Wpisz i kliknij enter

Phon.O – „Black Boulder”

To właśnie Carsten Aermes był jednym z pierwszych niemieckich producentów, którzy zaczęli w swej twórczości sięgać po brytyjskie dźwięki o mocno zbasowanym brzmieniu. Wystarczy posłuchać wcześniejszych dokonań jego projektu Phon.O, publikowanych głównie przez zaprzyjaźnionego z nim blisko Marco Haasa nakładem jego wytwórni Shitkatapult – a wszystko stanie się jasne.

Aermes już na początku minionej dekady wykorzystywał zarówno breakbeat, jak i bardziej egzotyczne rytmy – crunk,  dancehall czy ghetto bass. Nic więc dziwnego, że w końcu skrzyżował drogi z Chrisem De Lucą z Funkstörung, powołując z nim do życia efemeryczny projekt CLP, którego jedyny do tej pory album sprzed czterech lat pozostaje wymownym świadectwem upodobań jego autorów do wyjątkowo nisko zawieszonych tonów. W tym kontekście nie dziwi fakt, że nowy album Phon.O ukazuje się nakładem wytwórni Modeselektora – 50 Weapons.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1963334-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1963334-02″ allowscriptaccess=”always”]

Muzykę z „Black Boulder” można łatwo podzielić na dwie części. Pierwszą stanowią dynamiczne nagrania flirtujące z brytyjskim garage`m. Ich podstawę stanowią więc szybkie i podłamane bity uzupełnione głębokimi pochodami basu. Berliński producent ozdabia tę motoryczną rytmikę na różne sposoby – raz głównym elementem aranżacji są oldskulowe akordy rwanych klawiszy o szorstkim brzmieniu („Nightshifts”), a kiedy indziej – perliste partie IDM-owych dźwięków („Mosquitoes”) lub sążniste fale trance`owych syntezatorów („Slavemode”). Wszystko to układa się w wyjątkowo energetyczną całość – porywającą do tańca zarówno konkretnym pulsem, jak i chwytliwą melodyką.

Druga odsłona „Black Boulder” to oczywiście zwalisty dubstep. W tym przypadku niemiecki twórca sięga po bardziej abstrakcyjne struktury rytmiczne – bity toczą się w zwolnionym tempie a oplatają je furczące linie przesterowanych basów. Aranże poszczególnych kompozycji tworzą tutaj przede wszystkim skorodowane pasaże dubowych akordów wywiedzione z klasyki spod znaku Basic Channel („Die Machinistin” czy „Black Boulder”). Jedynie w kilku przypadkach Aermes wprowadza melodyjne dźwięki – ale za to wyjątkowo przebojowe, jak w ozdobionym soulową wokalizą Tunde Olaniran „Leave A Light” czy przejmującym „Hope Light”. Album kończy zaskakujący ukłon w stronę przeżywającego renesans popularności drum`n`bassu – świetnie przeprowadzona synteza przejmujących klawiszy z podłamaną rytmiką („12th”).

„Black Boulder” to krótka i zwarta kolekcja solidnych nagrań – uderzająca mocnymi bitami i basami, ujmująca czytelną melodyką, orzeźwiająca ciepłą bryzą znad Karaibów. Bez dwóch zdań – berliński producent zmajstrował najlepszy album w swej dyskografii.

 







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Marta
Marta
7 lat temu

Czy można kupić ten album w Polsce?

killia
killia
7 lat temu
Reply to  Marta

idzie wygooglać w co najmniej w dwóch polskich sklepach internetowych.

noekeller
noekeller
8 lat temu

Bardzo dobra płyta. Różnorodna, dobrze skrojona i ciekawa.

Yezior
Yezior
8 lat temu

Dobre…tyle powiem…

formalina
formalina
8 lat temu

osobiście bardzo lubię jego debiut , może prosty , bez fajerwerków ….. ale pomaga ukoić duszę … ale dzięki za drogowskaz …byc może przekonam się do łamańców znów 😉

Polecamy