Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.



Jason Lanox – Burning Every Bridge That I Cross To Find Some Beautiful Place To Get Lost

Zapewne dzięki prężnej działalności wytwórni Clone, Delsin i Rush Hour jesteśmy obecnie świadkami wysypu młodych producentów na holenderskiej scenie elektronicznej. To dobrze – bo trafiają się wśród nich twórcy, na których faktycznie warto zwrócić uwagę.

Jednym z nich Jason Lanox, który do tej pory miał okazję zaprezentować się nam jedynie na dwóch dwunastocalówkach. Jego droga do produkcji własnych nagrań była dosyć typowa dla większości reprezentantów pokolenia obecnych dwudziestolatków. Dorastając dzięki rodzicom w otoczeniu dźwięków jazzu, soulu i funku, jako nastolatek zachwycił się subkulturą hip-hopową. Potem oczywiście trafił na pierwsze rave-parties i odkrył nową muzykę taneczną. Ponieważ rodzice byli wyrozumiali dla jego fascynacji, w pokoju holenderskiego młodzieńca zaczęły niebawem rosnąć stery elektronicznego sprzętu.

Efektem kilku lat spędzonych przez Lanoxa między klubami a sypialnią jest debiutancka płyta holenderskiego producenta – „Burnig Every Bridge That I Cross To Find Some Beautiful Place To Get Lost”. Ponieważ jest to concept-album podsumowujący wczesną młodość swego autora, poszczególne nagrania łączą się ze sobą, tworząc zwartą opowieść o jednoznacznie ilustracyjnym charakterze.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/448961-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=448961-01″ allowscriptaccess=”always”]

Zaczyna się od ambientowego wstępu („Tonight Is The Night”), który prowadzi nas do masywnego dub-techno o zaskakująco bogatej aranżacji („Destinator”). Lanox miesza tutaj podwodne pasaże syntezatorów z melodyjnie pobrzękującymi akordami, szeleszczące perkusjonalia z dzwoniącymi efektami, nie popadając jednak w barokowy przepych. Potem rozbrzmiewa dynamiczny tech-house – w którym jest miejsce na swingujący pochód basu, niosący wokalny refren ozdobiony IDM-owymi ornamentami („Blinded By The Numbers”).

Choć kolejna kompozycja rozpoczyna się od bujających rytmów o hip-hopowym metrum, z czasem zamienia się w oniryczny deep house, w którym rozlane tło przeszywa dramatyczna wstawka soundtrackowych smyczków („Get Lost”). A potem kolejny zwrot akcji – dudniący ciężkim bitem i zwalistym basem rozhuśtany dubstep, zatapiający jamajską partię melodiki w ambientowych strumieniach monochromatycznego dźwięku („Wired”). Stąd już blisko do bajkowego IDM-u – wpisanego w formę nienachlanej miniatury wypełnionej plumkającymi akordami rozjarzonych syntezatorów („You Can`t Save Anyone From Themselves”).

Ten wyciszony nastrój znajduje swą kulminację w niemal filmowym „Dark Waters” – bo przestrzenne brzmienia są tu tylko tłem do wyszeptanej intymnymi głosami rozmowy kochanków. Do pionu przywraca nas dopiero umieszczony na koniec „The Seas Of Aesfa”. Tym razem Lanox znów sięga po sprężysty tech-house o funkowym groovie, w którym rwany loop zestawiony z melodyjnie popiskującym motywem wiedzie nas ku kakofonicznemu finałowi o niemal orgiastycznej ekspresji.

Holenderski producent debiutuje w intrygującym stylu. Nagrania z jego albumu łączą głęboką emocjonalność z dojrzałą muzykalnością, demonstrując że ich autorowi z łatwością przychodzi opowiadanie zajmujących historii opakowanych w dobrze brzmiące dźwięki.

Henk 2012

www.henkrecordings.com

www.myspace.com/jasonlanox

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.