Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.



Port St. Willow – Syncope

Wiem, że to dopiero początek roku, ale album „Syncope” będzie jednym z moich ulubionych tegorocznych wydawnictw.

Niewiele nam mówiąca nazwa projektu Port St. Willow, jak się okazuje, jest artystycznym azylem dla działań amerykańskiego multiinstrumentalisty Nicholasa Principe’a pochodzącego z Portland. Pod tym szyldem nagrywa od 2009 roku. Rok później wydał swój pierwszy krążek na CD-R, pt. „Even//Wasteland” (posłuchaj), na którym poruszał się blisko slowcore’owych piosenek. W 2012 roku przeniósł się do Nowego Jorku/Brooklynu – mekki alternatywnych brzmień, gdzie też ukończył i opublikował własnym sumptem kolejny album – „Holiday”. Swoją opinię na temat kompozycji z „Holiday” wyraził także Brian Eno, twierdząc, iż zachwyciła go płyta. Powiedział, że w zasadzie swoją muzykę Principe konstruuje w oparciu o te same akordy, ale robi to z taką głębią i wrażliwością, że zasługuje na uznanie. W pełni zgadzam się z Eno.

Warstwa dźwiękowa to jedno, a drugie to – fantastyczny głos Nicholasa. Dobrze słyszycie, to jest śpiew mężczyzny a nie kobiety. Jego anielski falset rozmiękczy najbardziej zatwardziałych słuchaczy!

Amerykanin nie nagrywa zupełnie sam, bowiem każdorazowo otacza się wspaniałymi muzykami, czego doświadczamy na jego nowym longplayu „Syncope” (traktuję to jako album tegoroczny, ponieważ cyfrowa wersja ukazał się pod koniec 2015 roku, ale premiera CD to styczeń 2016 roku, a winyl pojawi się w marcu). Stałymi współpracownikami Principe’a są: Victor Nash (trąbką, róg), Tommy Crane (perkusja) i Andrew Dunn (puzon).

Na „Syncope” w kapitalnym utworze „Ordinary Pleasure” gościnnie wystąpili: Will Epstein – saksofon altowy (Nicolas Jaar, High Water) i Peter Silberman (The Antlers). Ten fragment to wręcz wizytówka całości, gdyż artyści w oryginalny sposób wtłoczyli elementy muzyki improwizowanej w świat piosenki. A tak zaśpiewanej i zagranej kompozycji nie powstydziliby się Jeff Buckley oraz Mark Hollis z Talk Talk. Podobny ładunek emocji w głosie odnajdziemy również w numerach „Opal” (na fortepianie Hana Tajima) i „Orbit Back, My Garden Home”. Nicholas ma też niebywałe wyczucie jeśli chodzi o układanie gitarowych akordów czy nawet pojedynczych dźwięków, np. w „Ordinary Pleasure” – czuć ducha Jasona Moliny i Songs: Ohia. Wokalnie można też w jakiś sposób zestawić Principe’a z Teksańczykiem Abramem Shook’iem (w ubiegłym roku wydał świetny album „Landscape Dream” – recenzja, który trafił do mojego podsumowania, szkoda, że w Polsce praktycznie niedoceniony).

„Syncope” to przestrzeń, lekkość i świeżość, a potwierdza to kolejny znakomity utwór „Atlas”. W tym miejscu bliżej do The Antlers i Radiohead, ale nie stanowi to przeszkody, by wciąż postrzegać twórczość Port St. Willow jako wyjątkową. Nie zbrakło też miejsca na elektronikę, bowiem cały czas ocieramy się o ciepły i oniryczny ambient (np. w „Syncope” fortepianowe kaskady dograł David Moore z Bing & Ruth).

Nicholas Principe to songwriter, muzyk i kompozytor najwyższych lotów. Nie często mamy do czynienia z tak przemyślanym oraz nieoczywistym albumem jak „Syncope”. Amerykanin poszedł o kilka kroków dalej i nie zatrzymał się na pisaniu przyzwoitych songów, opatulonych ambientowo-folkowo-rockową papką – jakich wiele można spotkać, a postawił na spontaniczność (chciał w studiu uchwycić tą energię, która wypływa w trakcie improwizacji), z drugiej strony zachowuje w tym wszystkim dyscyplinę i kunszt kompozytorski. Principe dotknął czegoś, co nazywamy „złotym środkiem”.

27.01.2016 | flau (CD)/People Teeth (LP, marzec 2016)

 

Strona Port St. Willow »Profil na Facebooku »Strona flau »Profil na Facebooku »Strona People Teeth »Profil na BandCamp »

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.