NOON – Nobody, Nothing, Nowhere
Bartek Woynicz:

„Above me, below, me all around me”

Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.



Port St. Willow – Syncope

Wiem, że to dopiero początek roku, ale album „Syncope” będzie jednym z moich ulubionych tegorocznych wydawnictw.

Niewiele nam mówiąca nazwa projektu Port St. Willow, jak się okazuje, jest artystycznym azylem dla działań amerykańskiego multiinstrumentalisty Nicholasa Principe’a pochodzącego z Portland. Pod tym szyldem nagrywa od 2009 roku. Rok później wydał swój pierwszy krążek na CD-R, pt. „Even//Wasteland” (posłuchaj), na którym poruszał się blisko slowcore’owych piosenek. W 2012 roku przeniósł się do Nowego Jorku/Brooklynu – mekki alternatywnych brzmień, gdzie też ukończył i opublikował własnym sumptem kolejny album – „Holiday”. Swoją opinię na temat kompozycji z „Holiday” wyraził także Brian Eno, twierdząc, iż zachwyciła go płyta. Powiedział, że w zasadzie swoją muzykę Principe konstruuje w oparciu o te same akordy, ale robi to z taką głębią i wrażliwością, że zasługuje na uznanie. W pełni zgadzam się z Eno.

Warstwa dźwiękowa to jedno, a drugie to – fantastyczny głos Nicholasa. Dobrze słyszycie, to jest śpiew mężczyzny a nie kobiety. Jego anielski falset rozmiękczy najbardziej zatwardziałych słuchaczy!

Amerykanin nie nagrywa zupełnie sam, bowiem każdorazowo otacza się wspaniałymi muzykami, czego doświadczamy na jego nowym longplayu „Syncope” (traktuję to jako album tegoroczny, ponieważ cyfrowa wersja ukazał się pod koniec 2015 roku, ale premiera CD to styczeń 2016 roku, a winyl pojawi się w marcu). Stałymi współpracownikami Principe’a są: Victor Nash (trąbką, róg), Tommy Crane (perkusja) i Andrew Dunn (puzon).

Na „Syncope” w kapitalnym utworze „Ordinary Pleasure” gościnnie wystąpili: Will Epstein – saksofon altowy (Nicolas Jaar, High Water) i Peter Silberman (The Antlers). Ten fragment to wręcz wizytówka całości, gdyż artyści w oryginalny sposób wtłoczyli elementy muzyki improwizowanej w świat piosenki. A tak zaśpiewanej i zagranej kompozycji nie powstydziliby się Jeff Buckley oraz Mark Hollis z Talk Talk. Podobny ładunek emocji w głosie odnajdziemy również w numerach „Opal” (na fortepianie Hana Tajima) i „Orbit Back, My Garden Home”. Nicholas ma też niebywałe wyczucie jeśli chodzi o układanie gitarowych akordów czy nawet pojedynczych dźwięków, np. w „Ordinary Pleasure” – czuć ducha Jasona Moliny i Songs: Ohia. Wokalnie można też w jakiś sposób zestawić Principe’a z Teksańczykiem Abramem Shook’iem (w ubiegłym roku wydał świetny album „Landscape Dream” – recenzja, który trafił do mojego podsumowania, szkoda, że w Polsce praktycznie niedoceniony).

„Syncope” to przestrzeń, lekkość i świeżość, a potwierdza to kolejny znakomity utwór „Atlas”. W tym miejscu bliżej do The Antlers i Radiohead, ale nie stanowi to przeszkody, by wciąż postrzegać twórczość Port St. Willow jako wyjątkową. Nie zbrakło też miejsca na elektronikę, bowiem cały czas ocieramy się o ciepły i oniryczny ambient (np. w „Syncope” fortepianowe kaskady dograł David Moore z Bing & Ruth).

Nicholas Principe to songwriter, muzyk i kompozytor najwyższych lotów. Nie często mamy do czynienia z tak przemyślanym oraz nieoczywistym albumem jak „Syncope”. Amerykanin poszedł o kilka kroków dalej i nie zatrzymał się na pisaniu przyzwoitych songów, opatulonych ambientowo-folkowo-rockową papką – jakich wiele można spotkać, a postawił na spontaniczność (chciał w studiu uchwycić tą energię, która wypływa w trakcie improwizacji), z drugiej strony zachowuje w tym wszystkim dyscyplinę i kunszt kompozytorski. Principe dotknął czegoś, co nazywamy „złotym środkiem”.

27.01.2016 | flau (CD)/People Teeth (LP, marzec 2016)

 

Strona Port St. Willow »Profil na Facebooku »Strona flau »Profil na Facebooku »Strona People Teeth »Profil na BandCamp »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.