Leandro Fresco & Rafael Anton Irisarri – Una Presencia En La Brisa
Jarek Szczęsny:

Niepewność własnego słuchu.

Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Akwizgram – Nü romantik
Jarek Szczęsny:

Próg do przeskoczenia jest niewielki.

Claro Intelecto – In Vitro – Volume 1 & 2
Paweł Gzyl:

Piękna, ale niemodna muzyka.



Rodolphe Alexis – Morne Diablotins

Wyobraźcie sobie jakie dźwięki moglibyśmy usłyszeć w lasach Wysp Karaibskich, gdyby Kolumba pożarły morskie stwory i nigdy tam nie trafił.   

Francuski artysta Radolphe Alexis wybrał się do Parku Narodowego Gwadelupy i Dominiki zadając sobie podstawowe pytanie. Jak mogły wyglądać Wyspy Karaibskie – w kwestii dźwięków przyrody – przed przybyciem Krzysztofa Kolumba? Dominika to jedna z najlepiej zachowanych wysp w archipelagu Małych Antyli, a na niej znajdziemy spore połacie pierwotnych lasów, które porastają stoki wulkanicznych szczytów. Alexis zabiera słuchaczy na szlak wijący się gdzież u podnóża tytułowego wulkanuMorne Diablotins” na Dominice. W pierwszej kolejności poznajemy uroczy śpiew papug tzw. amazońskiego perkoza („Jaco”) i amazonki cesarskiej („Sisserou”). Obie papugi traktuje się w kategorii endemicznych gatunków. Dźwiękowa przechadzka z Alexisem wśród lasów staje się tak autentycznym przeżyciem, że czuć jak pulsuje gorące powietrze, a wraz z nim niezliczone ilości różnych owadów i żab. Autor wyznaje, że nie udało mu się trafić na wyjątkowy okaz żaby jaką jest „Mountain Chicken” (tak jest nazywana w miejscowym slangu – tutaj filmik). Endemiczny gatunek tej olbrzymiej żaby jest praktycznie na wymarciu. Taki stan rzeczy wywołała choroba zakaźna spowodowana przez grzyby (chytridiomycosis), które niszczą też wiele innych płazów na całym świecie.

Morne Diablotins 1-horz

Morne Diablotins 2-horz

fot. Radolphe Alexis

Jedno z fascynujących i doskonale wyważonych nagrań na tym krążku to „A Night in Grand Bay”, dzięki niemu możemy spędzić sporą część nocy w rezerwacie Grand Bay. Z kolei fragment „Grand Etang at Dusk” przenosi nas na Gwadelupę – a tam szept, śpiew ptaków, cykanie i szmer. Prawie dwadzieścia minut tego nagrania sprawia, że odbieram to miejsce  nie tylko jako „hałas” jaki generuje przyroda, dla którego las pełni rolę pudła rezonującego, lecz postrzegam jako przestrzeń porażająca swoim spokojem.

Na pewno albumu Radolphe’a Alexisa nie należy traktować jako egzotycznej pocztówki dźwiękowej przywiezionej dla Europejczyków. Przede wszystkim jest to materiał niezwykle ważny pod względem naukowym i estetycznym. Z tego co mi wiadomo, to bardzo ciężko jest spotkać w jakichkolwiek archiwach nagrania odgłosów wspominanych papug. Morne Diablotins” to płyta będąca spojrzeniem w przeszłość pozwalająca wyobrazić sobie, jak mógłby brzmieć świat nieodarty z dziewiczej natury przez człowieka-kolonizatora. Okazuje się, że temat jest tak samo aktualny dziś, jak i kilka wieków temu.

2013 | Gruenrekorder

Próbki dźwiękowe do odsłuchania na stronie wytwórni Gruenrekorder.

Profil na Facebooku »Oficjalna strona artysty »Słuchaj na Soundcloud »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze