IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.



Archive for Sierpień, 2019

Calvin Harris na Selectorze

Kolejną gwiazdą zaproszoną przez Aler Art na Selector Festival jest brytyjski producent Calvin Harris Szkocki producent Calvin Harris to jedna z najnowszych i najpopularniejszych gwiazd muzyki tanecznej. Z wrodzoną sobie przekorą już na początku kariery ogłosił tytułem płyty, że to on stworzył disco. Jego własna wersja muzyki klubowej bezpośrednio odwołującej się do lat 80-tych, pełna tanecznych rytmów i chwytliwych melodii okazała się tym, czego właśnie oczekiwali fani elektroniki. Zawierający takie przeboje jak „Acceptable in the 80s” i „The Girls” album „I Created Disco” pokrył się złotem oraz przyniósł nominacje m.in. do Q Awards, a wspomniane single na długo zagościły na falach radiowych. Sukces debiutanckiego albumu został jednak przyćmiony kolejnymi wydawnictwami. Najpierw ukazał się nagrany wspólnie z Dizzee Rascalem singiel „Dance Wiv Me”, który dzięki samym ściągnięciom elektronicznym stał się w momencie swojej premiery numerem jeden na brytyjskiej liście przebojów i spędził na czołowej pozycji 4 tygodnie. Utwór był też dwunastym najczęściej kupowanym utworem roku 2008.

Wydaniem drugiego albumu pt. „Ready For The Weekend” Harris kontynuuje pasmo sukcesów. Sprzedając się w kilkuset tysiącach egzemplarzy od razu trafił na pierwsze miejsce UK Album Charts, czyniąc nazwisko zdolnego producenta jedną z najgorętszych marek w świecie muzyki tanecznej. Pierwszy singiel „I’m Not Alone” spędził dwa tygodnie na pierwszym miejscu UK Singles Charts zrzucając z niego „Poker Face” Lady Gaga, „Ready For The Weekend” trafiło na trzecie miejsce sprzedaży, a kolejne dwa „Flashback” i „You Used To Hold Me”, mimo, że płyta wyszła w sierpniu zeszłego roku, nadal goszczą na radiowych playlistach.

Recoil wyda płytę i zagra do Łodzi

19 kwietnia ukaże się „Recoil Selected” – kompilacja utworów Recoil, które przeszły do klasyki gatunku. Alan Wilder promować będzie album m.in. koncertem w Łodzi. Artysta wyjaśnia: – Ta kolekcja składa się z moich ulubionych kawałków, zremasterowanych i ułożonych w spójną i wciągającą całość.

„Recoil Selected” zostanie wydane w formie pojedynczego CD oraz podwójnego albumu. Wersja rozszerzona zawierać będzie płytę z nowymi remiksami i innymi wersjami piosenek – wybranymi i zmontowanymi przez Alana Wildera i jego wieloletniego współpracownika Paula Kendalla.

Koncert w Polsce!

Promocję płyty wspierać będzie specjalne tournee „A Strange Hour with Alan Wilder & Paul Kendall”, z którym Recoil zawita do Europy i USA między marcem i majem. Każde ze spotkań z artystami będzie unikalnym wydarzeniem: pojawią się specjalni goście i prezentacje utworów na żywo. W Polsce Alan Wilder wystąpi z projektem Recoil 10 kwietnia w Klubie Wytwórnia w Łodzi.

Tracklista „Recoil Selected”

  • Strange Hours
  • Faith Healer
  • Jezebel
  • Allelujah
  • Want
  • Red River Cargo
  • Supreme
  • Prey
  • Drifting
  • Luscious Apparatus
  • The Killing Ground (excerpt)
  • Shunt
  • Edge To Life
  • Last Breath

CD2:

  • Supreme – True Romance
  • Prey – Shotgun mix
  • Drifting – Poison Dub
  • Jezebel – Filthy Dog mix
  • Allelujah – Noisy Church mix
  • Stalker – Punished mix
  • The Killing Ground – Solid State mix
  • Black Box (excerpt)
  • 5000 Years – A Romanian Elegy for Strings
  • Strange Hours ’10 – z udziałem The Black Ships
  • Missing Piece – Night Dissolves
  • Shunt – Pan Sonic mix

in. dla Few Quiet People

4 wydawnictwo w dyskografii niezależnej oficyny FQP pochodzi od jednego z jej założycieli Cezarego Rudasia. Album od kilkunastu godzin jest dostępny na stronie labelu zupełnie za darmo! Obok wspomnianego wyżej, założycielami wytwórni są również Maciej Nejman (którego długogrającym albumem Noizoline, zachwycaliśmy się kilka miesięcy temu) oraz Wojtek Krasowski. Jak widać nie pozostaje nam nic innego jak czekać na muzyczny debiut tego ostatniego.

Nejmano – Noizoline – recenzja

Nowhere Here doskonale wpisuje się w hasło „drive the repetive drone sounds into the direction of pop” będącym credo Few Quiet People. Na pierwszy rzut oka jest to materiał bardziej od poprzedników różnorodny i wnikliwy, wymagający od słuchacza dużego skupienia. By żaden szczegół nie uciekł bokiem, pierwszy odsłuch polecam obowiązkowo odbyć na słuchawkach.

Recenzja krążka już wkrótce na naszych łamach.

Poniżej okładka autorstwa Richarda Culletona

Image and video hosting by TinyPic

Goldfrapp – Head First



Pierwsza minuta i 12 sekund płyty brzmią całkiem nieźle. Alison zaraża optymizmem i energią. Kto się uchował przed odsłuchem całości promującej krążek piosenki „Rocket”, pewnie nie spodziewa się, że (z małymi wyjątkami) później będzie już jednak ciągle tak samo albo gorzej. Właściwie chyba nikt się tego nie spodziewał…

Duet, który umościł się w oniryczno-zabawowym elektro-trip-popie, trzymał w napięciu fanów, czekających na piątą płytę. Po ostatnim balladowym Drzewie, „Head First” aż zionie dyskoteką. Jest to jednak oddech tyle energetyczny, co przesłodzony i nieświeży.
Kolejne piosenki niby zaczynają się obiecująco, ale czar pryska w banalnych strzępkach densu, który bardziej irytuje niż bawi. Nawiązania do Abby są tyleż nietrafione, co niezrozumiałe. Po co, skoro Madonna udanie wsamplowała ich już pięć lat temu, a potem dobito nas filmem „Mamma Mia”? Kilka numerów równie dobrze Alison Goldfrapp i Will Gregory mogliby wyprodukować nie dla siebie, a dla Gwen Stefani (w zwrotkach) i La Roux (w refrenach). Nie żebym miała coś przeciwko wspomnianym paniom, ale dotychczas Goldfrapp zasilali szeregi intrygujących projektów, a nie pop-masę krytyczną dotychczas Goldfrapp zasilali szeregi intrygujących projektów, a nie pop-masę krytyczną. Przed niechybną próchnicą duet bronić może się tylko miejscowo: oczekiwaną lekkością bytu („Hunt”), kandydatem na numer do kolejnego sequela „Niekończącej się opowieści” („Dreaming”) i pazurem („Shiny and Warm”). Tacy Goldfrapp brzmią przynajmniej szczerze.

Do zabawy różnymi stylami, szufladkami czy całymi epokami niezbędna jest finezja. Tej, spodziewanej akurat po Goldfrapp, jest tu jak na lekarstwo, a ślepe naśladowanie mody niektórym już po prostu nie przystoi. Szkoda słów.

Mute Records, 2010

Plastikman na iPhona

Richie Hawtin udostępnił specjalną aplikację na iPhona, umożliwiającą…no właśnie, trudno to wyjaśnić. Program nazywa się Plastikman SYNK – używać go można podczas jakichkolwiek występów i koncertów Hawtina. W zależności od ustawienia aplikacji możemy na bierząco śledzić prezentowaną tracklistę, streaming video, używane efekty itp.

Całość dostać można na iTunes App Store. Zobaczcie video, które przygotował Hawtin. Przypomnijmy, że artysta będzie gwiazdą tegorocznego festiwalu Audioriver.

Warto posłuchać: F

Florent Aupetit to dj i producent głęboko zakorzeniony w stylistyce Garage / Dub / Techno, o czym bez wątpienia najlepiej świadczy seria Energy Distortion, która jako długogrający album ukazała się kilka dni temu! Florent Aupetit zadebiutował w barwach oficyny Seven Rec w 2008r. dwunastką Phase One. Dwa utwory na niej zgromadzone musiały wywołać nie lada wrażenie skoro francuski producent reprezentuje brzmienie wytwórni do dnia dzisiejszego i to mimo tego, że częstotliwość wypuszczanego materiału nie przekraczała czterech utworów rocznie! Ale jak pokazuje cykl Energy Distortion, Florent Aupetit wcale w tym czasie nie próżnował.

Album to jak sama nazwa wskazuje, intensywna dawka pozytywnej energii. Na którą składa się przenikliwy, dławiący się bas, perfekcyjnie współpracujący z afrykańskimi bębnami, przeciągłym wokalem czy trzymającymi tempo clapami ala FaltyDL.

Mimo większego wydawniczego doświadczenia, styl artysty wpisać możemy w modny wśród latorośli trend upiększania dubstepu. Jednak tym razem nie mamy do czynienia z prostą imitacją.

Sprawdźcie sami.

Peter Van Hoesen – Entropic City


Ten belgijski producent dał się poznać na początku minionej dekady z eksperymentów z minimalistycznym ambientem – zarówno na solowych płytach pod szyldem Object, jak również w duecie RM. Dopiero w 2006 roku zadebiutował na tanecznym parkiecie – od razu kierując się w stronę mocnego techno podrasowanego dyskretnymi wpływami dubu. Po czterech latach publikowania winylowych dwunastocalówek i realizowania popularnych podcastów (choćby dla Resident Advisora) debiutuje wreszcie pełnowymiarowym materiałem – „Entropic City” – opublikowanym nakładem jego własnej wytwórni Time To Express.

Choć album zaczyna się dźwiękami sprawiającymi wrażenie, że włączyliśmy omyłkowo „Second Annual Report” Throbbing Gristle, to Van Hoesen dokonuje szybkiego skoku w czasie i po kilku minutach „Into Entropy” zaczyna tętnić głębokim bitem techno wspartym falującym pochodem basu. Wszystko to podszywa wyłaniający się powoli z tła oniryczny pasaż syntezatorów, rozbijany co chwilę szorstkim samplem zapętlonym w mechaniczny loop.

Bardziej typowe dub-techno pojawia się wraz z „Republic”. Tym razem wolny puls nagrania tonie w studyjnych szumach, przerywanych kaskadami skorodowanych akordów, pogłębionych przestrzennymi pogłosami. Jeszcze bardziej masywną konstrukcję mają dwie połączone kompozycje – „Closing The Distance/Toy Universe”. Dudniący bit o tektonicznym brzmieniu niesie tu przewalające się przez melodyjnie plumkające klawisze podwodne kaskady syntetycznych akordów, przywołując wspomnienie niezapomnianych produkcji duetu Porter Ricks.

Van Hoesen nie przypadkowo zdobył sobie jednak opinię twórcy klubowych killerów. Wraz z „Dystopian Romance” rozpoczyna się mocna jazda w stylu tresorowego, sorry, berghainowego techno, wykorzystująca wszystkie znane chwyty z kanonu tego typu grania – od łączenia metalicznych stuków z acidowym ćwierkotem rodem z utworów Thomasa Heckmanna (wspomniane „Dystopian Romance”), przez buchające syki gotującej się pary, zza której wyłaniają się kanalizacyjne efekty („Terminal”), po detroitowe hi-haty uzupełnione groźnie pohukującymi klawiszami („Strip It, Boost It”).

Najlepszym kawałkiem w tym zestawie okazuje się być „Defense Against The Self” – morderczy killer, który z powodzeniem mógłby znaleźć się na zeszłorocznym albumie Bena Klocka.

Tę hipnotyczną galopadę przerywają bardziej eksperymentalne nagrania. Jest wśród nich spokojniejsze techno wymodelowane na melodyjne IDM („Testing A Simulacrum”), mechaniczny funk o surowym brzmieniu („Quartz # 1”), a przede wszystkim szeleszczący dubstep o niepokojącej atmosferze („Colony/Return Of The Object”).

Oczywiście, można tę płytę skwitować wzruszeniem ramion i westchnieniem, że niby „wszystko to już było”. Z podobną reakcją musiałaby jednak spotkać się wtedy większość współczesnej elektroniki. A przecież nie o to chodzi – klubowe techno to gatunek, po których nie oczekujemy już rewolucji, ale umiejętnej gry z tradycją, ciekawych pomysłów aranżacyjnych i solidnego kopa. I „Entropic City” spełnia wszystkie te oczekiwania z nawiązką.

www.t2x.eu
Time To Express 2010

Fatima z video

Artystka, która wystąpi na V edycji festiwalu Tauron Nowa Muzyka w duecie z Floating Points, opublikowała oficjalny teledysk do utworu Soul Glo promującego EPkę Mindtravelin wydaną przez oficyne Eglo Recordings. Polecamy!

Eluvium – Similes


Przy nowej odsłonie Eluvium, Fennesz i Basinski, jeśli umówić się na taką konstelację, zdają się być zamrożeni. Cooper zaryzykował kluczową kwestię rozpoznawalności marki budowanej przez ponad pół dekady. Początkowo trudno w ogóle skojarzyć „Similes” z Eluvium. Możliwe, że Matthew Cooper obrał błędną drogę rozwoju, może skończy mu się ona zanim dotrze, może nie jest wielkim twórcą, ale przynajmniej nagrał coś, do czego opisania nie wystarczy ctrl+v z recenzji jego poprzednich wydawnictw. „Similes” jako świadectwo ewolucji z całym bagażem ryzyka dźwiganym przez zmiany, każe na nowo przemyśleć uzasadnione po trosze siłą nawyku wysokie noty dla „Vivian&Ondine” czy nawet „Black Sea”.

Po troszeńkę już nudnawym, wyczerpującym formułę „Copia”, Eluvium dopuściło opcję elementów perkusyjnych i wokalu. Szok. Paradoksalnie nie da się jednoznacznie zawyrokować czy zabieg ten przydał liryzmu. Od początku wiadomo, że nie śpiewa się tu, a melorecytuje, żeby zakryć zwykłą niemożność poprowadzenia co bardziej wymagającej linii melodycznej. Nieśmiałość w dźwiganiu dźwięków znajduje przeciwwagę w przekonaniu o głównie emocjonalnej, impresyjnej naturze tego nucenia, przypominającego trochę freak-ogniskowe ballady z ostatniego albumu Jackie-O Motherfucker. Wiadomo też, że wprowadzenie reformy tak znaczącej w skali całokształtu, to chwyt zapewniający zaskoczenie, wytrącający z równowagi wiernych słuchaczy. Ale głównym celem jest tu chyba rzadki ostatnio gest DOhumanizowania muzyki, nawet kosztem recenzji mniej przychylnych niż się już Cooper zdążył przyzwyczaić.

Kiedy po kilku podejściach pozwolić wokalowi opaść na naturalną dlań pozę jednego z instrumentów, utwory tu zgromadzone wyświetlają się już z pełnym spokojem jako szkice piosenek, chybotliwe i ujmująco nienachalne. Najciekawiej wypadają te zatrzymujące się w połowie drogi, zestawiając niepewną popowość z dobrze znanymi, charakterystycznymi instrumentacjami, skromnie epickimi, narracyjnymi, odwołującymi się do neopoważnych mutacji post-rocka, lap-folkowych transpozycji dokonań Satie, Debussyego, Mozarta i kogo tam jeszcze udajecie, że znacie. Znalazło się też miejsce na rozrzewniony trybut dla slow-coreu, dokładnie tej jego krótkiej chwili, kiedy zaczynał już przyspieszać do walczyków. „Simles” jest dokładnie tak nudne jak ten zestaw odniesień. Można więc dużo jeszcze pisać, ale ostatecznie tak osobiste albumy trzeba pozostawić do oceny każdemu odbiorcy z osobna.

Wydając całkiem niedawno iluśtampłytowy box („Life Through Bombardment”), Cooper powziął najwidoczniej decyzję zakończenia pewnego etapu drogi twórczej. Nowy rozdział przedstawia się jeszcze niepewnie, ale wypada podkreślić słowo „nowy”, nie często padające w kontekście muzyki tak stabilnie pięknej, że odbiorcy zezwalają twórcy na komfort replikowania jej w nieskończoność. Cytując tytuł jednego ze swoich albumów („Talk Amongst the Trees”) w linijkach otwierających otwierającą płytę piosenkę, dokonuje Eluvium symbolicznego gestu restartującego ten monotonny w swoim przyzwalającym tonie dialog. Czekamy na listę featuringów kolejnego albumu, stawiając na Uffie i Beyoncé w pojedynczym singlu kpiącym z całokształtu Timby.

Temporary Residence, 2010

Lake dwa razy w Polsce

Lake zarejestrowali 12 albumów, choć tylko 3 z nich oficjalnie ujrzały światło dzienne. Jak brzmią na żywo – przekonamy się już pod koniec miesiąca – we Wrocławiu i Chorzowie.

  • 27.03.2010 Wrocław @ Ośrodek Postaw Twórczych (OPT), g. 20:00
  • 28.03.2010 Chorzów @ Tratata Cafe / Teatr Rozrywki, g. 20:00

Zespół Lake powstał w roku 2005 w Olympii, mieście znajdującym się pomiędzy Portland i Seatlle. I teraz tak. O ile większość społeczeństwa w prawidłowy sposób kojarzy punkowy Portland i grungeowe Seatlle, o tyle, mało kto zdaję sobię sprawę z muzycznej siły Olympii – centrum post punka, anti-folku oraz wielu innych młodzieżowych odmian muzycznych mających swój początek w późnych latach 70.

Dolewając oliwy do ognia, wystarczy wspomnieć silny ruch „riot grrrl”, mający miejsce na początku lat 90., a co za tym idzie takie kapele jak Bikini Kill czy Bratmobile. Co jeszcze? Kurt Cobain i Chris Novoselic z Nirvany, niczym napalone dzieciaki też się przeprowadzili do Olympii, tuż zanim zrobiło się o nich super głośno. Olympia, to także miasto wytwórni płytowych. To stąd pochodzą K Records (m.in. Beat Happening, The Microphones / Mount Eerie, Old Time Relijun, Karl Blau, Modest Mouse, Tara Jane ONeil czy też w końcu formacja Lake) oraz Kill Rock Stars(Bikini Kill, Sleater-Kinney, Unwound, The Paper Chase, Xiu Xiu, Deerhoof, Gossip, inni). Mało?

Wróćmy do Lake – od początku istnienia grupy, muzycy zarejestrowali 12 albumów długogrających!, choć tylko 3 z nich oficjalnie ujrzały światło dzienne. Dwie ostatnie płyty „Oh, the Places Well Go” (2008) oraz „Lets Build a Roof” (2009) ukazały się nakładem K Recs. Europejska trasa Lake (2 koncerty w Polsce), która została zaplanowana na koniec marca, będzie związana z promocją najnowszego, bardzo dobrze przyjętego przez zagraniczne media krążka. Podczas kilku lat istnienia na rynku, Lake występowali m.in. z Bonnie Prince” Billy, Laura Veirs, Half Handed Cloud oraz innymi.

Bratnią duszą, nieformalnym członkiem oraz producentem zespołu jest nie kto inny jak Karl Blau, którego mieliśmy okazję usłyszeć podczas Off Festival 2009. Muzyka Lake to delikatne i subtelne połączenie partii rhodesa, gitar, perkusji, basu, skrzypek, wiolonczeli, marimby oraz damsko-męskich wokali. Wszystko utrzymane w duchu dobrego indie-popu, na szczęście z naciskiem na starą hipisowską nutkę. Folkowy minimal zmieszany z koledżowym rockiem, power popem, bossa novą, rocksteady i worldbeatem. Po raz pierwszy w Polsce!

Encyklopedia Elektroniki – Rozdział #18: SKALPEL

Osiemnasty rozdział„Encyklopedii Elektroniki”, cyklicznej audycji na falach Szczecin.FM, upłynie pod znakiem cyberjazzu w wykonaniu duetu Skalpel. Dwaj pochodzący z Wrocławia producenci, didżeje i promotorzy, których połączyło zamiłowanie do crate diggingu, hip-hopu i jazzu. Pierwsi i jak dotąd ostatni Polacy w szeregach legendarnej wytwórni Ninja Tune. Sam LTJ Bukem powiedział o ich muzyce: „Zajebista rzecz”, o czym będziecie mogli przekonać się już dziś, punktualnie o północy w Szczecin.FM, słuchając synkpowanych perkusji, dudniących kontrabasów i szeleszczących dęciaków, precyzyjnie pokrojonych i skrupulatnie sklejonych przez Skalpel.

* Radio: 94.4 FM (Szczecin i okolice)
* Internet: Szczecin.FM
* Blog: http://szczecin.fm/Audycja
* Facebook: http://www.facebook.com/encyklopedia.elektroniki

Various Artists – 2010


W tym roku mija dokładnie dziesięć lat, od momentu w którym trzech niemieckich producentów – David Lieske (alias Carsten Jost), Paul Kominek (alias Pawel lub Turner) i Peter M. Kersten (alias Lawrence lub Sten) – założyli w Hamburgu własną wytwórnię płytową. W ciągu tej dekady Dial wyrosła na jedną z najważniejszych firm wydających nową elektronikę. Znakiem rozpoznawczym nagrywających dla niej artystów stało się finezyjne połączenie klimatu niemieckiego romantyzmu z wyrafinowanym brzmieniem i dopieszczoną produkcją. I tak jest do dzisiaj – a potwierdza to okolicznościowa kompilacja tłoczni zatytułowana po prostu „2010”.

Zgodnie z oczekiwaniami, na płycie dominuje stylowe deep techno o minimalistycznym sznycie. Oto uwielbiany przez wszystkich fanów gatunku Efdemin serwuje monumentalny „Time” – hipnotyczną kompozycję, w której podrasowany tribalowymi ozdobnikami głęboki puls niesie matowe pasaże organicznych klawiszy, układających się w wolno płynący strumień kojącego dźwięku. Równie intrygująco rozbrzmiewa „Treacle Mine” Lawrence`a – tutaj rytm zostaje podszyty lekko zdubowanym basem i zatopiony w kosmicznym tle. Nad całością góruje jednak abstrakcyjny motyw piano wywiedziony z tak bliskiej Kerstenowi muzyki współczesnej. Bardziej oszczędne nagranie proponuje Pantha Du Prince. Jego „Fountain Driver” rozbrzmiewa bowiem egzotycznymi dzwonkami, które uzupełnia jedynie nerwowy loop, tworzący niepokojący klimat całości. Podobnie zredukowany charakter ma kompozycja „Days Gone By” dawno nie słyszanego Carstena Josta. Tytułowy nastrój przemijania oddają tu wyraziste pasaże szeroko rozlanych klawiszy pulsujących jednostajnym rytmem.

W bliźniaczym stylu utrzymane są również nagrania nowych postaci w katalogu Dial. Zarówno John Roberts, jak również Kassian Troyer, rokują duże nadzieje na przyszłość. Obaj producenci sięgają po dub-techno, interpretując je w nowatorski sposób. Pierwszy z nich zestawia w swym „Lines” masywny pochód basu i bitu z dźwiękami akustycznych instrumentów – melancholijną partią fortepianu i lekko jazzowymi dźwiękami wibrafonu. Wszystko to oplatają cyfrowe efekty, tworząc spójną całość. Troyer skręca w stronę zminimalizowanej abstrakcji – jego „Tourist” koncentruje się bowiem na monotonnie powtarzających się uderzeniach plumkających klawiszy podszytych nurtującym tłem.

Mniej dubowo brzmi utwór duetu Pigon – „Koto”. Jego autorzy koncentrują się bowiem na zimnych i metalicznych dźwiękach o kanalizacyjnym brzmieniu, nakłuwanych z laboratoryjną precyzją cykającymi hi-hatami.

Najbliższe charakterystycznej rytmice wyznaczonej przez klasyczne dokonania Basic Channel, okazuje się być dzieło Isolée – „No Beginning”. Falujący podkład rytmiczny niesie tu jednak typowe dla tego frankfurckiego producenta poszatkowane mikrodźwięki wysamplowanych instrumentów – tym razem jazzowych trąbek, układających się w kulminacyjnym momencie nagrania w rozwibrowaną orkiestrę o latynoskim brzmieniu.

Idąc dalej tym tropem trafiamy na dwa utwory wnoszące do tego świata chłodnych dźwięków zdecydowanie cieplejsze tony. Zarówno „No Beginning” Rnmd, jak i „New Heaven And Earth” Christiana Naoujoksa to organiczny deep house, którego nie powstydziliby się mistrzowie stylu z Detroit. Mamy tu bowiem toczące się niczym drogowy walec masywne basy, słoneczne partie rozlanych klawiszy, jak również wokalne sample o soulowym rodowodzie i jazzowe wstawki skręcone w energetyczne loopy. Sam Theo Parrish mógłby się poczuć zazdrosny.

Te taneczne produkcje spinają niczym klamrą dwa nagrania artystów koncentrujących się na akustycznym graniu. Płytę otwiera stylowa ballada duetu Phantom/Ghost – „My Secret Europe” – brzmiąca trochę jak dawny Ultravox za czasów Johna Foxxa, a kończy – intymne wyznanie zespołu Dominique – „He Said” – łączące dekadencję Roxy Music z emocjonalnością Radiohead.

Kompilacja zachwyca od pierwszego do ostatniego dźwięku – trudno sobie wyobrazić, by jakaś wytwórnia zaprezentowała w tym roku swój dorobek w równie imponujący sposób.

www.dial-rec.de

www.myspace.com/dialrecords
Dial 2010

Zomby z nowym krążkiem?

Mogłoby się fałszywie wydawać, że serwis nowamuzyka.pl urządza mało subtelny hajp osobie Zombyego. Jednak dwa nowe utwory zawarte na jego Myspace rozwiewają pojawiające się wątpliwości. Jak głoszą plotki, numery Galapagos oraz Baloon People to zapowiedź nowego wydawnictwa dla oficyny Werk Discs, które ma ukazać się jeszcze w tym roku.

Album byłby następcą Where Were U in 92. Krążka, który niejako rozpoczął pełną kontrowersji karierę artysty. Jednak zapominając na chwilę o pozamuzycznych zawirowaniach i permanentnym odpuszczaniu koncertów na całym świecie, musimy stwierdzić, ze jest to artysta odbardzony niezwykłym talentem wypracowywania nowych muzycznych rozwiązań.

Ciągła ewolucja jego stylu, determinuje konwersję nomenklatury niezbędnej do jego określenia. Co powoduje, że Zomby jest nieustannie dwa, a nawet trzy kroki przed konkurencją. Sądzę, że nowy album nie tylko ponownie uciszybły głosy krytyki, ale przy okazji wyniósłby oficynę D. Cunninghama (aka. Actress) do zacnego grona wytwórni definiujących muzykę XXI wieku.

Czekamy z niecierpliwością na oficjalne informacje.

Red Bull Music Academy w Radio Luz

Jedna z naszych ulubionych stacji radiowych – Radio Luz – zaprasza na cykliczną audycję Red Bull Music Academy Radio, poświęconą kolejnej edycji jednego z najciekawszych muzycznych projektów ostatnich lat. W każdy piątek od 21:00 będziecie mogli posłuchać mixów i setów najlepszych światowych producentów, wywiadów, również podsumowania i relacji na żywo z prestiżowej Akademii dla młodych muzycznych talentów.

Więcej info: www.radioluz.pwr.wroc.pl

Słuchaj Uchem – idź na warsztaty!

Od marca do czerwca realizowany będzie w Słupsku cykl „Słuchaj Uchem”. To cykl warsztatów, których efektem mają być 40-minutowe słuchowiska oparte na wybranych dziełach literatury. Idea projektu „Słuchaj Uchem” przybliża różne dziedziny kultury (literatura, muzyka, teatr, sztuka radiowa) poprzez działania edukacyjne oraz szerzenie wartości humanistycznych. – Przybliżamy literaturę w sposób atrakcyjny dla młodego odbiorcy – pisze do nas Marcin Dymiter, jeden z autorów projektu. – Odwołujemy się do formy słuchowiska: czytania połączonego z muzyką, efektami dźwiękowymi. To spotkanie literatury i muzyki, ale także odwołanie się do tradycji sztuki radiowej.

W trakcie projektu zorganizowane zostaną autorskie (Daniel Odija i Marcin Dymiter) prezentacje słuchowisk przygotowanych na podstawie takich tekstów literatury światowej jak „Pociągi pod specjalnym nadzorem”, „Sklepy cynamonowe” czy „Bajki robotów”.

Drugi etap stanowić będą tematyczne warsztaty: z pisarzem Danielem Odiją oraz z Marcinem Dymiterem. Efekty spotkań prezentowane będą na żywo w Teatrze Rondo.

Więcej informacji i program znajdziecie na stronie www.emiter.art.pl

Niwea rusza w trasę

Już w kwietniu będzie miała miejsce mini-trasa koncertowa duetu Niwea. Panowie promować będą wydany niedawno, świetnie przyjęty krążek „01”. Zobacz, gdzie wystąpią. Tak o płycie pisze Jacek Szubrycht z Przekroju: – „01” to płyta, która wystraszy was nie na żarty. (…) To ta sama prawda o życiu, która tak nas pociągała i przerażała zarazem w debiucie Kalibra 44 (…) czy filmie „Takiego pięknego syna urodziłam” Marcina Koszałki (…) Trudno o obojętność wobec debiutu Niwei – albo wpadniecie w to po uszy, albo natychmiast wyplujecie z obrzydzeniem. Niwea to muzyka miejska. Coś jak Burial, ale nie z Londynu”.

Panowie zaplanowali cztery koncerty:

  • 21.04 Warszawa @ Powiększenie
  • 22.04 Poznań @ Pod Minogą
  • 24.04 Łowicz @ ŁOK / Tipes Topes
  • 25.04 Wrocław @ ODA Firlej

Mathias Schaffhäuser – Re:3 – Selected Remixes Vol. 3


„Make the best of it” – usłyszał koloński producent od wykonawców, do których zgłosił się po udostępnienie nagrań do trzeciego zestawu z płytowej serii zawierającej jego remiksy. I rzeczywiście – wydaje się, że tym razem Mathias Schaffhäuser przygotował wyjątkowo udaną kolekcję. Trafiło doń dziewięć kompozycji z całej minionej dekady, zdekonstruowanych jednak przez artystę w 2009 roku. W ten sposób odsłania nam on swe najnowsze fascynacje, serwując album, który z powodzeniem można uznać za jego niemal autorskie dzieło.

Zaczyna się od tego, do czego Schaffhäuser przyzwyczaił nas, nagrywając nieprzerwanie od 2000 roku. „Pluracell” duetu Henneberg & Stiller w jego wykonaniu to motoryczny tech-house osadzony na dziwnie przytłumionym podkładzie rytmicznym (czyżby mrugnięcie okiem do modnego deep house`u?), uzupełnionym rwanymi akordami klawiszy niosącymi mroczną melodię rodem z filmowego thrillera. Jeszcze bardziej oryginalny charakter ma „Move Me” projektu Philogresz. Schaffhäuser szatkuje oryginalną tkankę nagrania, wycinając z niej sample rockowej gitary i funkowego falsetu, aby wkleić je potem w hipnotyczny puls swego remiksu. Wszystko to uzupełnia zmysłowy szept dziewczyny wtopiony w zaszumione tło o niemal noise`owej proweniencji. Zwieńczeniem tego tech-house`owego setu okazuje się być „Play Misty For Me” Leigh Morgan. Tym razem motywem przewodnim jest mocny pochód basu, który oplatają euforycznie brzmiące klawisze wywiedzione z tanecznej klasyki lat 90.

Na osobną uwagę zasługuje próba zmierzenia się Schaffähusera z muzyką ojców-założycieli rockowej psychodelii z Fausta. Pochodząca z 2002 roku kompozycja zespołu zatytułowana „T-Electronique” zamienia się pod palcami niemieckiego producenta w transowy killer prowadzony przez miarowy bit techno i ciężki bas, niosące fragmentaryczną melodię upstrzoną gąszczem przemysłowych efektów. W efekcie nagranie bardziej przypomina hipnotyczne dokonania Neu! niż kabaretowe szaleństwa Fausta – co wygląda na inteligentny dowcip ze strony autora remiksu.

Druga część krążka jest utrzymana w zdecydowanie minimalowym stylu. I już otwierający ją „The Awakening” Gunne feat. Delhia de France urzeka pomysłowym brzmieniem i sugestywnym klimatem. Tym razem Schaffhäuser stawia na prostotę konstrukcji – monotonnie wystukiwany rytm wspomaga tu pohukujący bas, a zza organicznych pasaży klawiszy wyłania się zmysłowy wokal, ozdabiając całość wyrazistą melodyką. Podobnie wypada „Deine Therapie” Bregera. Oto bowiem dynamikę utworu tworzy wijący się pomiędzy mechanicznymi stukami zawodzący loop – niosący nerwową melorecytację, z której najwyraźniej dobiegają do nas powtarzane jak mantra słowa „never again”, „never again”. Bardziej przyjazny klimat ma „Yoji” Nooncata. Schaffhäuser pozostawia w kompozycji ujmującą melodię wygrywaną na syntezatorze – jakby rodem z księżycowych sonat Vangelisa. I wreszcie opus magnum tej części albumu – „M2.02.01” duetu M2 (czyli Markus Guentner & Markus Kavka). To oczywiście nadal minimal, ale upleciony z kanalizacyjnych odgłosów w stylu Säkho, wokalnych sampli przywołujących wspomnienie „Aftermath” Nightmare On Wax i telewizyjnego dialogu między mężczyzną a kobietą, wyjaśniającą lodowatym głosem: „Marriage is not romance. It`s contract with the state. An investment in the future”.

I na koniec bonus – nagranie, o zremiksowanie którego Schaffhäuser wyjątkowo zabiegał. To utwór „You Laugh At My Face” duetu Patrick Cowley & Jorge Socarras, pochodzące z płyty „Catholic”, zawierającej wcześniej niepublikowane nagrania obu amerykańskich artystów z końca lat 70. Niemiecki producent idealnie wczuwa się w disco-punkowy charakter materiału, zderzając ze sobą mocny techno bit i rozjarzone industrialnymi efektami tło z funkową gitarą i noworomantycznymi wokalem w stylu Visage. W ten sposób zostaje symbolicznie przerzucony most pomiędzy współczesną elektroniką a jej zapomnianymi (a odkrywanymi dziś na nowo) protoplastami z nowojorskiej sceny no wave (w kolejce czeka choćby fenomenalny Dark Day).

Trzy składanki z serii „Selected Remixes” pokazują, jak zmieniało się podejście Matthiasa Schaffhäusera do dekonstruowanego materiału – poczynając od oczywistego uwypuklania tanecznego charakteru poszczególnych utworów, a kończąc na śmiałych eksperymentach ze stylistykami przypisanymi danym wykonawcom. Wraz z trzecią częścią „Selected Remixes” niemiecki producent dołącza do wąskiego grona najbardziej kreatywnych remikserów naszych czasów.

www.ware-net.de

www.myspace.com/mathiasschaffhauser
Ware 2010

Nujabes R.I.P

Japoński producent i didżej Jun Seba zginął w wypadku samochodowym. Sytuacja miała miejsce 26 lutego, ale dopiero w czwartek informacja została potwierdzona przez wytwórnię Hydeout Productions. Miał 36 lat. Nujabes był autorem dwóch świetnie przyjętych w środowisku hip-hopowym krążków: Metaphorical Music i Modal Soul oraz niezliczonej ilości 12 i EPek.

Jego styl polaryzował pomiędzy jazzem, klasycznymi bitami i soulem, co pozwoliło mu współpracować z artystami z różnych stylistycznych biegunów jak; CL Smooth, Dwele, Uyama Hiroto i Emancipator. Szczególnie kolaboracja z tym ostatnim ułożyła się dla obu bardzo korzystnie, co zaowocowało świetnym krążkiem w dyskografii Douglasa Applinga Soon It Will Be Cold Enough

Rest in beats Nujabes!

Elektroniczne powitanie wiosny

Podczas tegorocznego Festiwalu Wiosny w Poznaniu będziemy mogli posłuchać m.in. live actów w wykonaniu kilku przedstawicieli rodzimej elektroniki – z An On Bast na czele. Wszystko już 21 marca, w niedzielę w Starym Browarze! To już piąta edycja Festiwalu Wiosny. Jego oryginalna formuła, zbudowana współczesnych interpretacji Święta Wiosny Igora Strawińskiego, pozwala na przyglądanie się bardzo różnym doświadczeniom artystycznym niemal w każdej dziedzinie sztuki.

Święto Wiosny pojawi się też w wersji elektronicznej, miksowane przez An On Bast i jej gości. Cztery godzinne taneczne live-acty usłyszymy w niedzielę 21. marca od 23.00 w Blow Up Hallu w poznańskim Starym Browarze. Oprócz An On Bast zagrają Douglas Greed (Freude am tanzen, Combination / Jena), SLG (Trapez, Channels / Lódź), Mooryc (Apparition /Poznań). Wszystko to w vizualnej oprawie VJ Nontoy / Kobaltmasa.

Pelen program festiwalu: www.festiwalwiosny.pl

Omar-S w Warszawie!

Owocem kolejnego wspólnego bookingu kolektywów DetroirZDRoj i Club Collab będzie noc pełna muzyki tanecznej na najwyzszym możliwym poziomie. Już dziś! Ten flagowy reprezentant Motor City, autor najlepszej ubiegłorocznej składanki Fabric, zagrał już niesamowity set na październikowej edycji Unsound Festival. Gdzie surowe, houseowe bity rozwijąjały się w porywające, kilkunastominutowe kompozycje. A przy takich numerach jak Psychotic Photosynthesis czy In-Side My Head, naprawdę trudno jest ustać w jednym miejscu.

Oprócz Dj-ki, Omar-s prowadzi także oficynę FXHE, która stanowi nie tylko platformę prezentacji jego muzyki, ale zajmuje się równiez promocją innych artystów, takich jak Luke Hess czy Marcellus Pittman.

Należy wspomnieć, że występ Alexa „Omar” Smitha będzie na skalę Polski niezwykle nobilitującym wydarzeniem, gdyż artysta zwykł wybierać miejsca jedynie idealne dla swoich setów. Klub 1500m2 będzie dziś areną niezwykłych muzycznych atrakcji.

OMAR S (FXHE/ Detroit)
dr dip, piroman & bshosa (detroitZDRoJ)
Club Collab
Mo (Recognition) & Kosakot (Sorry, Ghettoblaster)

start 21, entry 20

Image and video hosting by TinyPic