Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.

Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.



Janka Nabay

Czy kiedykolwiek wyczerpią się afrykańskie inspiracje? Mam nadzieję, że nigdy! Wyruszamy do Sierra Leone.

Niedawno za sprawą polskiej oficyny 1000HZ odwiedziliśmy Malawi położone we wschodniej Afryce, dostając tym samym kawał niesamowitej muzyki od Tonga Boys i Kukaya (tutaj pisałem). Jeszcze chwilę wcześniej dzięki nowej płycie Kinga Ayisoba – „1000 Can Die” nadarzyła się okazja do odwiedzenia Ghany. Teraz zmieniamy kierunek na zachód kontynentu afrykańskiego, gdzie znajduje się Sierra Leone, a stamtąd pochodzi Janka Nabay  – wokalista, muzyk, kompozytor.

Tak się złożyło, że Nabay tworzy od lat 90., choć na dobrą sprawę świat usłyszał o nim dopiero w roku 2010. Jak się okazało, wiele mu dał wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Początkowo osiadł w Filadelfii, a później przeniósł się do Nowego Jorku. Założył tam wraz z Syryjką Boshra Al Saadimą i Jasonem McMahonem (członek Chairlift) zespół The Bubu Gang. Pierwszy ich wspólny materiał, zarazem pierwszy solowy album Nabaya, ukazał się w 2012 roku, pt. „En Yay Sah”.

Co ważne, Nabay’a należy kojarzyć z muzyką mocno zakorzenioną w tradycji, którą nazwano bubu. On jako pierwszy, jeszcze w latach 90., zarejestrował w studiu nagrania będące przykładem tego gatunku. Ponoć ta muzyka towarzyszy tamtejszym wyznawcom islamu świętującym koniec postu. Nie da się także pominąć kontekstu wojen domowych zarówno w sąsiedniej Liberii, jak i Sierra Leone (trwała dziesięć lat). Nabay wykorzystał bubu do głoszenia swoich poglądów politycznych, a to z kolei doprowadziło do tego, że został uwięziony przez rebeliantów i spotkały go represje. Właśnie te wszystkie traumatyczne doświadczenia skłoniły Nabay’a do ucieczki do Stanów Zjednoczonych w 2003 roku.

Aktualnie, w zdecydowanie lepszych i spokojniejszych warunkach, Afrykańczyk pisze nowe utwory, w których cały czas przewija się trudna historia Sierra Leone. Najnowszy krążek „Build Music” (24.03.2017 | Luaka Bop) przybiera kształt futurystycznej, transowej, psychodelicznej zjawy podążającej za tradycją bubu. Syntezatory, elektronika, automat perkusyjny – właśnie tego możecie się spodziewać sięgając po „Build Music”. A z drugiej strony – rozpoznawalna barwa głosu Nabay’a oraz żeńskie chórki wyrastające z afrykańskiego pejzażu, a do tego żywa sekcja (bas, perkusja) pulsuje w odpowiednim tempie.

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Luaka Bop »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Agata

    Boshra AlSaadi jest kobietą!

Kto linkował?

  1. Smutek, łzy, krew i szczęście naraz | Polifonia