Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Mount Kimbie – Crooks & Lovers


Jaki jest najważniejszy dźwięk we współczesnej elektronice? Pogłos. Dwaj brytyjscy studenci Southbank University – Dominic Maker i Kai Campos – zetknęli się z jego naturalną formą na terenie swej uczelni. Znajduje się ona bowiem w budynku dawnego szpitala psychiatrycznego, składającego się z długich ciągów korytarzy. Wystarczy upuścić długopis – i odgłos uderzenia o podłogę powtarza się zwielokrotnionym echem. Nic więc dziwnego, że kiedy zaczęli razem tworzyć muzykę, zdominowały ją pogłosy.

Już dwie pierwsze dwunastocalówki założonego przez nich duetu Mount Kimbie – „Maybes” i „Sketch On Glass” – sprawiały trudność recenzującym je krytykom. Bo niby był to dubstep, ale pełen dalekich odniesień, a jego najważniejszym wyznacznikiem była przestrzenność brzmienia. Nic dziwnego – obaj producenci przyznawali w wywiadach, że inspirują ich różni wykonawcy: od Buriala i The Buga, przez Xiu Xiu i Grouper, po D`Angelo i Madliba. Echa tych fascynacji możemy również znaleźć na debiutanckim albumie londyńskiego duetu – „Crooks & Lovers”.

Wspomniany na wstępie pogłos znajdujemy w większości nagrań z zestawu – choćby „Carbonated”, „Ruby” czy „Ode To Bear”. To oczywiście dubowe efekty, w których Maker i Campos zatapiają różnorodne dźwięki – wibrafonową partię klawiszy, soulową wokalizę czy szorstkie akordy syntezatorów. Wszystko to podbija charakterystyczny bit – wywiedziony co prawda z dubstepu, ale radykalnie zminimalizowany, a przez to nadający całości intymny charakter.

W porównaniu z innymi producentami z londyńskiej sceny, Mount Kimbie wydają się bowiem przykładać większą wagę do aranżacyjnej strony swych nagrań, niż ich rytmiki. Dlatego też utwory z płyty aż skrzą się finezyjnymi zestawieniami brzmieniowymi. Sample akustycznej gitary sąsiadują tu z zaszumionymi loopami („Tunnel Vision” i „Would Know”), rave`owe klawisze z jazzowymi wstawkami („Blind Night Errand” i „Adriatic”) a funkowe brzmienia z syntezatorowymi zagrywkami rodem z wczesnego techno („Before I Move Off”). Wszystko to uzupełnione jest oczywiście rytmem – ale zredukowanym do prostych stuków („Ruby”) czy nawet miarowo pulsującego szumu („Mayor”).

Najciekawiej wypada końcówka płyty. Najpierw rozbrzmiewa „Field” – nowa inkarnacja Bristol-soundu, przywołująca wspomnienie najlepszych dokonań Portishead, podszytych nerwowymi drganiami reggae`wej gitary. Potem głośniki rozdzierają surowe dźwięki rockowego jazgotu – uzupełnionego oczywiście zdubowanym bitem dochodzącym z głębokiego tła („Mayor”). No i „Between Time” – prawdziwe cacko, łączące w zaskakujący sposób rytmikę UK garage, abstrakcyjną elektronikę spod znaku IDM i „czarne” brzmienia rodem z nowoczesnego R&B.

„Crooks & Lovers” przypomina trochę szczytowe osiągnięcie Aphex Twina – album „Richard D. James”. Znajdująca się na obu płytach muzyka emanuje radością, świeżością, pomysłowością, wolnością w przełamywaniu wszelkich granic. Czy również dla Mount Kimbie krążek ten stanie się poprzeczką nie do przeskoczenia?

www.hotflushrecordings.com

www.myspace.com/hotflushuk

www.myspace.com/mountkimbie
Hotflush 2010

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Kid Loco

    Jest git i to bardzo.

  2. Heliosphaner

    świetna pozycja!