Wpisz i kliknij enter

Oxbow – Thin Black Duke

Kalifornijscy klasycy gitarowego noise’u i punk rocka droczą się z „Wariacjami Goldbergowskimi” Bacha.   

Kwartet Oxbow z San Francisco gra nieprzerwanie od 1989 roku i wydał kilka nietuzinkowych albumów, choćby „Fuck Fest” (1989), „King Of The Jews” (1991) czy „An Evil Heat” (2002).

Dan Adams (bas), Greg Davis (perkusja), Eugene Robinson (wokal), Niko Wenner (gitary, instrument klawiszowe) przez te wszystkie lata współpracowali z wieloma wybitnymi producentami, takimi jak Steve Albini, Gibbs Chapman (Faith No More, Red House Painters) oraz Joe Chiccarelli (The Raconteurs, Frank Zappa, Elton John). Na ich płytach pojawiali się Lydia Lunch, Klaus Flouride, Jarboe, Marianne Faithfull, Richard Kern (Sonic Youth), Jon Raskin czy członkowie Rova Sax Quartet.

Każde wydawnictwo Oxbow to oddzielna historia, choć konsekwentnie budowana na gitarowym jazgocie, innowacyjności, podejmowaniu nowych wyzwań. W przeciwieństwie do większości gitarowych zespołów (nie tylko amerykańskich) z przełomu lat 80. i 90., muzycy z San Francisco nie poprzestali na bezsensownym szarpaniu strun, wywoływaniu scenicznej prowokacji i odgrzewaniu tych samych patentów sprzed lat, co też potwierdza ich najnowszy longplay „Thin Black Duke”. To Wenner przyznał się do inspiracji twórczością Jana Sebastiana Bacha i formami muzyki klasycznej. Pierwsze moje odczucia względem tych zabiegów były takie, że będzie to katastrofa albo powstanie kolejne nieudolne połączenie rockowego grania z muzyką symfoniczną.

Moje obawy rozwiały dwa pierwsze kapitalne utwory: „Cold & Well-Lit Place i „Ecce Homo”. Oba światy ocierają się o siebie, uwodzą się nawzajem, a przy tym nie robią sobie krzywdy (Oxbow pomyśleli też o słuchaczach). W tym drugim numerze jakbym słyszał symfoniczne echo z „Atom Heart Mother” Pink Floyd wpadające wprost w tryby gitarowych riffów i demonicznego głosu Robinsona. Jego niesamowicie ekspresyjny i zarazem szalony sposób śpiewania jeszcze lepiej sprawdził się w „A Gentleman’s Gentleman” i „Letter Of Note”. Takie świetne kawałki powinny wychodzić spod strun Faith No More, Dinosaur Jr. czy Pere Ubu, ale jak się okazuje, na Oxbow zawsze można liczyć.

Dobre pomysły nie opuszczają Amerykanów aż do samego końca „Thin Black Duke”. Wsłuchajcie się w „Host”, a następnie w „The Upper”, który zakładam, że przyciągnie uwagę fanów Davida Thomasa z Prere Ubu. Niebywała ściana dźwięku wspomagana smakowitymi detalami orkiestrowymi z pogranicza swobodnej improwizacji twardo stoi w „Other People”. Końcowy „The Finished Line”, a dokładnie splot gitarowo-fortepianowo-wokalnych dźwięków przypominający kocioł, w którym wymieszano sporo emocji, a ich woń z pewnością zwabi miłośnikom The Afghan Whigs i paru innych zespołów.

Bez zbędnego nakładania słownych smarowideł: „Thin Black Duke” to być może najlepsze trzydzieści osiem minut przesterowanych gitar, jakie w tym roku usłyszycie.

30.04.2017 | Hydra Head Records

 

Oficjalna strona Oxbow »
Profil na Facebooku »
Profil na BandCamp »
Strona Hydra Head Records »
Profil na Facebooku »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy