Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



Hang Em High

Zespołem Hang Em High dowodzi wrocławski basista niejaki Bond (znany z Miloopa, Eklektik Session). Właśnie ukazał się ich trzeci album.

Na uboczu, bez medialnego szumu, trio nagrywa swoją transową muzykę od przeszło kilku lat. Zadebiutowali w roku 2013 płytą „Hang Em High”, a dwa lata później opublikowali krążek „Beef’n’Bottle”. Obok wspomnianego Bonda, czyli Radka Bednarza, mamy też austriackiego perkusistę Alfreda Vogela (współpracował m.in. z Matsem Gustafssonem, Peterem Evansem, Kalle Kalimą oraz Peterem Madsenem) i szwajcarskiego saksofonistę/klarnecistę Luciena Dubuisa (grywał choćby z Markiem Ribotem, Hansem Kochem, Danielem Humairem czy Barry Guyem).

Dotychczas muzycy wystąpili na wielu renomowanych europejskich festiwalach jazzowych (m.in. Saalfelden, Ujbuda Jazz, BeJazz Transnational). Nie wiem, może się mylę, ale w Polsce ich dokonania raczej słabo zostały docenione. Liczę, że najnowsze wydawnictwo Hang Em High – „Tres Testosterones” (01.05.2017 | Gig Ant / Boomslang Records) doczeka się dobrej prasy, bo materiał jest po prostu wyjątkowy. W pierwszej kolejności panowie zaskakują brzmieniem – mięsistego dwustrunowego basu Bonda, klarnetu basowego/kontrabasowego Dubuisa i mocnej perkusji Vogela. Wszyscy świetnie się uzupełniają. Nie można odmówić im też bezkompromisowości, która wyrasta przynajmniej z paru odnóg: awangarda, jazz czy post-rock.

Słuchając „Tres Testosterones” nieustannie zastanawiałem się nad znalezieniem stosowanego porównania. Fakt, że Amerykanie z Codeine sporadycznie używali instrumentów dętych, ale barwa przesterowanego basu Bonda ma tą szorstkość jaką niegdyś wyciskał Stephen Immerwahr z swojego instrumentu. Interwały, dynamika, harmonie na linii bas-klarnety robią spore wrażenie. Miejscami miałem również skojarzenia z amerykańskim southern rockiem wolno przemierzającym mokradła awangardy. Nie zaszkodzi użyć także słowa „blues”, choć nie w rozumieniu klasycznym, do bólu wygładzonym i pachnącym z daleka schematem. Nieoczyszczony blues siedzi sobie tuż pod powierzchnią elektroniki, improwizacji, jazzu i narkotycznej atmosfery – nie pozostaje nic więcej, jak przyłożyć ucho i poznawać gęste warstwy dźwięku Hang Em High.

 

Strona Hang Em High »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.