Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.



Archive for Listopad, 2019

Dinosaur Jr. – nowy album już we wrześniu

17 września ukaże się nowy album amerykańskiej grupy Dinosaur Jr. Czytaj dalej »

Sasse – Third Encounter

Być może to hołubione w zachodnich mediach babranie się w dźwiękowym śmietniku przez amerykańskich (ale ostatnio i angielskich) dzieciaków spod znaku 100% Silk sprawiło, że wielu dojrzałych twórców tanecznej elektroniki postanowiło wrócić do ciepłych i naturalnych brzmień, wyciągając z lamusa analogowe maszyny sprzed ponad ćwierć wieku. Jednym z takich artystów jest Klas Lindblad, znany ostatnio przede wszystkim jako Sasse, a niegdyś również jako Freestyle Man.

Choć od wielu lat rezyduje w Berlinie, właściwie można stwierdzić, że jest weteranem fińskiej muzyki tanecznej. Wychowany na klasyce house`u i techno, zaczął didżejować w rodzinnym Turku już w 1992, aby cztery lata później założyć tamże właśnie działającą prężnie do dzisiaj wytwórnię Moodmusic. Od początku swej kariery jest wierny ciepłym i organicznym brzmieniom z Detroit i Chicago, choć w trakcie niemal dwóch dekad swej działalności, poddawał je licznym modyfikacjom, a to łącząc z disco i electro, a to stylizując na modny tech-house albo minimal. Po wielu latach podążania za falą, wraca do korzeni – bo jego trzeci album to piękny hołd dla oldskulowej elektroniki z drugiej połowy lat 80.

Co tu zresztą dużo tłumaczyć – jeśli otwierający płytę utwór nosi tytuł „Fingers Inc”, to chyba wszystko od razu jest jasne. Twarde uderzenia automatu perkusyjnego uzupełnione mechanicznymi stukami niosą kumkające akordy acidowych klawiszy, a w tle spokojnie płyną oniryczne strumienie pastelowych syntezatorów. Tak brzmiały niegdyś klasyczne nagrania Larry`ego Hearda i Roberta Owensa, tak brzmią dzisiaj najnowsze utwory ich fińskiego następcy. Ten chicagowski wątek Lindblad kontynuuje w umieszczonych nieco dalej kompozycjach – „Treat Me” i „707 Heaven”. Tym razem uzupełnia jednak te tradycyjne dźwięki o dodatkowe elementy – nastrojową melorecytację w pierwszym i wyrazisty pochód basu w drugim z utworów.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1967407-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1967407-02″ allowscriptaccess=”always”]

Bardziej przestrzenne brzmienia pojawiają się wraz z „Analog City”. Sasse zabiera nas bowiem do Detroit – stawiając na pogłębione pasaże klawiszy przeplecione rozwibrowanymi loopami. Podobne dźwięki dochodzą do głosu ponownie dopiero pod koniec krążka. Oto w „Fantazy” trafiamy na wysmakowany deep house z eterycznym refrenem wyśpiewanym przez nastrojowy głos tajemniczej wokalistki, a w „Alpha” – na utrzymane w nocnym nastroju lekkie techno z acidowo pobrzękującymi syntezatorami. Prawdziwym majstersztykiem jest finałowy „Eagle Eyes” – bo fiński producent przytacza w nim cytaty z najbardziej poetyckich nagrań tworzących podwaliny nowoczesnej elektroniki, splatając z nich w pełni autorską wypowiedź, dorównującą siłą wyrazu dokonaniom Derricka Maya czy Carla Craiga.

Między Chicago i Detroit rozciąga się jednak całkiem spora przestrzeń – i Lindblad wypełnia ją utworami flirtującymi z zupełnie odmiennymi estetykami. Już w „Der Groove” trafiamy na nowocześnie podrasowane disco, w którym odbijają się echa wcześniejszych dokonań fińskiego twórcy. Podobnie jest w przypadku „Low Slove” – bo tym razem Sasse sięga po energetyczny breakbeat, zgrabnie podbity funkowym basem i opleciony melodyjnym motywem piano. Jest tu również miejsce na oldskulowy garage house – w wypełnionym wysamplowanym wokalami o soulowym rodowodzie „What Can You”.

Wszystko to składa się na wyjątkowo udany album, będący urokliwą próbą przywołania dawnych brzmień, składających się na fundamenty współczesnej muzyki tanecznej. Fiński producent udowadnia tym zestawem, że choć poszukiwanie nowych dróg rozwoju gatunku jest ważne, nic tak pięknie nie wypada, jak te analogowe dźwięki, złożone w urzekające swym naturalnym tonem i nostalgicznym klimatem kompozycje.

Moodmusic 2012

www.moodmusicrecords.com

www.facebook.com/moodmusicrecords

www.facebook.com/klas.lindblad

Kulturalny Płock – rozmowa ze Spiętym z Lao Che i Wojtkiem Wojdą z Farben Lehre.

Wybieracie się na Audioriver do Płocka? Warto więc dowiedzieć się czegoś na temat tego pięknego miasta. Płock na przestrzeni ostatnich lat postawił na rozwój kultury i dziś jest obowiązkowym punktem do zaznaczenia na festiwalowej mapie Polski. Czytaj dalej »

Innercity Ensemble – nowy projekt z Bydgoszczy

25 maja miała premierę EP-ka nowej polskiej formacji Innercity Ensemble. Czytaj dalej »

Białystok Pozytywne Wibracje Festival 2012

Tegoroczna trzecia edycja Białystok Pozytywne Wibracje Festival odbędzie się 20 i 21 lipca na dziedzińcu barokowego Pałacu Branickich w Białymstoku Czytaj dalej »

Russell Haswell – Scandinavian Parts (Immersive Live Salvage Supplement)

W roku 2010 Russell Haswell towarzyszył Autechre podczas europejskiej trasy promującej „Oversteps”. Zbiór jego improwizowanych setów został wówczas wydany w formie LP z dołączonym DVD ze ścieżką audio, jako kolejny tytuł cyklu „Immersive Live Salvage”. iDEAL Recordings opublikowało właśnie suplement do serii, dokumentujący skandynawskie tournee artysty.

Sean Booth i Rob Brown to muzycy, których wspomagał w ich pobocznym projekcie Gescom, jednak o obecnej twórczości Haswella więcej mówi jego współpraca z Merzbow i Florianem Heckerem. Grając cyfrowy noise wpisuje się doskonale w program Editions Mego – jest jednym z bardziej konsekwentnych reprezentantów austriackiej oficyny, poruszających się w obszarach estetyki komputerowego eksperymentu. W swojej aktywności łączy działania z pogranicza sztuk (zajmuje się multimediami) czego przykładem ubiegłoroczny album „ACID nO!se Synthesis”, na którym częstotliwości muzyczne zostały zaprogramowane w taki sposób, by oglądane na oscyloskopie układały się w wizualne sekwencje.

Acid noise to skądinąd trafne określenie dla nut granych przez Haswella. „Scandinavian Parts” przynosi sporą dawkę żrącej muzyki, siejącej spustoszenie w układzie nerwowym słuchacza. Zafascynowany stochastycznymi kompozycjami Xenakisa, w swoich utworach stosuje procesy losowe, a grając na żywo z pasją wciela idee greckiego mistrza w życie.

Aby oddać atmosferę setu live, nagrań dokonano z sali – właściwie z punktu znajdującego się bezpośrednio na scenie. Jak pisze wydawca w materiałach promocyjnych, na oryginalny wymiar nagrania złożyły się takie czynniki jak architektura i akustyka pomieszczenia, rozmiar sceny, rozmieszczenie sprzętu i odsłuchów, temperatura i wilgotność powietrza a także reakcje publiczności. W rezultacie materiał brzmi jak amatorski bootleg. Uczestnicy koncertów, co słychać wyraźnie, reagują bardzo żywiołowo, wrzeszczą i poddają się sile muzyki. Ich emocje momentami mogą się udzielać, gdy słuchamy płyty z własnych głośników. Mimo to żadna rejestracja w sposób pełny nie odwzoruje bezpośredniego doświadczenia.

Duże wyzwanie stanowi czas trwania albumu – ponad godzina noisu może zmęczyć nawet najwytrwalszych fanów gatunku. Skondensowanie materiału do 20-30 minut pozwoliłoby docenić surową energię, odczuć jej atawistyczny wymiar. Brak umiaru to największa wada nie tylko tej konkretnie płyty, ale i wydawnictw oraz występów twórców operujących hałasem.

iDEAL Recordings | 2012

Już we wrześniu nowy album Calexico

Nostalgiczni piewcy bezdroży i wyludnionych przedmieść Calexico zapowiadają wydanie nowego materiału Czytaj dalej »

Variables

Od czasu usamodzielnienia się od Richiego Hawtina, trójka producentów krok za krokiem rozwija swoją wytwórnię, wzbogacając z miesiąca na miesiąc jej katalog o coraz to ciekawsze wydawnictwa. Nic jednak w tym dziwnego – wszak Magda, Marc Houle i Troy Pierce są wytrawnymi didżejami i producentami, których dobry gust potwierdzają nie tylko ich własne wydawnictwa, ale i klubowe sety. Dlatego zapewne i pierwsza kompilacja Item & Things okazuje się wyjątkowo udanym przedsięwzięciem – choć przynosi utwory nie tylko sprawdzonych twórców, ale i całkowitych debiutantów.

Kolekcję otwiera typowy dla wcześniejszych dokonań właścicieli firmy motoryczny tech-house w minimalowej wersji. Za podszyty IDM-owymi pasażami syntezatorów utwór „Love Love Love” odpowiada Miro Pajic, weteran niemieckiej elektroniki, który dekadę temu przeżył nawrócenie z hard trance`u na nowsze odmiany klubowych brzmień. Do minimalowej estetyki odwołuje się również Jimmy Edgar – dlatego jego „Black Neon Dance Floor” emanuje jeszcze większym erotyzmem niż nagrania z ostatniej płyty tego amerykańskiego twórcy. Wycieczki w podobne regiony nie odmawia sobie także sama Magda – jej „One Way” to wysmakowana kwintesencja mrocznej wizji stylu. Na najciekawszy pomysł wpada jednak młoda producentka Nyma – łącząc w swym „In The Mirror” tech-house`owe bity z dyskotekowym loopem w minimalowej formule.

Spory segment zestawu wypełniają eksperymenty z brzmieniami wywiedzionymi z klasyki electro. Zaczyna się od „One” brazylijskiego duetu Clickbox, który łączy mechaniczne rytmy z funkowym pochodem syntezatorów. Populette i Howard Watson wpisują z kolei zbasowane akordy klawiszy rodem z kompozycji Kraftwerku czy Cybotrona w kontekst energetycznego techno współczesnej doby „Hell`s Pass’ i „Keep Away”). I wypada to świetnie – choć oboje artystów raczej nie może się pochwalić długim stażem na klubowej scenie. Flirt ze sprężystym house`m podejmuje z kolei w swym utworze „Villain Of The Dance Floor” sam Marc Houle – sięgając z jednej strony po bezpośrednią rytmikę, a z drugiej – po schodzące akordy przesterowanych klawiszy i efekty w stylu sci-fi. Electro w niemal czystej wersji proponuje jednak tylko Andy Martin – puentując ten cały zestaw lekko rozmarzonym „Hexahedronem”.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1997832-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1997832-02″ allowscriptaccess=”always”]

Ponieważ tradycyjny house w chicagowskiej wersji od kilku lat jest znów w cenie, nie brak i takich brzmień na kompilacji z Items & Things. Jako pierwszy uderza w te szorstkie i surowe tony duet Troy + Reka w wyjątkowo mrocznej kompozycji „Collapsed”. Więcej elementów typowych dla ejtisowej klasyki gatunku znajdujemy w „Spooky Little Girl” obiecującego producenta ze słonecznej Italii – Danny`ego Benedettiniego. Powracające z fonograficznego niebytu niemieckie trio Rework zaskakuje wyjątkowo przekonywującą wizją siarczystego house`u z Wietrznego Miasta w swoim „Tell Me Why”. Po typowe dla tej estetyki acidowe brzmienia sięga jednak tylko wspomniany Danny Benedettini – kończąc cały zestaw znakomitym „Mellow Lips”.

Dwa najlepsze nagrania z całej kompilacji wymykają się jednak tym poczynionym wyżej klasyfikacjom. Debiutująca w tym zestawie Nyma zaskakuje w „Brain Crunch” porywającym disco o twardym pulsie i rozwibrowanych klawiszach, które brzmi jak niespodziewane spotkanie Donny Summer z Savasem Pascalidisem. A znany z wcześniejszych wydawnictw dla Items & Things Madato rozkłada nas na łopatki hipnotycznym „Slow”, w finezyjny sposób miksującym sample post-punkowej gitary z industrialną elektroniką rodem z lat 80. na zredukowanym podkładzie rytmicznym w stylu spowolnionego techno.

Po przesłuchaniu „Variables” przyszłość wytwórni Magdy Chojnackiej i jej kolegów wydaje się być jasna i czysta – tak udanego zestawu klubowych killerów nie udało się w tym roku jak na razie zaserwować wielu tłoczniom. Czekamy na więcej!

Items & Thins 2012

www.itemsandthings.com/

www.facebook.com/itemsandthings

Air Texture Vol. II – Selected by Loscil & Rafael Anton Irisarri

Niemal dokładnie w rok po premierze pierwszej części cyklu zainicjowanego przez amerykańską wytwórnię Air Texture, dostajemy drugi zestaw ambientowych nagrań wyselekcjonowany przez dwie gwiazdy nurtu. Tym razem są to również dobrze znani artyści – Scott Morgan działający jako Loscil oraz Rafael Anton Irisarri. Jak wypada przygotowany przez nich raport o współczesnej scenie ambient?

Jeśli znamy twórczość obu selekcjonerów, raczej nie zdziwi nas ich wybór nagrań. Morgan sięga oczywiście po statyczne i mroczne brzmienia – co wyraźnie odzwierciedla jego muzyczne upodobania. Ponieważ większość swych płyt nagrał dla wytwórni Kranky – stąd również w jego kolekcji sporo nazwisk z jej katalogu.

Już na wstępie trafiamy na kompozycję Briana McBride`a z projektu Stars Of The Lid – „At A Loss”. Typowe dla tego artysty połączenie neoklasyki z noise`m znajduje rozwinięcie w dalej umieszczonych utworach – choćby „A Fifth Season” Marcusa Fishera czy „At Commisure” australijskiego duetu Solo Andata. To jednak nie te łączące akustyczne i elektroniczne dźwięki preparacje wyznaczają klimat zestawu Morgana.

Swój właściwy ton nabiera on dopiero w kompozycji Loscila – „Else”. Wypełniające ją rwane smugi mroźnego szumu wiodą wprost do chmurnych konstrukcji o dronowym tonie – w „Naiminie” Chrisa Herberta i „Frog City” Strategy (oba projekty również publikował Kranky) oraz „401” P Jorgensena (ciekawostka – ten kopenhaski artysta zadebiutował pięć lat temu w polskiej wytwórni Monotype). Nie brak tu również modnych wycieczek o industrialnym charakterze – a zabierają nas w nie tak różni twórcy, jak Pan American („Tx”) i Rob Bridgett („Field 3”). A całość wieńczy kolejny zwrot ku elektroakustyce – intrygująca kompozycja dawno niesłyszanego Mitchella Akiyamy – „Dirge For The Canon”.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1989727-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1989727-02″ allowscriptaccess=”always”]

Orkiestrowe dekonstrukcje Marcusa Fjellströma (znanego z nagrań dla Lampse i Miasmah) w utworze „The Eroding” zwiastują, że Rafael Anton Irissari otwiera przed nami na swym krążku podwoje do królestwa neoklasyki. I faktycznie – jest tutaj sporo nagrań z upodobaniem stosujących tkliwe akordy pianina czy podniosłe tony smyczków. To przede wszystkim nostalgiczne kompozycje dobrze znanych i u nas projektów Library Tapes i Eluvium – „Och Natten Andades Redan Under Traden” i „Sleeper” – a także wysmakowane nagranie samego Irisarriego – „Black Days Follow Me Around”.

Cale szczęście amerykański producent nie ogranicza się do tego typu estetyki. Klimat płyty ociepla wymodelowany na wzór kompaktowego „Pop Ambientu” utwór „Modena” Simona Scotta, a przyjemne tchnienie gorącej bryzy znad Karaibów wprowadza wariacja na temat jamajskiego dubu w wykonaniu Mokiry – „I Love Your Pipecock”. Mroźny podmuch masywnych dronów znajdujemy z kolei w „Hollow Of Winter” Lissom czy „If I Possibly Could Tell The Difference, I Wouldn`t Care Anyway” Benoita Pioularda. Najciekawiej wypada jednak w tym zestawie „La Passerelle De Ses Yeux” Kyle`a Bobby`ego Dunna – urzekając naturalną bezpretensjonalnością. A na koniec oczywiście Bvdub – ze swym epickim poematem na smyczki i chór w „Surrender To Your Cold Embrace”.

Słuchanie tej podwójnej kolekcji rodzi ambiwalentne uczucia – z jednej strony nagrania te są świadectwem ciągłej żywotności gatunku, jego nieustannej ewolucji, fascynującej asymilacji różnych wątków, a z drugiej – dokumentacją pewnej manieryczności niektórych artystów, niestety, niejako wpisanej u zarania w tę estetykę, poprzez jej skrajny minimalizm i statyczność. Dlatego lepiej się dzieje, gdy ambientowi twórcy unikają zbyt łatwo popadającego w tani sentymentalizm liryzmu, a zwracają się raczej ku dźwiękom kontrastującym ze spokojną naturą ich własnej muzyki – choćby wspomnianym industrialem i noise`m czy dubem i dronami. Bo najtrudniej wybronić się z zarzutu o cukierkowatą łzawość producentom neoklasyki – choć i tutaj jest miejsce na piękne dźwięki dalekie od kiczu. Jak zwykle wszystko zależy od konkretnego twórcy – i jego talentu.

Air Texture 2012

www.loscil.ca

www.facebook.com/pages/Loscil/284758388715

www.irisarri.org

www.facebook.com/rafaelantonirisarri

Maed Meva

Wytwórnia Export Label, obchodząca niedawno swoje drugie urodziny, wydała instrumentalną płytę duetu Maed Meva. Materiał „Figures” to scratch-music’owa suita – wypełniona jazzowym brudem, wprowadza coś więcej do modnych aktualnie laptopowych bitów. Polecamy! Czytaj dalej »

Avant Art Festival – znamy pełny program

W dniach 2-7 października we Wrocławiu odbędzie się piąta edycja Avat-Art Festivalu. Tematem przewodnim tegorocznej imprezy będzie kultura niemiecka. Zobaczcie, kogo będzie można posłuchać i zobaczyć. Czytaj dalej »

Startuje warszawski Magnetofon festiwal

Czwarta edycja Magnetofonu – festiwalu, który promuje młode talenty polskiej, niezależnej sceny muzycznej, w tym roku będzie miała wyjątkowo wakacyjny charakter. Czytaj dalej »

King Krule na zakończenie Tauron Festiwalu

Wiemy już kto zakończy tegoroczną edycję Tauron Festiwalu Nowa Muzyka – to King Krule. Wiemy również, że lineup imprezy zasilą XXYYXX i Nguzunguzu. Czytaj dalej »

UMF odwołany? Nic straconego

Zaplanowany na najbliższy weekend UMF Poland został nagle odwołany. Jednak nie wszystko stracone. Warszawskie 1500 m2 przyciągnęło do siebie artystów – Art Departament i Magdę – którzy mieli zagrać na festiwalu.

Czytaj dalej »

Maayan Nidam – New Moon

Urodzona i wychowana w Tel-Avivie, podczas studiów w Nowym Jorku odkryła radość didżejowania, dlatego na miejsce swego stałego pobytu wybrała Berlin. Ponieważ trafiła tam na początku minionej dekady, jej znakiem rozpoznawczym stało się zmysłowe brzmienie łączące energię techno z erotyką house`u. Jako producentka długo ukrywała się pod urokliwym pseudonimem Miss Fitz, nagrywając klubowe killery dla takich wytwórni, jak Contexterrior, Raum… Musik czy Freak N`Chic. Pod własnym nazwiskiem zadebiutowała dopiero trzy lata temu, włączając się swymi produkcjami dla Perlona czy Wolf + Lamb w główny nurt seksownego minimalu. Nic więc dziwnego, że w końcu dołączyła do załogi Luciano – i jej nowy album publikuje jego wytwórnia Cadenza.

Maayan nie daje się jednak tak łatwo zaklasyfikować. Dlatego rozpoczyna „New Moon” od rozmarzonego… downtempo, które przynosi powiew morskiej bryzy wprost znad samej Ibizy („On My Street”). Potem znowu zaskoczenie – bo „Harmonious Funk” to spowolnione electro, w którym futurystyczne pasaże warczących syntezatorów niosą przetworzony głos producentki. Podobne brzmienia znajdujemy jeszcze raz pod koniec zestawu – w mrocznym klimacie i mechanicznej rytmice „Last Moon”. Kontrapunktem dla tych niepokojących dźwięków jest tutaj „Send A Pigeon” – osadzony na oldskulowych bitach rodem z Detroit organiczny deep house z zawodzącą partią natchnionych klawiszy.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1950244-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1950244-02″ allowscriptaccess=”always”]

Bardziej typowe dla wcześniejszych dokonań Maayan granie znajdujemy dopiero w „Trippin` Over You”. Izraelska artystka sięga bowiem tutaj po wysmakowany minimal o lekko latynoskim groovie – wypełniając go ciepłymi kaskadami jazzowych syntezatorów, w których zatopiona zostaje jej wokoderowa wokaliza. Wątki te kontynuuje umieszczony nieco dalej „Undermine” – uwodząc hipnotycznie pulsującym loopem, który niespodziewanie znajduje kontynuację w fortepianowej miniaturze – „Sunday Sunday”. Bardziej przebojową wizję minimalu otrzymujemy natomiast w „Boastful” – gdzie Maayan zderza oszczędnie stosowane pasaże rozlanych klawiszy z wysamplowanym skądś melodyjnym śpiewem nieznanego wokalisty. Mocniejszą wersją tego typu brzmień okazuje się być tutaj „The Great Surrenders” – podrasowany mocno basowymi tonami dynamiczny tech-house o kolońskiej proweniencji.

Ta różnorodność nagrań z „New Moon” ma zapewnie odbicie w różnorodności emocji autorki albumu. Trafiamy tutaj więc i na radość, i na smutek, i na uspokojenie, i na niepokój, i na tęsknotę. Wszystkie te uczucia zostały pomysłowo przełożone na elektroniczne dźwięki, dając nam niemal intymny wgląd w osobiste przeżycia artystki. Tak właśnie brzmi muzyka klubowa przefiltrowana przez kobiecą wrażliwość.

Cadenza 2012

www.cadenzamusic.net

www.facebook.com/CadenzaMusic

www.facebook.com/MaayanNidam

Archive Series – Rafael i Damian

Pora na kolejną odsłonę unikalnego cyklu Archive Series, wydawanego przez label Requiem. Przypomnijmy – to seria wspaniale przygotowanych rarytasów z polskiego undergroundu lat ’80. Najnowsze wydawnictwo to muzyka duetu Rafael i Damian. Czytajcie i słuchajcie.
Czytaj dalej »

Oscar Mulero – Black Propaganda

Ubiegłoroczny album hiszpańskiego producenta – „Grey Fades To Green” – zelektryzował klubową społeczność. Był bowiem zaskakująco udanym podsumowaniem trwającej ponad dziesięć lat kariery Oscara Mulero, wyznaczonej przez dziesiątki winylowych dwunastocalówek kontynuujących w czasach dominacji minimalu klasyczne wątki twardego techno. Nic dziwnego, że to właśnie ten twórca został namaszczony przez Dimitriego Hegemanna do zmiksowania klasycznych nagrań z katalogu jego wytwórni w 2009 roku na albumie „Tresor Mix: Under Review”.

W dobie wielkich sukcesów odświeżających produkcji Lucy`ego czy Perca dosyć zachowawczy album Mulero, wskazywał że jego autor nie chwyta jeszcze muzycznych nowinek wniesionych przez młodszych twórców gatunku. Nic więc dziwnego, że hiszpański producent postanowił nadrobić tę zaległość – a namacalnym efektem tego jest jego nowe wydawnictwo zatytułowane „Black Propaganda” opublikowane właśnie przez należącą doń wytwórnię Warm Up Recordings.

Otwierający krążek „The Dirt” płynie głębokim strumieniem nisko zawieszonego dronu, który ozdabiają industrialne zgrzyty. Wątek tek kontynuują dwie następne kompozycje – choć już w zrytmizowanej wersji. Niespieszny puls „Instant Widespread Of The Dirt” wnosi złowieszczo brzęczące loopy, by z czasem nabrać mocniejszego charakteru, wiodąc w gąszcz przestrzennych pogłosów. Rozwinięciem tych pomysłów jest „Introducing Errors” – osadzone na wtopionym w chmurne tło grzechocącym rytmie zredukowane techno rezonujące metalicznymi uderzeniami dzwonów.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2003940-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2003940-02″ allowscriptaccess=”always”]

Pierwszym wspomnieniem dawnych dokonań Mulero jest tutaj „Disinformation” – siarczysty killer o szarpanej wibracji, niosącej kumkające akordy zabarwione na acidową modłę. Prawdziwy oldskul rozbrzmiewa jednak dopiero w „Inaccurated Information” – bo tym razem hiszpański producent sięga po minimalistyczne dźwięki rodem z cyklu „Waveform Transmission” detroitowych mistrzów – Jeffa Millsa i Roberta Hooda.

Kontrapunktem dla tych klasycznych utworów są dwie kolejne wycieczki w stronę nowocześniejszych brzmień. W „To Convince For The Untruth” i „False Statements” dostajemy techno w wersji Berghain – o czym świadczy morderczy bit wsparty huraganowym pochodem furkoczącego basu, podszyty od spodu świdrującym strumieniem metalicznego dronu. A potem pomysłowy ukłon w stronę dokonań kolektywu Sandwell District – oplecione industrialnymi sykami i szumami hipnotyczne techno o nieco lżejszym podkładzie rytmicznym („Intentionally False”).

Całość kończy podobnie ilustracyjne nagranie, jak to ze wstępu – niepokojące głosy i strzały z karabinu maszynowego zanurzone w kłębiastym dronie o ziarnistej konsystencji („Black Propaganda”).

No i wszystko jasne – hiszpański weteran złapał w lot muzyczne nowinki. Jego obecne wydawnictwo sprawia, iż jednym krokiem przeskakuje on z pozycji szanowanego oldskulowca do pierwszego rzędu najmodniejszych producentów współczesnego techno. I dobrze – bo w tej formule sprawdza się równie dobrze, co w tradycyjnych brzmieniach.

Warm Up 2012

www.oscarmulero.com

www.facebook.com/dj.oscarmulero

Nowe miksy „Glissando densinghour”

Polecamy dwa nowe sety nagrane dla Magazynu Glissando. Pierwszy z nich stworzyła węgierska producentka ukrywająca się pod pseudonimem Lower Order Ethics. Jej miks, określany jako „inna definicja lata”, to dość mroczna podróż po wertepach techno, doskonała w razie udaru słonecznego.
http://soundcloud.com/magazynglissando/glissando-densinghour-vol-6
Drugi set sporządził Bartek Kalinka (XV Parówek), czyli warszawski reprezentant sceny DIY/experimental/noise. W 40-minutowej kompilacji znaleźć można utwory stylistycznie bliskie jego twórczości, pochodzące z płyt wydanych przez Ultra Eczema, Hanson czy RRR Records, jak i tracki Johna Coltrane’a, Dona Cherry’ego, Art Tatum i Johna Fahey’a.
http://soundcloud.com/magazynglissando/glissando-densinghour-vol-7

http://lowerorderethics.tumblr.com/
http://www.xvp.pl/

Damon Albarn – Dr Dee

Forma opery z definicji przyjmuje zaangażowanie umysłowe słuchacza. Może właśnie dlatego „Dr Dee” lepiej wpasowuje się w te ramy, będace tu portalem do historii renesansowego myśliciela, aniżeli w pop-rockowe aranżacje, którymi Damon Albarn zwojował tak wiele. A jest o czym opowiadać i czego słuchać, gdyż John Dee z równym zaangażowaniem zgłębiał tajniki matematyki i astronomii, co magii i okultyzmu, jako osobisty doradca sącząc swą wiedzę w uszy Królowej Elżbiety I.

Nie jest to pierwsze spotkanie Albarna ze światem muzyki operowej – „Monkey: Journey to the West”, nosząca wyraźne znamiona rozwiązań kompozycyjnych oraz przede wszystkim brzmieniowych znanych z płyt Gorillaz, jest tworem mało przystępnym, tracącym zapewne niemało w oderwaniu od obrazu. W przypadku „Doktora Dee” problemu takiego nie ma – instrumentarium charakterystyczne dla epoki, wzbogacone sekcją smyczków oraz chóralnymi zaśpiewami, wraz z cicho akompaniującą gitarą Albarna pozwalają traktować ten album jako dzieło niezależne, przekazujące treść także poza deskami opery.

http://www.youtube.com/watch?v=lGzQgTK7ocM

„Dr Dee” ma także jedną, ogromną zaletę – Albarn jako kompozytor nigdy nie otrzymał klasycznego wykształcenia. Dlatego też nieograniczony ramami narzucanymi przez system edukcji muzycznej, ale wspierany nieustannie przez kompozytora pomagającego mu w przelewaniu myśli na zapis nutowy, stworzył obraz Anglii epoki Elżbietańskiej posługując się talentem, doświadczeniem i wyczuciem. A to, że swój kraj potrafi przedstawić w sposób frapujący i magiczny udowodnił już wiele razy – zarówno pod banderą Blur (chociażby „Essex Dogs”), jak i projektem „The Good, The Bad & The Queen”, który PJ Harvey przed nagrywaniem „Let England Shake” słuchała zapewne nierzadko.

http://www.youtube.com/watch?v=F0PFZ06YYgI

Albarn w paru słowach potrafił wyrazić nienazwaną tęsknotę i ludzką ciekawość dotyczącą ciał niebieskich („Saturn”) oraz ubrać w muzykę spotkanie Johna Dee z aniołami (eteryczne zakończenie utworu „The Moon Exalted”). Sceny z jego życia, poprzetykane krótkimi przerywnikami, stanowiącymi zapewne większą wartość dla aktorów na scenie, niż dla słuchaczy w domu, ożywają w kameralnie zaaranżowanych utworach, w których lekko zachrypiały głos Damona przybliża życiorys człowieka nieprzeciętnie inteligentnego, naukowego pioniera, rozerwanego mentalnie pomiędzy wiedzą zdobytą w sposób empiryczny, a marzeniami o kontakcie ze światem pozaziemskim i mocami nadprzyrodzonymi. „Dr Dee” to okazja, by zostać biernym świadkiem tego konfliktu i warto z tej okazji skorzystać. Muzyka wymagająca, jednak o rzadko spotykanej urodzie.

Parlaphone | 2012

Delta Funktionen – Traces

Niels Lunienburg zadebiutował cztery lata temu – i z każdym wydawnictwem jego akcje szły coraz bardziej w górę. Seria winylowych dwunastocalówek opublikowana przez bliźniacze wytwórnie Delsin i Ann Aimee objawiła go jako jednego z największych talentów na współczesnej scenie mocnego techno – uzupełnianego jedynie od czasu do czasu sporadycznymi elementami dubu i ambientu. Sukcesy didżejskie i producenckie sprawiły, że to właśnie Lunienburgowi powierzono zmiksowanie kompaktowej wersji cyklu „Inertia” penetrującego przez Ain Aimee współczesny techno underground. I w końcu nadszedł czas na pełnowymiarowy debiut artysty – „Traces”.

Wbrew temu, czego można by się spodziewać, album jest znacznie bardziej różnorodny niż wcześniejsze wydawnictwa Delta Funktionen. Zaczyna się w porywający sposób od dynamicznego electro – zgodnie z tytułem „Frozen Land” tchnie mroźnymi pasażami lodowatych syntezatorów, a „Enter” – zaskakuje żrącym motywem o acidowej barwie. Potem holenderski producent przechodzi do bardziej regularnej rytmiki. „Utopia” to już urzekające swym nocnym klimatem detroitowe techno w najlepszym stylu – łączące funkowy puls basu z ilustracyjnymi pasażami klawiszy.

„Redemption” i „Target” uderzają najmocniejszą energią z całego zestawu. W pierwszym z nich Lunienburg sięga po masywną rytmikę rodem z klasycznych dokonań Jeffa Millsa – uzupełniając ją acidowym loopem przeplecionym przez strzelisty motyw syntezatorowy. Drugie z nagrań ma bardziej wyszukaną aranżację – bo na falujący pochód zwalistego basu nakładają się podniosłe tony niemal orkiestrowych dźwięków, zanurzone w odgłosach industrialnych szumów i zgrzytów. Segment ten puentuje w zgrabny sposób wycieczka do Chicago – w „And If You Know” holenderski producent sięga bowiem po mocarny hard house eksplodujący dziką energią niesioną przez surowe sample i loopy.

„Challenger” radykalnie zmienia nastrój – Lunienburg znów wraca do zimnego electro, zestawiając ze sobą mechaniczne bity i chmurne tło. Idąc dalej tym tropem trafiamy na „Onkalo” – nowofalowe italo disco zanurzone w mrocznym klimacie ejtisowej dekadencji, którego nie powstydziliby się mistrzowie gatunku z Fockewulf 190. Wątek ten kontynuuje w fascynujący sposób finałowy „On A Distant Journey” – bo choć i tym razem holenderski producent sięga po dyskotekową rytmikę, to uzupełnia ją na kosmiczną modłę, przełamując ni stąd ni zowąd zaskakującym wejściem oldskulowych breaków i rave`owego basu.

Co tu dużo pisać – „Traces” to jeden z najciekawszych debiutów tego roku. Niemal idealne połączenie klasycznej dbałości o melodię i klimat z nowoczesnym podejściem do aranżacji i brzmienia. Ta płyta na pewno znajdzie się w zestawieniu najlepszych albumów, jakie przygotujemy na koniec tego roku.

Delsin 2012

www.delsinrecords.com

www.facebook.com/delsinrecords

www.deltafunktionen.net

www.facebook.com/delta.funktionen