KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.

Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.



Bottle Tree – Bottle Tree

Na chicagowskiej scenie wyrosło butelkowe drzewo!

Co ma wspólnego „Message In A Bottle” (Sting/The Police) z nazwą Bottle Tree? Na szczęście nic!

Chicago, niegdyś wylęgarnia światowego post-rocka czy różnej maści jazzu. Jak jest dzisiaj? Myślę, że wciąż bardzo dobrze choćby dlatego, iż istnieje tam taka wytwórnia jak International Anthem, którą zaliczam do moich ulubionych. W 2016 roku nakładem tegoż zacnego labelu ukazały się między innymi płyty: wspólna Roba Mazurka i Emmetta Kelly’ego – „Alien Flower Sutra” oraz solowa Jeffa Parkera – „The New Breed”.

Bottle Tree to nowy projekt i nowy nabytek chicagowskiej firmy. Już na etapie singla „Open Secret” trio zaintrygowało mnie wyjątkowymi wokalizami, brzmieniem oraz swobodą łączenia soulu, funku, r’n’b z jazzem i elektroniką. Ten niecodzienny zespół założyli: A.M. Frison (wokalista, nauczyciel), Ben Lamar Gay (kornecista, kompozytor) i Tommaso Moretti (perkusja). Lamar Gay dał się poznać też jako sideman Mike’a Reeda, Ernesta Dawkinsa i Joshua Abramsa. Do najnowszej płyty tego ostatniego jeszcze wrócę w oddzielnym wpisie.

Panowie z Bottle Tree, jakby to ująć, nadają zupełnie innych bieg wydarzeń utartym schematom, choć nie robią tego w sposób agresywny, free jazzowy czy przy pomocy sonorystyki, to i tak trudno dokleić do ich muzyki jednoznaczne kierunki poszukiwań. W sumie wydawcy podsuwają kluczowego artystę do stworzenia sensownego wywodu, czyli Stevie Wondera, no bo jak wsłuchacie się w wokal Frisona – zresztą kapitalny – to nie sposób nie pomyśleć o soulowo-popowej manierze Wondera. Ale to tylko zaczyn dla Bottle Tree, by dokonać pewnych załamań stylistycznych, gdyż potrafią r’n’b wtłoczyć w zawiłą motorykę sekcji rytmicznej, w której odzywa się echo afrykańskiej polirytmii („Whereabouts Unknown”), a innym razem podsuwają nam latynoskie wpływy, lecz uprzednio przefiltrowane przez Roba Mazurka i jego brazylijskich przyjaciół („Open Secret”).

Muzycy BT radzą sobie bardzo dobrze także w tworzeniu syntezatorowych galaktyk bliższych Tortoise. Przy „Living Ashes” i „After The End” z kolei pomyślałem o TV on the Radio, że mogliby pisać tak dobre numery. Ktoś jeszcze wierzy w powrót Nowojorczyków? Jeszcze inne myśli przyszły mi do głowy słuchając „What Are You Wearing” czy „Permanent Change”. Takich znakomitych nagrań oczekiwałbym po wyhajpowanym Thundercatcie i (od dłuższego czasu) słabym Flying Lotusie. Bottle Tree nie odpuszczają, i utrzymują kosmiczną jakoś aż da samego końca, serwując przewrotny „Endless End” z afrobeatowym akcentem.

Nie skłamię, jeśli powiem o kasecie „Bottle Tree” jako o jednym z najciekawszych wydawnictw tego roku.

21.04.2017 | International Anthem  

 

Strona International Anthem »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.