Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.

Levitation Orchestra – Inexpressible Infinity
Jarek Szczęsny:

Podpalacze wzniecają eutymię.

Innercity Ensemble – IV
Jarek Szczęsny:

Luz i bogactwo.

Grischa Lichtenberger – RE:PHGRP
Paweł Gzyl:

Free jazz w „rasterowej” wersji.

Jónsi & Alex Somers – Lost and Found
Jarek Szczęsny:

Dla przyjemnego słuchania.

Conforce – Dawn Chorus
Paweł Gzyl:

Mistrzowski popis holenderskiego producenta.

Tunes Of Negation – Reach The Endless Sea
Jarek Szczęsny:

Problem leży gdzie indziej.

BNNT is Jacek Sienkiewicz – Multiversion #5
Jarek Szczęsny:

Część piąta – finał.



Variant – The Setting Sun


Chicagowski producent Stephen Hitchell dał się najpierw poznać w kręgach podziemnego techno, serwując winylowe dwunastocalówki firmowane szyldem Soultek. Z biegiem lat zainteresowania artysty poszerzyły się o muzykę dub. Efektem tego okazały się jego solowe nagrania realizowane pod szyldem Intrusion oraz nawiązanie współpracy z Rodem Modellem, które zaowocowało utworzeniem duetu Echospace. Teraz przyszedł czas na ambient – w tym celu Hitchell powołał do życia kolejny projekt – Variant. Ponieważ wiadomo, że gatunek ten potrzebuje dużych form wypowiedzi, zadebiutował on od razu pełnowymiarową płytą – „The Setting Sun”.

Trwający prawie półtorej godziny album rozpoczyna się od gęstego szumu, z którego wyłaniają się wolno płynące akordy skorodowanych klawiszy. Wszystko to niesie spowolniony bit, opleciony głębokim basem. Całość uzupełniają groźne pomruki dobiegające z tła – to dubowe pogłosy wibrujące w dźwiękowej przestrzeni kompozycji („As Time Stood Still”). Analogowe zakłócenia przeradzają się z czasem odgłos zbliżającej się ulewy. Z trudem przebijają się zza niej rzadkie, kumkające akordy, zatopione w jednostajnym strumieniu onirycznych brzmień, dobiegającym z drugiego planu nagrania („Enchanted”).

Nieustępliwy odgłos padającego deszczu wprowadza nas w następny utwór – „Upon A Dream” wypada w tym kontekście niczym soundtrack do wielkomiejskiego thrillera. Tajemniczo pulsujące klawisze prowadzą w głąb kompozycji, gdzie czeka na nas gąszcz przetworzonych na post-industrialną modłę dźwięków otoczenia: dziwnych głosów, niepokojących szeptów, przemysłowych zgrzytów. David Fincher z powodzeniem mógłby wykorzystać to nagranie w „Siedem” – gdyby ono oczywiście wtedy już istniało.

Zgodnie z tytułem – „A Silent Storm” – ma znacznie bardziej dynamiczny charakter: tutaj główny wątek kompozycji stanowią kaskady podwodnych akordów syntezatorowych, układających się w monochromatyczne wzory dźwiękowych fraktali.

Spowolniony podkład rytmiczny pojawia się dopiero w „Someplace Else”. Wraz z lekko melodyjnym pochodem basu stanowi on podstawę kompozycji, w którą wpisane zostają drżące smugi organicznych klawiszy i rezonujące w analogowej przestrzeni studyjne echa. Kiedy rytm ustaje, rozpoczyna się „Adrift” – najkrótsze nagranie z zestawu, podszyte tektonicznymi odgłosami przesuwających się pod wodą dźwiękowych skał.

Na finał rozbrzmiewa utwór całkowicie odmienny od reszty – tytułowy „The Setting Sun”. Hitchell rezygnuje w nim bowiem niemal całkowicie z dubowych efektów. Kompozycję rozpoczynają dronowe uderzenia fortepianu, które wprowadzają świdrujące ukłucia klasycznie brzmiących syntezatorów. Wszystko zostaje wpisane w monolityczne tło o chmurnej, ciemnej barwie. Muzyka płynie powoli, potem niknie, wracając z pełnym dostojeństwem i powagą. W tym trwającym aż 23 minuty nagraniu słychać różne fascynacje chicagowskiego producenta – od muzyki poważnej (Eric Satie), przez tradycyjną elektronikę (Vangelis z soundtrackiem do „Blade Runnera”) i elektroniczne odmiany kraut-rocka (choćby Tangerine Dream, Cluster czy Harmonia), po minimalistyczny ambient (w stylu Briana Eno).

Na początku lat 90. na określenie twórczości The Orb i podobnych mu brzmieniowo projektów, jak Higher Intelligence Agency, A Positive Life czy Orginal Rockers, wymyślono termin „ambient-dub”. Podobne, choć znacznie bardziej minimalistyczne brzmienia, można było znaleźć w produkcjach duetu Basic Channel oraz projektów związanych z Chain Reaction. Hitchell rozwija w niezwykle twórczy sposób dokonania tamtych artystów, tworząc własną wizję tegoż gatunku. Mimo wpisanej weń z zasady oszczędności w stosowaniu środków wyrazu, chicagowski producent osiąga monumentalne brzmienie – pełne głębokich emocji i wręcz metafizycznej zadumy.

www.echospacedetroit.com

www.myspace.com/echospacedetroit

Echospace 2009

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. paide

    Nareszcie wybitna pozycja w estetyce ambient dubu! Piękna, atmosferyczna muzyka.