascynatami minimalistycznego techno i zachęcony przez nich, zaprezentował swoje nagrania ich szefowi. Od 2005 roku siostrzana wytwórnia Plus 8 – Minus – opublikowała cztery EP`ki młodego producenta, a teraz jej nakładem ukazuje się jego debiutancki album – „Blank Fade”.
Płyta zaczyna się od ambientowego wstępu – laboratoryjne dźwięki z czasem uzupełnia morderczy puls kroczącego basu i miarowe uderzenia ciężkiego bitu („Volve”). Wkrótce potem zimne fale syntetycznego szumu, podszyte głębokimi pogłosami, wypełniają zdeformowane ludzkie głosy – wszystko to przeszywa zbasowany rytm, tworząc mroczne wcielenie technicznego dubstepu („Face Down”). W „Ground” pojawia się już minimalowy puls – niesie on oszczędną partię plumkających klawiszy, oplecioną metalicznymi efektami.


Od „Ciliate Width” muzyka nabiera mocy twardego techno – pojawiają się bezlitośnie uderzające motoryczne bity podrasowane dudniącymi pochodami sub-basu, na których Gaiser rozkłada starannie dobrane dźwięki: groteskowo miauczące i piszczące akordy syntezatorów („Wheter Or Not”), zaczerpnięte z filmów sci-fi nierzeczywiste głosy pozaziemskich istot („Substance B”) i umieszczone w tle zawodzące syreny alarmujące o jakimś potencjalnym niebezpieczeństwie („Trunkated”). Dla odmiany, amerykański producent sięga od czasu do czasu po funkową wibrację basu („Comma, Fade”) czy typowo chicagowską nawijkę w złowróżbnej tonacji („Leave It”). Pod koniec płyty pojawiają się nawet szczątkowe melodie – wygrane na mechanicznie kumkających klawiszach („Descending Order” i „One After”).
Całość kończy podwodny ambient – wolno płynący strumień onirycznego szumu, poprzetykany cyfrowymi zakłóceniami („Outline”).
Debiutancka płyta Gaisera to triumfalny hymn na cześć klasycznego minimal techno. Amerykański producent pomysłowo korzysta z dorobku Hawtina i jego podopiecznych, kreując jednak swój autonomiczny świat dźwięków – mroczny, chłodny, groźny, ale jakże przez to fascynujący.
Sprawdź

2008







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Bartooki
Bartooki
10 lat temu

Descending Order!

Polecamy

3 pytania – King Midas Sound

W walentynki ukazał się nowy album projektu Kevina Martina i Rogera Robinsona, a dziś gościmy ich w naszym cyklu mini wywiadów.