Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.

Mech – Pearlgraphs
Jarek Szczęsny:

Lepiszcze do związania ze sobą grubych okruchów.

Craven Faults – Erratics & Unconformities
Jarek Szczęsny:

Syntezator modularny poszedł na wędrówkę.



Robert Henke – Atom/Document


Był to ilustrowany muzyką pokaz podświetlanych balonów wypełnionych helem, które unosząc się w powietrzu, tworzyły fantazyjne układy w przestrzeni galerii. Instalacja po raz pierwszy została zaprezentowana w Berlinie, potem w Eindhoven i wreszcie w Centrum Pompidou w Paryżu.
Ponieważ oprawa dźwiękowa multimedialnego spektaklu okazała się nadzwyczaj udana, Henke postanowił opublikować ją na płycie. Zanim krążek ujrzał światło dzienne, niemiecki producent zdecydował się jednak poddać zarejestrowany na żywo materiał drobnym przeróbkom. Podczas kilku tygodni pracy w swym berlińskim studiu nadał więc części nagrań nieco inny kształt, a część – pozostawił bez niepotrzebnych poprawek.


Z dziewięciu zamieszczonych na albumie kompozycji, każda odpowiada kolejnym fazom spektaklu. Zaczyna się od wolno płynącego dronu – lodowatego powiewu toczącego gęstą chmurę toksycznych dźwięków, rozpadających się powoli na pojedyncze tony („Flicker”). Potem – niespodzianka: niespotykana w dotychczasowej działalności Henkego orgia metalicznych perkusjonaliów o industrialnym charakterze, jakby zapożyczona z awangardowych dokonań Einsturzende Neubauten („Quad Planar”). Kiedy milknie zgiełk metalicznych uderzeń, pojawiają się nostalgiczne brzmienia fortepianu – ten wywiedziony z muzyki kameralnej motyw zostaje jednak z czasem uzupełniony transowym rytmem: stalowymi stukotami przypominającymi niezapomniany podkład rytmiczny „Trans-Europe Express” z repertuaru Kraftwerk („Shift-Register”).
Potem znów wraca rozpoczynający płytę dron – tym razem niesie on kłębiące się szumy podbite ciężkim pochodem basu („Convex”). Gdy tumany cyfrowych hałasów giną w głębi głośników, pojawia się mocny rytm electro – w jego takt Henke smaga dźwiękową przestrzeń palącymi uderzeniami żrących efektów („Metropol”). W podobnej tonacji utrzymane są kolejne nagrania – „Diagonal” i „Crossing”. Zarówno pierwsze, bliższe lekko podłamanemu techno, jak i drugie, odwołujące się do glitchowego minimalu spod znaku Raster Noton, z powodzeniem mogłyby się znaleźć na którejś z nowszych płyt Monolake.
Tą rytmiczną bombardierkę rozdziela „First Contact” – neoklasyczna kompozycja oparta na mrocznych dźwiękach fortepianu, wpisanych w szeroko rozlane tło o ambientowym charakterze. Wiedzie ona bezpośrednio do finałowego utworu – „Exit” – który składa się ze statycznych ścian monochromatycznego dźwięku, powoli przesuwających się względem siebie, tworzących zimny nastrój eksperymentów spod znaku izolacjonistycznej awangardy.
W porównaniu z poprzednimi dokonaniami Roberta Henkego pod własnym nazwiskiem, „Atom/Document” zaskakuje różnorodnością brzmień i muzycznych odwołań. To sprawia, że płyta wydaje się być najciekawszą propozycją w jego solowej dyskografii.

2008

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. 99vadim

    jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym albumem

  2. makary

    zapowiada się ciekawie. już się nie mogę doczekać 😉