Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



Francisco Lòpez – Heitsi-Eibib-Rec

Zebranej grupie uczestników opaską przewiązano oczy, po czym przewieziono do nieznanego im miejsca. Tam, zdając się tylko na zmysł słuchu, doświadczali spektaklu emitowanych dźwięków. Tego rodzaju eksperyment przeprowadził Francisco Lòpez, autor opartych na field recordingu kompozycji, zwykle wyczyszczonych ze znaczeń.

Artysta stara się zebrany materiał wyrwać z określonego kontekstu, ogniskując uwagę słuchacza na akcie słuchania. Z tego powodu zazwyczaj pozostawia utwory i albumy bez tytułów, a szata graficzna ogranicza się do minimum. Podstawą budowy kompozycji jest materiał zarejestrowany przy pomocy mikrofonów, w co nie zawsze można uwierzyć podczas słuchania amorficznych struktur.

„Heitsi-Eibib-Rec” to dobre wprowadzenie w dźwiękowy świat Lòpeza. Niepodzielony na tracki utwór trwa nieco ponad siedemnaście minut i można go nieodpłatnie pobrać ze strony wydawnictwa Yugen Art. Zaskakuje wyraźnie rytmiczne wprowadzenie – przez pierwsze minuty sunie bit za bitem z nienaoliwionej maszyny. Przypomina się moment z albumu „El Tren Fantasma”, kiedy Watson przemienił pociąg w potężną bit-maszynę. U Lòpeza, gdy już zdążymy wciągnąć się w jej tryby, coś się zacina. Piasek wnika w łożyska, po czym następuje gwałtowny przeskok do kolejnego źródła dźwięku.

Tym razem słuchamy metalowych kulek podskakujących jak popcorn w trakcie prażenia. Po chwili nakłada się na to odgłos setki zegarów, których synchronizacja skazana jest na porażkę. Schizofreniczne rytmy tykających wskazówek przecina zakłócenie niewiadomego pochodzenia. Od tego momentu spiętrzają się brzmienia pozbawione referencji. Nastrój ulega zmianie – skwierczenie, bulgotanie oraz chrzęst łańcuchów budzą apokaliptyczne skojarzenia. Do tego pod koniec dochodzi pulsujące techno z głębokiego podziemia i niepokojące łupanie z wymyślnych maszyn tortur.

Całość w niejasny sposób odnosi się do afrykańskiej mitologii, w której Heitsi-Ebib to patron myśliwych i wojowników, symbol życia i śmierci, przybierający wiele kształtów, odradzający się w cyklach. Czy nawiązanie do mitycznej postaci to kolejny punkt strategii zamazywania znaczeń, najlepiej rozstrzygnąć samodzielnie. Jeśli zgodzimy się jednak podjąć proponowaną przez Lòpeza grę, czeka nas intrygujące doświadczenie, prowokujące zmysł słuchu oraz wyobraźnię.

Yugen Art | 2013

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. lakretino

    Francisco Lòpez na pewno wpisze się na karty historii muzyki.