BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?



Archive for Listopad, 2019

Nocow – Pulkovo Heights EP


Aleksiej „Nocow” Nikitin to pochodzący z Sankt Petersburga artysta, znany choćby z dwóch utworów zamieszczonych na składance „Fly Russia”. Dyskografia Rosjanina, na którą składają się album „Hopaji” (2009) oraz dwie darmowe epki „Aley” (2009) i „Koona” (2010) do ściągnięcia za darmo z bandcampa, poszerzyła się właśnie o kolejną małą płytę – „Pulkovo Heights”.

Nisza, jaką obrał sobie Nocow, wymoszczona jest wieloma stylistykami: od downtempo i ambientu, poprzez 2step i shoegaze, aż po gęste lo-fi. Już od pierwszych dźwięków utworu tytułowego słychać, że mamy do czynienia z chłonnym i utalentowanym producentem. Takty kompozycji przelewają się od zbasowanych struktur rytmicznych, przesteru, ambientowych podkładów i rozmaitych sampli, przywołując na myśl kapitalną twórczość Blue Daisy.




O tym, że Nocow ma uszy skierowane w stronę Wysp Brytyjskich, przekonują także kolejne utwory: poprzetykany szumami i dźwiękami zniekształconej dubowej melodyki psychodeliczny „Black Mass”, ufundowany na 2stepowym beacie oraz pociętych i potraktowanych pitchem wokalach „Now I Know” (kolejny po Clubroot, Swarms i Desolate przykład na to, jak wpływ Buriala zatacza coraz szersze kręgi), czy porywający „Orion”.

Dojrzałość w rozkładaniu akcentów, elegancja w warstwie brzmieniowej i pierwszorzędna atmosfera – to główne cechy „Pulkovo Heights”. Całość jest znakomicie wyprodukowanym, barwnym kolażem gatunkowym i zarazem kolejną cenną cegiełką w coraz bardziej okazałym gmachu future garage.
G5 Music, 2011

Posłuchaj SBTRKT przed premierą

Enigmatyczny remikser kompozycji Nicole Willis (żony Jimi’ego Tenora), Basement Jaxx czy M.I.A. uraczył swoich fanów nie lada gratką. Tydzień przed oficjalną premierą debiutanckiego albumu tego producenta z Londynu, można zapoznać się z całą jego zawartością. Za pseudonimem SBTRKT stoi Aaron Jerome – pochodzący z Kenii, ale mieszkający obecnie w stolicy Wielkiej Brytanii, producent muzyczny specjalizujący się głównie w przeróbkach. Jego longplay dla wytwórni Young Turks to jedenaście nagrań, które oscylują wokół 2stepu, amerykańskiego r’n’b, dubstepu oraz Chicago house.

W stworzeniu albumu “SBTRKT” Jerome’a brały udział także m.in. londyńskie wokalistki Roses Gabor oraz Jessie Ware. Natalie Shaw podsumowując na łamach internetowego wydania BBC zawartość tego wydawnictwa, powiedziała, że ten album “jest tym, co można spodziewać się po dekadzie zdominowanej przez Timbalanda”. Premiera tego albumu przewidziana jest na 27 (Wielka Brytania) oraz 28 czerwca (Stany Zjednoczone).



“SBTRKT” nie jest pierwszym albumem Aarona w jego karierze. W 2007 roku londyńska wytwórnia BBE wydała płytę “Time to Rearrange”, która została okrzyknięta “soulową fuzją na miarę XXI wieku” (nasza recenzja tutaj).

W tym roku SBTRKT będzie można zobaczyć na żywo w Polsce. Wystąpi on w lipcu podczas 4. edycji festiwalu “Boogie Brain” w Szczecinie.

Z zawartością krążka “SBTRKT” można zapoznać się w tym miejscu: http://hypem.com/#!/artist/SBTRKT

OSA: Alva Noto, Jelinek i inni w Sopocie

Zaproszenie na kolejny letni minifestiwal. W pierwsze dni lipca warto wpaść do Sopotu: Alva Noto, Jan Jelinek, Trupwzsypie, Patryk Zakrocki i inni zagrają za darmo w nadmorskiej przestrzeni miejskiej

Gdańska Kolonia Artystów zaprasza na w pełni darmowy letni festiwal OSA, czyli OPEN Source Art. Jak twierdzą organizatorzy:

OSA ma na celu prezentację najciekawszych niszowych projektów muzycznych i wideo wykorzystujących w procesie twórczym narzędzia open sourceowe. Naszym motywem przewodnim jest potraktowanie czasoprzestrzeni SOPOTU jako otwartej areny artystycznych eksperymentów narracyjnych. Grupa artystów zaproszonych do projektu OSA zadba by przestrzeń życiowa miasta została ożywiona poprzez sztukę.

Brzmiałoby dość banalnie, gdyby nie zaskakująco pomysłowy line-up. OSA gromadzi artystów, którzy niejednokrotnie zdążyli się już sprawdzić w nietuzinkowych przestrzeniach koncertowych. W ten sposób staje się ciekawą alternatywą dla gdańskich Street Waves, tyle że skierowaną do fascynatów szeroko pojętej muzyki elektronicznej i sztuk wizualnych. Obok młodych i jeszcze nie znanych szerzej twórców wystąpią ci potwierdzający swoją rosnącą popularność (Trupwzsypie, Sunday Arkestra, Zakrocki) oraz zagraniczne, wielkoformatowe gwiazdy (Jelinek, NOTO). Oto jak przedstawia się line-up:

5.07.2011 Wtorek
19.00-19:45 Sunday Arkestra
20.00-20.45 Trupwzsypie
21.00-21.45 Patryk Zakrocki
22.00-22.30 Servando Barreiro

06.07.2011 Środa
19.00-19.45 Rec+Abstrakt
20.00-20.45 Demonszy
21.00-21.45 KALeKA
22.00-22.45 Inch-time
23.00-23.45 Jan Jelinek

07.07.2011 Czwartek
20.00-20.45 LIBRETTO GSM / Wojnicki Maciej
21.00-21.45 Pure
22.00-22.45 Senking
23.00-23.45 ALVA NOTO

Codziennie w godzinach od 18 do 24 koncertom towarzyszyć będzie ekspozycja stała, czyli wystawa eksperymentalnych filmów autorstwa artystów wideo zaprzyjaźnionych z Kolonią:

Dorota Walentynowicz – „In fear of Dead Enigmas”
Hazard do tyłu / Hazard a rebours
Performance audiowizualny oraz wystawa projektu KALeKA
Roman Bromboszcz, Tomasz Misiak
PGR ART – „OPEN Art Monitoring”
Mirko Lazović – „Painting Apparatus”
Dock’s Docs Gdańsk Remix – pokaz filmów
ANA-LOG-WIDEO

Miejsce: PGS – Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie
Organizator: Kolonia Artystów / Nadbałtyckie Centrum Kultury
Partner Technologiczny: BENQ
Wsparcie technologiczne: LUMINARIS
Wsparcie merytoryczne: TEKS – Trondheim Electronic Arts Centre
Informacje o datach, line-upie i artystach: opensourceart.blogspot.com/

Ras G i Mount Kimbie na Festiwalu Tauron Nowa Muzyka

Koniec sierpnia coraz bliżej, nie oznacza to jednak, że w programie VI edycji Festiwalu Tauron Nowa Muzyka nie pojawią się już żadne nowe gwiazdy. Wręcz przeciwnie – kolejnym artystą, który uświetni swoją obecnością katowicką imprezę będzie Ras G, zaproszony przez kuratorkę jednej z naszych scen, Mary Anne Hobbs. Ras G

Nazywany spadkobiercą Sun Ra i Lee Perryego, amerykański producent i DJ to jeden z tych twórców, którzy wymykają się jakimkolwiek próbom kategoryzacji. Jego muzyka czerpiąca pełnymi garściami zarówno z IDM, jak i hip-hopu, nie bojąca się wycieczek w stronę czystego noiseu i rozbujanych dubowych produkcji to prawdziwie wybuchowa mieszanka, w której afrykańskie dziedzictwo przenika się swobodnie z najbardziej zdehumanizowanymi odmianami muzyki tanecznej.

Od ponad dekady Ras G nie ustaje w wysiłkach powiązania starożytnych tradycji Czarnego Kontynentu, takich jak wykorzystywanie dźwięków o podobno leczniczych właściwościach, znanych już szamanom sprzed tysiącleci z najnowszymi zdobyczami techniki produkcyjnej i brzmieniami kojarzonymi przez lata z ekstremalną awangardą muzyczną.

Nie oznacza to jednak, że jego występy trafiają jedynie do hermetycznej grupki wyznawców – już pierwszymi setami zwrócił na siebie uwagę takich tuzów współczesnego hip-hopu, jak Flying Lotus czy Manu Dibiase, a kolejne nagrywane przez niego albumy, szybko doczekały się uznania i uważa się je za jedne z najważniejszych dokonań współczesnego instrumentalnego hip-hopu (choć należy przyznać, że w tym wypadku jest to bardzo umowna etykieta).

Mount Kimbie

Tych z Was, którzy będą chcieli nieco odpocząć po czterodniowych festiwalowych szaleństwach, zapraszamy do Jazz Clubu Hipnoza na finałowe after-party, które uświetni swoją obecnością jeden z najciekawszych ambientowych duetów na świecie – Mount Kimbie. Ich muzyka to sample, loopy i ambientowe brzmienia, ozdobione dziesiątkami szumów i mikrodźwięków, zdolnych zahipnotyzować każdego słuchacza, budząc skojarzenia z dokonaniami największych mistrzów gatunku – Boards of Canada czy Bibio.

Battles odwołują

Równolegle pragniemy poinformować Was o fakcie, iż podczas festiwalu nie wystąpi Battles. Zespół w swoim oficjalnym komunikacie podaje:

Z wielkim smutkiem musimy poinformować naszych fanów w Polsce o konieczności zmiany daty naszego występu mającego odbyć się w sierpniu podczas Tauron Nowa Muzyka Festiwal 2011. Niestety, z powodów rodzinnych jesteśmy zmuszeni skrócić naszą europejską trasę koncertową.
Jednocześnie obiecujemy pojawić się w Polsce w najkrótszym możliwym terminie.

Wszystkie aktualne informacje na temat festiwalu znajdziecie na stronie www.festiwalnowamuzyka.pl

FM Belfast – Don’t Want To Sleep


To, że mała, położona na Atlantyku zimna wyspa jest prawdziwym, muzycznym potentatem wiadomo nie od dziś. Fenomen muzyki islandzkiej zachwyca niezmiennie, tym razem pod postacią grupy FM Belfast.
Gdy na święta 2005 roku zakochana para z Reykjaviku nagrała w prezencie dla swoich przyjaciół piosenkę, z pewnością nie przypuszczała, że za jakiś czas ich melodie będą bawić nie tylko najbliższych. Po świetnie przyjętym, długogrającym debiucie „How To Make a Friends” FM Belfast obskoczył całą masę europejskich festiwali (w tym festiwale Malta i Off) a ich numerem pokazowym były tańce w wykonaniu odzianej w bieliznę, męskiej części zespołu. Oczywiście do hitu – a jakże – „Underwear”. Teraz, za sprawą kolejnej płyty o bardzo trafnym tytule „Don’t Want To Sleep”, FM Belfast dalej zaraża swoich słuchaczy pozytywną energią. Może czerpią ją z gorących źródeł, może z promieni zorzy polarnej, którą tak często można zaobserwować na islandzkim niebie – tego nie wiem. Jedno jest pewne – robienie muzyki traktują jako świetną zabawę i słychać to w kawałkach na „Don’t Want To Sleep” doskonale.
Po przesłuchaniu płyty FM Belfast Islandia przestaje kojarzyć się z miejscem, w którym najlepiej opatulić się w koc i zapaść w zimowy, niekończący się sen. Wystarczy, że zabrzmi otwierający album „Stripes” a już wiadomo, że o ciepłych kapciach i mleku z miodem na dobranoc nie ma mowy. W zamian tego należałoby przywdziać jakiś fluorescencyjny kostium (może być w paski) i natychmiast udać się w kierunku najbliższego parkietu (może być ten we własnej kuchni). Wszystkie kawałki utrzymane są w podobnej tonacji radosnej i prostej elektroniki z damsko-męskimi wokalami. Momentami, tak jak w „We Fall” czy „Vertigo”, elektro brzmienie ubogacają dźwięki prawdziwej trąbki. Niezły bit skrywa numer „In Line” i aż szkoda, że trwa tylko cztery minuty (a to i tak jeden z dłuższych kawałków na płycie). Singlowy „I Don’t Want To Go To Sleep Either” ma duże szanse na to, by wpaść w ucho tak samo, jak wspomniany już hit „Underwear” z poprzedniego albumu grupy.

Choć muzyka FM Belfast nie jest niczym specjalnie odkrywczym, słucha się jej z prawdziwą przyjemnością. Zespół podkreśla, że nie tworzy jej dla sławy i pieniędzy a z potrzeby serca i sprawiania radości swoim przyjaciołom. Inspiracje twórców pozostają więc od kilku lat bez zmian, teraz po prostu robią muzykę dla trochę większego grona odbiorców. Bezpretensjonalność i swoboda, na które mogą sobie pozwolić, to bez wątpienia to, dzięki czemu słuchając FM Belfast wcale nie chce mi się iść spać. Pasuje idealnie, wszak letnie noce są najkrótsze w roku!

www.fmbelfast.com
Morr Music, 2011

Zobacz trailer Tauron Festiwalu

25 sierpnia w Katowicach rozpocznie się najciekawszy muzyczny festiwal tego sezonu. Zobaczcie trailer imprezy – jak Wam się podoba? Gwiazdami będą m.in. Amon Tobin, Apparat Band Live, Matias Aguayo, Superpitcher, Battles, Seefeel, Lamb, Jamie Woon i wielu innych.

Wszystkie aktualne informacje o imprezie znajdziecie na stronie www.festiwalnowamuzyka.pl

Ada – Meine Zarten Pfoten


Michaela Dippel to jedna z najbardziej charakterystycznych postaci elektronicznej sceny w Kolonii. Dokładnie dziesięć lat temu wystartowała ze swymi didżejskim setami, idealnie wpisując się w narodziny modnego wtedy tech-house`u. Jej własne nagrania publikowały różne wytwórnie – przede wszystkim Areal, ale także znacznie bardziej popularny Kompakt. Choć podczas swych klubowych sesji zawsze koncentrowała się na energetycznych rytmach, autorskie wydawnictwa firmowane szyldem Ada często przynosiły tęsknotę za popową piosenką. Kulminacją tej tendencji jest drugi album jasnowłosej producentki – „Meine Zarten Pfoten”.

Płytę otwiera cover nagrania z repertuaru amerykańskiej grupy Luscious Jackson – „Faith”. Oparty na dźwięcznym motywie przypominającym w brzmieniu słynny „The Box” Orbitala, uwodzi eterycznym śpiewem wokalistki, zaskakując brakiem tanecznego podkładu rytmicznego. W następnych utworach Ada idzie podobnym tropem – „On The Mend” i „Likely” to właściwie zgrabnie podrasowany na popową modłę egzotyczny folk, w którym akustyczne partie gitary czy akordeonu, zostają podszyte bujającymi congami. Przypominają się dokonania Kings Of Convenience czy José Gonzáleza – z tym, że kobiecy śpiew nadaje tym piosenkom bardziej wdzięczny ton.

Na elektronikę trafiamy dopiero w „The Jazz Singer (Re-Imagined By Ada)”. Połamany podkład rytmiczny wprowadza tu wokalną ekwilibrystykę w stylu R&B – kolońska producenta uzupełnia ją jednak tęskną partią melodiki rodem z jamajskiego reggae i plastikowym motywem klawiszowym w stylu new romantic. Całość wybrzmiewa nadzwyczaj świeżo, zaskakując oryginalnym zestawieniem dźwięków.

Równie ciekawie wypadają dwa inne nagrania – „At The Gate” i „Happy Birthday”. Pierwszy zaczyna się od twardego bitu techno oplecionego rwanym loopem – potem niespodziewanie pojawia się subtelny motyw piano i puszczona od tyłu partia gitary. W efekcie klubowy killer przeradza się w psychodeliczną wycieczkę w stylu Animal Collective. Na podobnej zasadzie skonstruowana jest również druga z wymienionych kompozycji. Choć z początku „Happy Birthday” pulsuje miarowym rytmem kolońskiego minimalu rodem ze Studia 1, z czasem zaczynają oplatać go masywne partie klawiszy i wokalne efekty w stylu R&B, w efekcie czego zamienia się on w rozbujany deep house o euforycznym groovie.

Między tymi rozbudowanymi kompozycjami, jest miejsce na klimatyczne miniatury – wibrujące syntezatorowymi arpeggiami „Intro”, skoncentrowane na psychodelicznych odjazdach fletu „Interlude” czy wyśpiewane a capella na zakończenie płyty „2 Likely”. Choć to proste i naiwne granie – ma swój dziewczęcy urok, idealnie łączący wszystkie nagrania z krążka we wspólną całość.

Poszukiwacze klubowych killerów, znanych z winylowych wydawnictw Ady, nie mają tu czego szukać. „Meine Zarten Pfoten” to płyta zrobiona na przekór oczekiwaniom fanów – bo obsesyjnie sięgająca do piosenkowych fascynacji artystki, ciesząca introwertyczną celebracją intymnych nut, brzmiących w jej dawnych nagraniach jedynie dalekim echem.

www.pamparecords.com

www.myspace.com/wwwmyspacecomada

www.myspace.com/wwwmyspacecomada
Pampa 2011

Fabryka Dźwięków Syntetycznych – Summer Edition

Najbliższe, jubileuszowe 50. wydanie „Fabryki Dźwięków Syntetycznych” – cyklicznej audycji na falach Szczecin.FM – upłynie pod znakiem ciepłych, wakacyjnych dźwięków. Tego wieczoru w eterze rozprzestrzeni się letnia, niezobowiązująca atmosfera. Najgorętszą porę roku zainaugurują Wielcy Elektronicy tej miary, co The Avalanches, Boards Of Canada, Flying Lotus i Skalpel.

Wtorek (21.06), godzina 21:00. Tylko w Szczecin.FM.

  • Radio: 94.4 FM (Szczecin i okolice)







Białystok Up To Date Festival 24-25 września 2011

Stolica województwa Podlaskiego przestawia festiwal z eklektyczną muzyką elektroniczną oraz niebanalnym hip-hopem. Sprawdźcie film promujący Białystok Up To Date Festival, na którym eklektyczna muzyka elektroniczna spotyka niebanalny hiphop i sztukę. Film powstał w duchu DIY po to by pokazać, że: WE CARE MORE!!

Białystok Up To Date Festival to unikatowa platforma, łącząca muzykę z innymi dziedzinami sztuki. Eklektyczna muzyka elektroniczna oraz niebanalny hip-hop w połączeniu z innymi, nieraz bardzo odległymi aktywnościami twórczymi mają na celu porwanie umysłu i ciała na oddaloną od codzienności zaklętą wyspę, dzielnie stawiającą opór morzu banalności i tandety. Wszystko to, podane w klimatycznym sosie skomponowanym według receptury znanej jedynie na Podlasiu, gwarantuje wrażenia absolutnie unikatowe na skalę kraju.

Zeszłoroczna – pierwsza – edycja była zaskoczeniem dla wszystkich. Zestaw trzech scen muzycznych, w połączeniu z wyjątkową oprawą A/V, zawodami bmx oraz performanceami teatralnymi dała piorunujący efekt – kompletem sprzedanych biletów, oraz blisko tysiącem osób odprawionych z kwitkiem przy wejściu. Wystąpili m.in. Abradab, Pezet, Małolat, Eldo, Sandwell District, Sunchase czy Ebola.

Tegoroczny Białystok Up To Date Festival ma bardzo nośny i ambitny wydźwięk. Oznacza to ekskluzywnych artystów z najwyższej półki elektroniki i hip-hopu dobranych wg specyficznego klucza. Pierwsza część artystów występujących podczas edycji 2011 przedstawia się następująco:

BIOSPHERE LIVE!
Prawdopodobnie najbardziej ceniony producent ambientowy na świecie. Geir Jenssen pochodzi z Norwegii, a mieszka 400km od koła podbiegunowego, co doskonale tłumaczy niezwykle cenione arktyczne dźwięki w jego muzyce. Uznana za ambient album wszech czasów Substrata korzysta z samplowanych dźwięków ze źródeł science-fiction równie mocno jak i z lodowcowego pejzażu Norwegii. Po kolejnych albumach studyjnych Cirque, Shenzhou, Autour de la Lune, Dropsonde nastała cisza na 5 lat. Obecnie znów możemy się cieszyć kunsztem Biosphere dzięki nowemu albumowi N-Plants, do którego stworzenia inspiracją były japońskie elektrownie atomowe! Fragmenty przesłuchać możecie TU. Poza środowiskiem fanów ambientu, Geir zyskał uznanie w muzyce filmowej. Do najnowszych sukcesów na tym polu należy np. użycie utworu Hyperborea w ścieżce dźwiękowej filmu The Tree of Life z Bradem Pittem w roli głównej. Przygotujcie się na muzyczną podróż w nieznane Wam przestrzenie, gdyż koncert Biosphere to zawsze niezwykłe przeżycie.
www.biosphere.no

ROBERT HOOD LIVE!
Stałeś kiedyś obok legendy? A w Białymstoku? Robert Hood to źródło techno, człowiek, którego twórczość odzwierciedla duszę Detroit. Od wczesnych lat 90-tych, kiedy będąc członkiem Underground Resistance zaczynał w duecie z Jeffem Millsem jako H&M, Hood ciężko pracuje na swój status jaki osiągnął właściwie już lata temu. Wydawnictwa dla Tresora, Axis, Music Man, Peacefrog oraz własnego labelu M-Plant to kamienie milowe w historii muzyki elektronicznej. Nie ma co wspominać gdzie zagrał, bo chyba już wszędzie!
Co pozwoliło Robertowi na zajście tak wysoko? Czy jego podejście do muzyki jako nauki? Traktowanie jej jako struktur brzmieniowych, które efektywnie mają wprowadzać ludzi w ruch? Czy może twórczość w duchu minimalizmu rodem z ojczyzny techno? Oceńcie to sami na jego pierwszym live akcie w tej części Europy.
www.myspace.com/hoodrob

KASSEM MOSSE LIVE!
Gunnar Wendel to Enigmatyczny artysta z Niemiec. Niewiele o nim wiadomo, oprócz śladów pozostawianych na kolejnych prestiżowych labelach: laid, mikrodisko, workshop, FXHE… oraz mikro blogach traktujących o rzeczach bliżej nieokreślonych. W jego muzyce surowe struktury beatowe, zahaczające raz o house, raz o techno przeplatają się w wydawnictwami pełnymi melodii i parkietowej energii. Tak było z Workshop EP, z której utwór wylądował na 10 miejscu najlepszych 100 tracków 2010 residentadvisor.net. Do Białegostoku przyjeżdża zagrać live. Widząc co raz większe zainteresowanie na świecie jego osobą wiemy, że o tym Panu będzie jeszcze głośniej!
www.myspace.com/kassemmosse
Kassem Mosse – Untitled

LOOPTROOP ROCKERS
Raperzy ze Szwecji: Promoe, Supreme i DJ/producent Embee oraz CosM.I.C. Ekipa swoimi nagraniami i żywiołowymi koncertami sukcesywnie podbija Europę i Świat. Po czterech albumach, kilkunastu singlach, oraz wielu pobocznych projektach, przychodzi czas na najnowszy album Professional Dreamers który to właśnie będą prezentować podczas Białystok Up To Date Festivalu.
http://looptrooprockers.com
Looptroop Rockers – Professional Dreamers

SLUGABED
Jego muzyka to oscylująca wokół dubstepu i hip-hopu mieszanka perfekcyjnie dobranych perkusjonalii i potężnych linii basowych. Do tej pory wydawał m.in. w Planet Mu oraz Ramp Recordings, niedawno podpisał kontrakt na album w Ninja Tune. Producent młody stażem, ale na pewno będziemy o nim jeszcze wiele słyszeć!
http://soundcloud.com/slugabed
SLUGABED live @ Emrg+N+See Music Festival

PARIAS
Parias jest to projekt hip-hopowy stworzony z inicjatywy trzech genialnych warszawskich muzyków – Włodiego, Eldo i Pelsona. Projekt ma być połączeniem genialnej liryki Eldoki, jak i świetnych tekstów ze strony Włodiego i Pelsona. Sama nazwa „Parias” to coś niechcianego i nielubianego. Pomysł na utworzenie projekt Parias został podany przez Włodka na Hip-Hop Kempie w 2007r. Okazało się, że obaj panowie myślą i interpretują teksty w ten sam sposób. Później do projektu dołączył Pelson.
http://parias.net.pl
PARIAS – Bezczelni

REMARC
Rozpoczął swoją muzyczną karierę w wieku 13 lat w swoim rodzinnym Brockley, w Londynie. Grywał reggae i pochodne na domówkach. Wtedy nikt nie wiedział, że Remarc będzie okrzyknięty Królem Amena. Jego kompozycję charakteryzują niesmowicie sokmplikowane i energetyczne partie perkusyjne, oraz głębokie sinusoidalne basy.

www.myspace.com/djremarc
Remarc @ Who broke my beats, Waterfront – 28-7-07

MAŁPA
Łukasz Małpa Małkiewicz urodził się w Toruniu i tu też mieszka. Swoją pierwszą płytę wydał w 2009 roku. Płyta nosi nazwę Kilka numerów o czymś. Łukasz nie ma wygórowanej opinii o sobie. Nie jestem megalomanem, jednak zdarza mi się czasami dać upust własnej próżności. Gdybym uważał, że jestem beznadziejny nigdy nie podjąłbym się próby wyjścia z moją muzyką poza studio. Dostrzegam jednak wiele niedociągnięć w moim rapie i staram się nad nimi pracować.
www.myspace.com/malpanabitach
MAŁPA – Nie byłem nigdy

ZEUS
Pochodzący z Łodzi członek grupy Pierwszy Milion. Doceniony w konkursie magazynu WuDoo. Główną nagrodą konkursu była sesja nagraniowa oraz wydanie albumu. 9 kwietnia 2011 roku ukazał się najnowszy album Zeusa pt. Zeus, jak mogłeś? zawierający utwór Supełek z pętelką, do którego został nakręcony klip: KLIK!
http://www.myspace.com/zeus94bpm

1 lipca ujawniona zostanie reszta artystów, którzy wystąpią na białostockim festiwalu.

Festiwal Białystok Up To Date odbędzie się 24-25 września 2011r. na terenie starego Magazynu Rezerw Wojskowych przy ulicy Węglowej 8 w Białymstoku.

Bilety:
Do 10-VII karnet dwudniowy 39pln.
Do 22-IX karnet dwudniowy 59pln.
Bilety jednodniowe tylko w dniu imprezy: pt 30pln/ sob 45pln.
Bilety dostępne m.in. w sieci Ticketpro.

Więcej informacji na stronie festiwalu http://bialystokuptodate.pl.

Miałem marzenie – rozmowa z Arturem Rojkiem


Czytaj dalej »

Austra

To będzie krótki tekst po którym zaczniecie mnie uwielbiać. Jest też wariant drugi, że mnie znienawidzicie. Austra.
Słysząc pierwszy raz piosenkę tego kanadyjskiego trio, i nie wiedząc kto gra i śpiewa, w mojej głowie błyskawicznie pojawiły się po sobie trzy skojarzenia. Pierwsza sekunda – Karin Dreijer Andersson, znana Wam z The Knife oraz solowego projektu Fever Ray, nie jednak nie, inny głos, podobny ale nie ten sam, wyższy i mniej mroczny. Druga sekunda – Florence Welch, z Florence and the Machine, to ona czy nie? Może jakiś jej solowy projekt… nie jednak nie, świeższe, bardziej delikatne, trochę jak Blonde Redhead. Ale to na pewno nie jest Blonde Redhead. Trzecia sekunda – muszę wiedzieć co to jest!
A to Austra. Posłuchajcie:

Trio z Kanady – na wokalu Katie Stelmanis, za bębnami Maya Postepski a na basie Dorian Wolf. Z Kanady, ale jak widać po nazwiskach z niezłym bagażem kulturowym. Stąd też nazwa zespołu. Katie, której rodzice pochodzą z Kanady i Łotwy, zaczerpnęła ją z nadbałtyckiej mitologii. Austra to bogini zorzy polarnej. I to dobrze oddaje klimat utworów: jest światło i pozytywna energia, ale jest też tajemniczy i mroczny klimat jak u Zola Jesus. Warto dodać, że Katie uczyła się w szkole klasycznego śpiewu operowego – co słychać. Jej inspiracją są Nine Inch Nails, Kate Bush i Björk.
Austra dopiero się rozkręca. 13 maja, czyli prawie miesiąc temu, nakładem Paper Bag Records, wydała pierwszy album „Feel it Break”, który promuje utwór „Beat and the Pulse”. (Recenzję płyty znajdziecie już na naszej stronie).

No i teraz co z tymi uczuciami…
Możecie mnie uwielbiać jeśli nie znaliście dotąd Austra, a dzięki temu tekstowi zaczniecie przesiąkać tym electro-popem. Możecie mnie jednak znienawidzić, bo właśnie Wam piszę, że przegapiliście dwa koncerty Austry w Polsce. Wolałabym jednak wariant pierwszy.

Deadbeat – Drawn & Quartered


W ciągu dwunastu lat swej działalności wyznaczonej sześcioma albumami i kilkunastoma singlami Scott Monteith zapracował na opinię jednego z najważniejszych twórców cyfrowego dubu. Nic więc dziwnego, że w końcu udało mu się otworzyć własną wytwórnię płytową – BLKRTZ. Jej pierwszym wydawnictwem jest oczywiście premierowy materiał projektu swego właściciela – Deadbeat.

„Drawn & Quartered” stanowi zaskakujące przeciwieństwo „Roots & Wire”. O ile krążek zrealizowany dla Wagon Repair był kolekcją zwartych i krótkich utworów, tak ten najnowszy składa się z pięciu długich nagrań układających się w niespełna godzinną suitę.

Zaczyna się od cyfrowego szumu – dopiero po dłuższym czasie powoli wyłania się z niego dubowy rytm, wolny i ciężki, uzupełniony świszczącymi klawiszami o melodyjnym tonie. Wszystko to zanurzone jest w gęstwinie studyjnych pogłosów rezonujących skorodowanymi akordami syntezatorów („First Quarter”).

Oniryczny pasaż wiedzie do kolejnego nagrania – tym razem koncentruje się ono na energicznym pulsie techno wspartym strumieniem rozwibrowanych klawiszy. „Second Quarter” to hołd Kanadyjczyka dla nieistniejącej już wytwórni Scape, która opublikowała cztery jego albumy, ugruntowujące pozycję projektu na elektronicznej scenie.

Następny utwór ma zdecydowanie minimalistyczną konstrukcję – to pozbawiony wyraźnej konstrukcji rytmicznej wolno płynący ambient, rozbrzmiewający kanalizacyjnymi partiami syntezatorów podbitymi masywnymi uderzeniami tektonicznego basu („Third Quarter – The Vampire Of Mumbai”).

Kiedy milkną chropowate dźwięki smażącego się winylu eksploduje dudniący bit wsparty plemiennymi congami – tym razem kanadyjski producent sięga po tribalowy podkład, ale tylko po to, aby zatopić go w matowych akordach plumkających klawiszy, prowadzących do wyciszonego finału („Fourth Quarter – Cala`s House”).

Album kończy sugestywny hołd Monteitha dla rodzimego Montrealu – dlatego tym razem kontekst utworu tworzą dźwięki otoczenia oddające klimat wielkiego miasta.

Powoli wynurza się z nich dubowy puls niosący podniosłą partię reggae`owych dęciaków skontrastowanych z nerwowym pasażem smyczków wysamplowanych z jakiegoś koncertu muzyki współczesnej. W ten sposób rodzi się majestatyczny hymn na cześć kanadyjskiej metropolii („Plateau Quarter – Hope In Numbers”).

„Drawn & Quartered” to po przygodach z dubstepem i dancehallem na „Journeyman`s Annual” i „Roots & Wire” powrót Monteitha do ambientowych i stricte dubowych klimatów z wczesnego okresu swej twórczości, wyznaczanego płytami „Primordia” i „Wild Life Documentaries”.

Choć znajdujący się na krążku materiał nie zaskakuje niczym nowym, słucha się go z wielką przyjemnością, bo to dokładnie ten sam Deadbeat, którego pokochaliśmy równo dekadę temu.

www.myspace.com/deadbeatcomputermusic
BLKRTZ 2011

DVS NME – Begin Sequence


DVS NME to pochodzący z Colorado Springs producent i aktywista sceny electro. Najlepiej znany z audycji radiowej DVS NME presents: Dark Science Electro Show na antenie Buenos Aires Sound System. „Begin Sequence” to jego debiutancki album, ale ma na koncie liczne produkcje pojawiające się na składankach na całym świecie jak i single dla Binalog Productions, a o remiksach już nie mówiąc (m. in. świetny remiks polskiego duetu Robots On Acid „How Can Any Race Be So Stupid” dla Elektropunkz Recordz).

Wspomniany album pojawił się w szanowanym labelu Transient Force, prowadzonym przez Arnolda Steinera lepiej znanego jako AS1. Czego możemy się po albumie spodziewać? Dużo eksperymentalnego electro nasączonego schizofrenicznym klimatem Drexciya czy Dopplereffekt. Niewiele jest na tym wydawnictwie numerów gotowych na parkiet, ale właśnie w tym tkwi siła tego albumu. Nie jest to zlepek singli, które już zostały sprawdzone w rozgłośniach radiowych. To jest album, do którego można wracać wiele razy i za każdym razem usłyszeć coś nowego. Przesłuchiwałem album wiele razy i za każdym razem co innego przykuwało moją uwagę.

Za pierwszym razem były to „General Properties” oraz „Positronic”, który zresztą krążył już w sieci od dłuższego czasu za sprawą genialnego wideo autorstwa The Silver Dubber. Trzeci numer, który – jak to mówił Brudny Harry, „made my day” to „Superluminal”. Ten numer również dorobił się świetnego wideo jeszcze przed premierą albumu. To chyba najbardziej dynamiczny utwór na albumie, zbudowany na charakterystycznie przesterowanym kicku. „SCSI” oraz „Anthropomorphism” to z kolei numery w klimacie 8-bitowych produkcji z lekką nutą noisu. To jakby przyprawa do całego albumu, który można śmiało ustawić w jednym rzędzie z produkcjami takich tuzów jak Gerald Donald i James Stinson. Takie właśnie wrażenie odniosłem po odsłuchaniu „Bitwise Operator” czy „Magnetar”, rodem z opuszczonych garaży Detroit.

Album jest dostępny w wersji digital na stronie www.transientforce.com. Szczerze polecam przesłuchanie całości kilkukrotnie. Im więcej tym lepiej. Swoją drogą, jest to już kolejny album, który wpada mi w ręce i jest mocno inspirowany dokonaniami wspomnianego projektu Drexciya. Czyżby back to the roots?

DVS NME – Begin Sequence – TF039 by DVS NME
Transient Force 2011

Skudge – Phantom


Oprócz mocno ostatnio zaznaczających swą obecność wydawnictw reprezentujących industrialne techno, pojawiło się w tym roku kilka wyjątkowo udanych płyt odwołujących się do bardziej klasycznego brzmienia gatunku z lat 90. Przykładem tego omawiany już przez nas podwójny album Oscara Mulero czy wydany właśnie w kompaktowej wersji debiut szwedzkiego duetu Skudge.

Niewiele o nim wiadomo, bo jego członkowie, podobnie jak niegdyś twórcy Underground Resistance, zdecydowali się zachowywać daleko idącą anonimowość. Choć nie występują w maskach, posługują się tylko imionami – Gustaf i Elias. Pierwszy z nich, starszy wiekiem, miał okazję brać udział w pierwszych imprezach techno w rodzimym Sztokholmie, organizowanych w opustoszałych dokach. Potem zaczął tworzyć własną muzykę, ale większe sukcesy przyszły dopiero, kiedy w jego analogowym studiu zagościł poznany przez wspólnych przyjaciół Elias. Zadebiutowali w 2009 roku i w ciągu dwóch lat opublikowali nakładem własnej wytworni sześć winylowych dwunastocalówek. Ich entuzjastyczne przyjęcie sprawiło, że w ciągu ostatniego pół roku przygotowali materiał na debiutancki album – „Phantom”.

Kompaktowa wersja płyty przynosi trzynaście premierowych nagrań zmiksowanych w jedną całość. Szwedzcy producenci sięgają tutaj po tradycyjną motorykę techno – początkowo są to sprężyste bity („In Between”), które z czasem nabierają większego ciężaru („Downtown”), by w końcu zatrzymać się na poziomie klasycznej bombardierki rodem z Tresora („Downtown”) lub wczesnego Basic Chanel („Phantom”). Masywne uderzenia „stopy” uzupełnione szeleszczącymi hi-hatami to oczywiście typowy schemat dla europejskiego techno wywiedzionego z Detroit – ale nadal świetnie się on sprawdza.

Tym prostym, ale ekspresyjnym podkładom rytmicznym odpowiada równie prosty i równie ekspresyjny aranż całości. W każdym nagraniu pojawia się jeden, góra dwa motywy klawiszowe, które nadają mu porywający do tańca charakter. Są to dynamicznie pobrzękujące rwane akordy („Sandblast”), soniczne uderzenia detroitowych syntezatorów („Realtime”) czy hipnotycznie zgrzytające loopy („Breakingstrain”). W dwóch utworach szwedzcy producenci sięgają po toksyczny acid („Blackout” i „Shivers”), a w dwóch innych – po umieszczone w tłach dronowe smugi o ambientowym brzmieniu („In Between” i „Eleven”). We wszystkich kompozycjach pojawiają się natomiast krótko przycięte sample – stuki, szelesty i pohukiwania – które tworzą niepokojący klimat całości, idealnie odpowiadający jej tytułowi.

Świetny debiut – tak można najkrócej scharakteryzować „Phantoma”. Organiczne i analogowe brzmienie, surowa i świeża energia, oszczędna i pomysłowa produkcja – to najważniejsze zalety tego krążka. Na pewno zagości on w niejednym zestawieniu najlepszych płyt tego roku.

www.skudgeblog.skudgerecords.com

www.myspace.com/skudgemusic
Skudge Records 2011

Kyst – Waterworks


Lubię zespoły, które wyciągają wnioski z popełnionych błędów, słuchają dobrych rad i są otwarte na konstruktywną krytykę. Debiutanckie wydawnictwo Kyst, dalekie było od ideału. ”Cotton Touch” miał swój urok, jednak poza kilkoma „momentami” panował na tej płycie chaos, brak konsekwencji, no i co chyba najgorsze, wiało nudą. Krytycy i publika patrzyła jednak na dwójkę młodych muzyków przychylnym okiem i dopingowała , trzymając kciuki za kolejny krążek. Czy spełniły się powierzone w sopockim bandzie nadzieje i oczekiwania?

Adam Byczkowski i Tobiasz Biliński zaprosili do swojego zespołu berlińczyka Ludwiga Platha, znanego jako Touchy Mob, który zasiadł za perkusją. I to właśnie bębny stały się niezwykle ważnym elementem na „Waterworks”. Obłędne, przeszywające, pojawiające się w najmniej spodziewanym momencie. Weźmy na przykład taki ”Friend Now”. Delikatnie plumka sobie gitara, chłopaki szepczą nam do ucha urocze słówka i nagle pojawia się perkusyjna lawina, zmiatająca z powierzchni ziemi melancholijno-akustyczny krajobraz. Robi wrażenie.

Poza tym to nadal Kyst, który miesza freak-folk z ambientowymi plamami i nutką post-rocka. Na szczęście nie jest już taki przydługi i męczący jak dawniejto nadal Kyst, który miesza freak-folk z ambientowymi plamami i nutką post-rocka. Na szczęście nie jest już taki przydługi i męczący jak dawniej. Chłopaki wywalili niepotrzebne wypełniacze i dłużyzny, postawili na konkretne brzmienie i wyraziste melodie oraz antymelodie. Dokładnie o to chodziło. A żeby było jeszcze barwniej i ciekawiej zaprosili do studia kilku gości. W kawałku „Miss The Sea” pojawia się Peve Lety, z nieistniejącego już niestety zespołu Indigo Tree. Zaproszenie przyjął także wibrafonista Marcina Ciupidro (eks-Robotobibok) i Dawid Frydryk, grający na trąbce.

Fajne nazwiska, fajna muzyka i fajna płyta. Takie zespoły trzeba wypchać z całych sił na zachód, bo mają szansę godnie reprezentować kraj nad Wisłą. A ja trzymam kciuki za to, żeby ich kolejny album był jeszcze lepszy

Antena Krzyku 2011

Przygotuj się do Heineken Open’er Festival 2011

Do Heineken Open’er Festival pozostały zaledwie dwa tygodnie. Już dzisiaj, na antenie radiowej Trójki szef Alter Artu Mikołaj Ziółkowski powie wszystko, co o tegorocznej edycji wiedzieć należy. Przedstawi także DJ-ów, którzy wystąpią na Burn Beat Stage i grające na festiwalu teatry. Przede wszystkim, ważny będzie gwiazdorski skład jubileuszowej edycji. W repertuarze będą premiery dużego kalibru w Polsce: Prince, Coldplay, The Strokes, Primus, M.I.A. czy Pulp. Występ tego ostatniego zespołu będzie również ważny, jako jego powrót po latach i pierwszy koncert w tej części Europy. Na festiwalu zaprezentują się także młodzi zagraniczni twórcy, jak James Blake czy Chromeo oraz autorzy świetnych polskich albumów i debiutów, jak Brodka czy Nerwowe Wakacje. Na urodzaj mogą liczyć także fani muzyki z etnicznymi inspiracjami, reprezentowanej m. in. przez Big Boia, R.U.T.Ę., lub Gooral. Z kolei wybór ciekawej alternatywy i eksperymentu zaprezentuje się w Alter Space, przeplatany najświeższymi filmami o muzyce i show-businessie.

Krótki przewodnik po praktycznej stronie festiwalu:

1. Można skorzystać z Festiwalowego Karnetu SKM (termin ważności: 30.06 godz. 12:00 – 04.07 godz. 08:00), który za 16 PLN, można kupić w internetowym sklepie Alter Art lub na terenie festiwalu w punkcie SKM

2. Wejście główne dla pieszych jest od ul. Zielonej. Uwaga! Do wjazdu od strony ul. Zielonej są uprawnione tylko osoby z ważną opaską oficjalnego pola namiotowego, mieszkańcy osiedla Babie Doły (na podstawie meldunku), oficjalne autobusy festiwalowe, pracownicy jednostki wojskowej, goście VIP, akredytowane media

3. Autobusy: Bezpłatne autobusy kursujące wahadłowo od Dworca Głównego w Gdyni na Lotnisko Gdynia-Kosakowo (przystanek od ulicy Zielonej) są zapewnione jak w poprzednich latach. Kursują bez przerwy co kilka minut, aż do zakończenia imprezy w danym dniu. Na teren festiwalu można dojechać również autobusami miejskim linii 209 i 109.

4. Teren festiwalu jest otwarty codziennie od godziny 16:00 do 4:00. Nie zabieraj na teren: aparatów cyfrowych o matrycy większej niż 5.0 MPix. Niedozwolone jest wnoszenie sprzętu foto mogącego mieć profesjonalne zastosowanie, np. lustrzanek małoobrazkowych, lustrzanek cyfrowych, aparatów średnio- i wielkoformatowych itd., parasolek ze spiczastym zakończeniem; niebezpiecznych przedmiotów (noży, ostrych narzędzi, gazu, broni, znaczników laserowych etc.), alkoholu, narkotyków, etc. Zjaw się na festiwalu dużo wcześniej, ok. 2 godziny przed początkiem upatrzonego koncertu. Unikniesz kolejek.

5. Wymiana biletów na opaski: bilety jednodniowe i karnety podlegają wymianie na identyfikatory w formie opaski. Punkty wymiany biletów na opaski znajdują się przed wejściem na teren festiwalu (czynne od 30 czerwca od godziny 10.00). Dodatkowy punkt znajduje się przy Dworcu Głównym w Gdyni (można tu wymienić wszystkie bilety, poza biletami VIP i elektronicznymi oraz karnetami z polem namiotowym) – czynne od 29.06: 9:00-21:00, 30.06: 9:00-24:00; 1.07: 9:00-24.00; 2.07: 9:00-24:00; 3.07: 9:00-21:00. Aby uniknąć kolejki w dodatkowym punkcie wymiany biletów na opaski przy Dworcu Głównym w Gdyni, wymień ją przed wejściem na festiwal.

6. Środkami płatniczymi na terenie Heineken Open’erFestival są karty MasterCard PayPass, w tym Alter Kart oraz bony festiwalowe (jeden bon = 3 PLN). Bony kupisz wyłącznie na terenie festiwalu w kasach festiwalowych, nie kupuj ich od osób prywatnych – bony są zabezpieczone, dlatego podrobione nie będą uznawane przez sprzedawców. Na terenie festiwalu będzie można płacić bonami i wszystkimi kartami zbliżeniowymi w technologii MasterCard® PayPass™. Jak co roku przygotowaliśmy specjalną edycję co-brandingowej karty zbliżeniowej MasterCard® PayPass™. Karty będą doładowane na kwotę 120 PLN. W odróżnieniu od lat poprzednich, karty nie będzie można doładować na terenie festiwalu. Będzie jedynie możliwość sprawdzenia salda. Alter Kart z poprzednich festiwali również będą honorowane. Aby zasilić swoją Alter Kartę, wystarczy zrobić przelew, wpłacić środki w banku albo na poczcie na rachunek podany na odwrocie karty. Poza festiwalami możesz używać wszystkich Alter Kart jak normalnej karty płatniczej. Dlatego nie wyrzucaj regulaminu i PIN-u, który dołączony jest do każdej karty!

7. Camping w tym roku został powiększony kolejny raz – wszyscy na pewno się zmieszczą! Pole mieści już ok. 20 000 osób. Pole namiotowe działa od 29 czerwca od godziny 12:00 do 4 lipca do godziny 12:00. Jest dostępne dla osób, które wykupiły karnety z polem namiotowym – całodobowy punkt gastronomiczny, punkt sprzedaży napojów, bankomat oraz kasy festiwalowe, w których można nabyć Alter Kart oraz bony festiwalowe. Osobom, które chcą przyjechać na festiwal camperem lub przyczepą, udostępniamy specjalną przestrzeń na blisko 70 pojazdów. Na polu namiotowym znajduje się Eko Punkt Ładowania Telefonów, zasilany na dwa sposoby – poprzez wiatrak oraz panel solarny.

Zorganizowane będzie 5 punktów selektywnej zbiórki plastiku, z których część będzie wyposażona w specjalnie sprowadzone prasy do zgniatania plastikowych kubków. Wszystkie odpady trafiają do strefy segregacji. Na wystawie edukacyjnej można bliżej poznać naszego festiwalowego przyjaciela – WWF. Partnerem działań ekologicznych na terenie festiwalu jest Heineken.

8. Po raz pierwszy na festiwalu w Polsce, w wybranych punktach festiwalowi goście będą mieli dostęp do bezprzewodowego Internetu. Będą to cztery punkty spotkań (Meeting Points). Internet w każdym z punktów na terenie festiwalu ma zasięg w promieniu 45 m, a w punkcie na polu namiotowym – w promieniu 20 m. Dostęp do Internetu stacjonarnego będzie także w kafejce Klubu Alter Art. Uwaga! W festiwalowej sieci zablokowane będą strony p2p i o tematyce „dla dorosłych”.

9. Informacje dla osób niepełnosprawnych: Na terenie festiwalu zostaną zbudowane platformy z widokiem na sceny. Specjalni opiekunowie pomogą wszystkim zainteresowanym osobom na nie dotrzeć.

Uwadze słuchaczy nie umknie też ogłaszany dziś Line-up Burn Beat Stage. Na scenie muzyki elektronicznej zaprezentują się Bueno Bros, którzy zasłynęli remixami ostatniego albumu grupy Hey, Catz ‘N Dogz, remiksujący m. in. Kings Of Leon i Friendly Fires w najlepszym stylu tech-house, Club Collab, promujący w Polsce najnowsze osiągnięcia sceny elektronicznej, Daniel Drumz, krakowski DJ, producent i turntablista, autor popularnych mixtapeów i remixów i inny krakowiak Eltron John. Na scenie wystąpią też prawdziwe instytucje na polskiej scenie elektronicznej – Envee, Harper, Mr.Lex & Novika, brutalno – house’owi Junkie Punks, warszawscy producenci i DJ-e Last Robots, związani ze sceną klubową od ponad dekady, utytułowany przez DJ Magazine Mentalcut, czołowi polscy dubstepowcy My Head Is Dubby i DJ Spox, popularyzujący wszelkie odmiany muzyki bassowej: od fidget house po techno.

Miłośnicy kultury wysokiej na pewno niecierpliwie oczekiwali Line-upu teatrów. W repertuarze teatralnym tegorocznej edycji będą dwa spektakle plenerowe: „Nić Ariadny” FETA Teatru na specjalne okoliczności, w którym aktorzy poruszają się na szczudłach, a środkiem ekspresji jest ruch, dźwięk i obraz, oraz prapremiera pierwszego plenerowego spektaklu teatru Dada von Bzdülöw „Fruu”. Towarzyszy im „Crash!” – performance choreografki Sopockiego Teatru Tańca Joanny Czajkowskiej, w którym partneruje jej Artur Aponowicz, aktor teatru ulicznego.

HOF 2011 to także idealna okazja, aby zaprezentować niestandardowe działania uliczne, aktywnie włączające i angażujące publiczność festiwalową. Przez cztery festiwalowe dni artyści street-artowi i publiczność będą wspólnie tworzyli specjalny mural z okazji 10 edycji HOF podczas Muralowego Jam Session. W akcji wezmą następujący twórcy: Autone, Roem, Wiur, Foxy, Etam Crew, 2se i Looney.

opener.pl

Aphex Twin ponownie w Krakowie

W finałowym koncercie tegorocznego festiwalu Sacrum Profanum wystąpi Aphex Twin, Adrian Utley z Portishead i Leszek Mozdżer. Artyści spotkają się na jednej scenie ze Steve`em Reichem i przedstawia nowe interpretacje takich utworów, jak „Come Out”, „Different Trains”, „Pendulum Music”, „Electric Guitar Phase” czy „Piano Phase”.

Filip Berkowicz, dyrektor artystyczny Festiwalu: „Niebawem ujawnimy kolejne – nie mniej gorące – nazwiska artystów, którzy wezmą udział w tym unikalnym przedsięwzięciu. Widzimy się w Krakowie 17 września”.

ptr1

Polacy nie gęsi i swoją elektronikę mają. ptr1 czyli Piotr Dąbrowski to polski producent, dj i realizator dźwięku tworzący i mieszkający w Płocku. Zaczynał od instrumentalnego hip-hopu, następnie przechodząc przez breakbeat, drum n bass i eksperymentalną elektronikę dotarł ze swoimi produkcjami do dubu i dubstepu co w końcu pozwoliło mu wypracować swój indywidualny styl.

…dotarł ze swoimi produkcjami do dubu i dubstepu co w końcu pozwoliło mu osiągnął swój indywidualny styl.

Kierunek jaki obrał zaowocował nawiązaniem współpracy z nową polską wytwórnią Concrete Cut, która skoncentrowana jest na brzmieniach szeroko pojętej zbasowanej elektroniki. ptr1 pod koniec ubiegłego roku nakładem tegoż labelu wydał swoją debiutancką EPkę „Above The Structures”. Wydawnictwo zawiera siedem kompozycji, z czego pięć to autorskie utwory, zaś dwa to remiksy w wykonaniu Shoju („Riverside Dub”) oraz Teielte („Cold”).


Oprócz autorskich kompozycji Piotr bardzo często remiksuje utwory innych artystów. W tym roku mogliśmy usłyszeć remiksy tracków Krojca, Seby, Inannay czy też Toma Encorea.

Tom Encore – Spellbound (ptr1 remix) by ptr1

Więcej utworów ptr1 możecie usłyszeć na:
ptr1 – Soundcloud
ptr1 – Youtube
Concrete Cut – Youtube

Fanpage na Facebooku

Perc – Wicker & Steel


Nowa fala industrialnego techno, która zdominowała w tym roku elektroniczną scenę, nie wzięła się znikąd. Zanim swoje płyty wydali Lucy czy Tommy Four Seven w minionych latach działali inni producenci, przygotowujący grunt pod kolejną eksplozję ciężkiego i mrocznego grania. Jednym z nich był Alistair Wells, który od 2004 roku, kiedy to założył w Londynie własną wytwórnię Perc Trax, próbował w czasach wszechobecnego minimalu kultywować najlepsze tradycje klasycznego techno rodem z Detroit, Berlina czy Birmingham. Do dziś ma na swoim koncie prawie trzydzieści własnych winylowych wydawnictw i co najmniej drugie tyle zaprzyjaźnionych artystów, którzy umieścili swe nagrania w katalogu jego firmy. Po prawie dekadzie didżejskiej i producenckiej działalności Perc serwuje nam wreszcie swój debiutancki album – i ukazuje się on w najbardziej odpowiednim momencie z możliwych.

Pierwsze dźwięki z płyty sprawiają wrażenie, że nastawiliśmy przez pomyłkę jakiś krążek Throbbing Gristle czy Cabaret Voltaire – oto dochodzi do naszych uszu wysamplowany z kasety VHS niewyraźny monolog wokalistki zespołu Sleeper Louise Wener, który podszywają powtarzające się smagnięcia onirycznymi syntezatorami. Ta hipnotyczna kompozycja wywiedziona z industrialnych preparacji sprzed trzech dekad idealnie wprowadza nas w klimat płyty – przesiąknięty niepokojem i zanurzony w głębokim mroku.

I wtedy zaczyna się właściwa jazda – dubstepowe uderzenia metalicznych perkusjonaliów wsparte masywnym pulsem techno niosą zawiesisty dron otoczony studyjnymi pogłosami. Tak brzmi „My Head Is Slowly Exploding” – jeden z najmocniejszych utworów, jakie usłyszeliśmy w tym roku od producentów nowej elektroniki. Tuż po nim eksploduje równie potężny „Start Chopping” – przesterowane bity wprowadzają w mechaniczne wibracje chrzęszczące efekty rodem z IDM, zza których wyłania się chmurny pasaż klawiszy rodem ze starych soundtracków z brytyjskich horrorów. Bezceremonialne traktowanie dźwiękowej materii przywołuje tu niedawne dokonania Tommy`ego Four Seven – obaj brytyjscy producenci stawiają na maksymalną brutalność brzmienia, choć każdy z nich uzyskuje je innymi metodami.

„You Saw Me” to dalekie echo angielskiego breakbeatu z początku lat 90. Perc wykorzystuje hardcore`ową rytmikę, wpisując ją jednak w kontekst mechanicznego techno. Oto bowiem połamane struktury podszywa miarowy puls jednostajnej „stopy”, na który nakładają się przemysłowe efekty – szumy, zgrzyty i syki buchającej pary. Trochę to przypomina ostatnie eksperymenty Sheda, z tą różnicą, że niemiecki producent nie wykorzystywał tak intensywnie industrialnego sztafażu.

Innym odwołaniem do twórczości artystów z Berghain jest „Gonkle”. Tym razem Perc uderza w stronę tektonicznego techno w stylu najlepszych utworów Bena Klocka czy Marcela Dettmanna. W przeciwieństwie do swych kolegów rezygnuje jednak z koronkowych aranży na rzecz minimalistycznej jazdy – rwanego loopu przewiercającego się przez gąszcz metalicznych zakłóceń. Logicznym krokiem w stronę dalszej radykalizacji brzmienia jest „Pre-Steel”. To właściwie rytmiczny noise – pulsujące w takt jadącego pociągu zaszumione kaskady wijących się klawiszy.

„London, We Have You Surrounded” stanowi z kolei hołd Perca dla tradycji morderczego techno z Birmingham. Wprowadzający na płytę przyspieszoną rytmikę electro utwór przypomina swym metalicznym brzmieniem i matematyczną precyzją dokonania producentów z Downwards – przede wszystkim Surgeona, ale też Regisa czy Female`a. Dziś wykonawcy ci przeżywają renesans swej popularności – a Perc flirtuje z ich stylistyką, nadając jej jednak własny sznyt.

Na finał dostajemy dwie kompozycje, które znów odwołują się do klasyki industrialu. Niesiony wolnym bitem i masywnym basem „Snow Chain” przypomina klaustrofobiczne nagrania mistrzów minimalowego grania w stylu Portion Control, natomiast pełen perkusyjnej furii „Jmurph” wyraźnie odwołuje się do twórczości klasyków bębnienia na przemysłowym złomie w rodzaju Test Department czy Einsturzende Neubauten. Wszystkie te oldskulowe inklinacje wpisane zostają jednak we współczesny kontekst – miażdżącej bombardierki rodem z połamanego hard core`a.

„Wicker & Steel” przywraca współczesnej elektronice jej kontrkulturowy charakter – zamiast porywać do hedonistycznego pląsu, wyzwala niepokorną energię stającą w kontrze do współczesnego świata. W jaki sposób ją wykorzystamy – zależy już tylko od nas samych.

www.perctrax.com

www.myspace.com/perctrax
Perc Trax 2011

Fink – Perfect Darkness

Ciekaw jestem reakcji duetu Coldcut, założycieli wytwórni Ninja Tune, kiedy po debiutanckiej produkcji Fink zaprezentował im swój drugi album – ‘Biscuits for Breakfast’. Musieli przeżyć lekki szok, gdy zamiast kolejnej porcji mocno samplowanej muzyki od DJa z Brighton usłyszeli głęboki tembr głosu i oszczędnie dawkowane frazy gitary klasycznej. Wywołując małe trzęsienie ziemi swoją twórczością Fin Greenall wpisuje się w nurt dzisiejszej muzyki folkowej prezentując ciekawą fuzję stylu gry Nicka Drake’a otulonego liryczną wrażliwością Jeffa Buckley’a.

Ktoś złośliwy mógłby napisać, iż jedyne co zmieniło się w muzyce Finka od ostatnich nagrań to fakt, iż ‘Perfect Darkness’ zrywa z pielęgnowaną od dłuższego czasu tradycją prezentowania jego podobizny na okładce albumu. Warto jednak zastanowić się, czy wielu jest dzisiaj pieśniarzy (nie piosenkarzy) trzymających tak wyrównany poziom artystyczny, co on. Sztuka to przecież niełatwa – nie popadając w banał, lub, co gorsza – plagiat, napisać i nagrać piosenki, które miło posłuchać dziś, jutro i za miesiąc. I to czwarty raz z rzędu.

Album, choć pozornie utrzymany w jednolitym tonie, rezonuje ciekawymi inspiracjami i przez blisko pięćdziesiąt minut absorbuje uwagę pozostając dalekim od zaszufladkowania jako muzyka tła. ‘Fear Is Like Fire’ brzmi, zapewne zupełnie przypadkowo, jak hołd złożony wokaliście Alice In Chains, a podrygujący rytmicznie ‘Wheels’ sięga korzeniami do najczarniejszych odmian bluesa . Całokształt prezentuje także niemałą sinusoidę uczuć i nastrojów, a to przede wszystkim za sprawą śpiewu Greenalla – od zmęczonego, emanującego zwątpieniem i rezygnacją w ‘Yesterday Was Hard On All Of Us’, po mocny i pewny jutra w ‘Berlin Sunrise’.

Kameralny minimalizm szybko stał się jego znakiem rozpoznawczym. Wprawdzie gitara elektryczna zawarczy momentami w tle, a dyskretnie rozwijana sekcja smyczków pomoże unieść refren na wysokości satelitarne, lecz są to zabiegi czysto kosmetyczne. Nadal najważniejszy jest głos i gra Greenalla, który nawet bez produkcyjnych ozdobników oraz symbolicznego wsparcia sekcji rytmicznej potrafi zahipnotyzować swoją muzyką.

‘Perfect Darkness’ wypełniają piosenki odznaczające się chwytliwymi melodiami i niebanalnymi tekstami. Fink ponownie zdołał nagrać album frapujący – pozornie tak podobny do jego poprzednich produkcji, a w rzeczywistości najbardziej chyba dojrzały, wymagający od słuchacza skupienia, który w zamian otrzymać może znacznie więcej niż parę zgrabnie napisanych melodii.

‘Where do we go now? Where do we go?’, pyta Fink w jednym z utworów, lecz tak naprawdę nigdzie się nie wybiera. ‘Perfect Darkness’ zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończy się nagrany dwa lata temu album ‘Sort Of Revolution’. I chyba dobrze, gdyż jakikolwiek poważniejszy eksperyment brzmieniowo-stylistyczny mógłby skutkować utratą jednego z ciekawszych, czynnie działających pop-folkowych pieśniarzy. Nick Drake byłby zadowolony z takiego następcy.

Ninja Tune | 13.06.2011

4/5