DIVVAS – Challenger Deep
Łukasz Komła:

W głębinach myśli.

The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.



The Young Mothers – Morose

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!    

Wydaje się, że dotychczasowe dokonania The Young Mothers są praktycznie nieopisywane w Polsce. Wprawdzie wydali dwa albumy studyjne: pierwszy „A Mothers Work Is Never Done” ukazała się w 2014 roku i teraz najnowszy „Morose”, to jednak przeszli bez echa.

Kto kryje się za nazwą The Young Mothers? Myślę, że doskonale wszystkim znany norweski basista Ingebrigt Håker Flaten (The Thing, Free Fall, Atomic) mieszkający od 2009 roku w Austin w Teksasie, tuż obok niego Jawwaad Taylor (głos, trąbka, elektronika), Jason Jackson (saksofon tenorowy i barytonowy, wokal), Stefan González (wibrafon, perkusja, wokal, grindalonium), Jonathan F. Horne (gitara, wokal) i Francisco Rosaly (perkusja). Dopowiem, że Taylora należy kojarzyć z Shape Of Broad Minds, MF Doom, Gonzáleza z Yells At Eels i Akkolyte, Jacksona z Alvinem Fielderem, Pauline Oliveros czy Williamem Parkerem, zaś Horne’a z Plutonium Farmers i jako niegdyś członka White Denim.


Bardzo ciekawy jest grunt, na jakim powstała nazwa zespołu The Young Mothers – inspiracja wyrosła z projektu społecznościowego w Houston stworzonego dla nastoletnich matek (Project Row Houses), z kolei po drugiej stronie jest artysta i legendarny rzeźbiarz z tego samego miasta – Jesse Lott (także związany z Project Row Houses), który stworzył okładkę „Morose”.

„Wiele zmieniło się od czasu, gdy zainicjowałem ten zespół w 2012 roku, stał się istotą z prawdziwym kolektywnym duchem. Stworzyłem potwora i czas go wypuścić” – wyjaśnia Håker Flaten.

fot. Peter Gannushkin

Dużo jest racji w słowach Flatena odnośnie określenia „potwór”, głównie przez pojawiający się grindcore’owy i growl’owy wokal. Tak, takie wątki połączono z free jazzem, rapem, muzyką afrykańską, surf rockiem, awangardą, noise’em i elektroniką. Choć ta wyliczanka nie oddaje nawet w najmniejszym stopniu tego, co muzycy prezentują w dziesięciu utworach, jakie wypełniły „Morose”.

W muzyce The Young Mothers mieszają się zarówno wpływy chicagowskiej sceny jazzowej, jak i nowojorskiej (John Zorn dawno nie nagrała tak dobrej płyty jak TYM). To mimo wszystko udało się Flatenowi i jego kolegom wykuć własne brzmienie, wyodrębnić się na tle setek tysięcy awangardowych projektów, przede wszystkim, dzięki rozgrzaniu do czerwoności kilku konwencji. Świetnie wychodzi im podsycanie ognia (grindcore) dolewając do niego mięsiste frazy hip-hopu. Z kolei afrykańskie naleciałości rytmiczne u TYM przypomniały mi o podobnych zabiegach londyńskiego kolektywu Melt Yourself Down i Shabaki Hutchingsa.

Niesamowite free jazzowe dialogi instrumentów dętych, przesterowany bas i gitara oraz złowieszczy i rapowy wokal choćby w „Black Tar Caviar”, „Jazz Oppression” czy „Morose” są tylko potwierdzeniem świeżości muzyki The Young Mothers. Choć bestia potrafi niekiedy pogłaskać i rozkołysać nasze zmysły – np. w kapitalnym „Bodiless Arms”. Co ciekawe, w utworze „Osaka” odezwało się nie japońskie, a meksykańsko-teksańskie pogranicze z ukłonem kultury Mariachi. Całość zamyka „Shanghai” nasycony rapem, kinową nostalgią czarno-białych obrazów i nietuzinkowym wokalem mającym coś z Mike’a Pattona i Davida Bowiego.

„Morose” dopisuję do mojej listy najważniejszych album tego roku!

25.05.2018 | Super Secret Records / Self Sabotage Records

 

Strona The Young Mothers »Profil na Facebooku »Strona Super Secret Records »Profil na Facebooku » Strona Self Sabotage Records »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.