Bouchons d’oreilles – Stray Dog with a Collar
Jarek Szczęsny:

W połowie drogi.

Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.



Lily – Modern Malaise

Podsumowując ubiegły rok narzekałem na deficyt oryginalnych wydawnictw z Wysp Brytyjskich. Jedną z niewielu płyt, która przykuła moją uwagę na dłużej, wniosła powiew świeżego powietrza i ciekawie łączyła tradycję z teraźniejszością/przyszłością była zbiorowa praca kolektywu Young Echo z Bristolu. Pierwszym prawdziwie porywającym albumem AD 2014 okazała się dla mnie inna produkcja z tych samych okolic. Wydana nakładem bristolskiej oficyny No Corner taśma Lily.

Skrywający się za niewiele mówiącym aliasem autor wolał pozostać anonimowy, ale już po otwarciu trudno uwierzyć, że jest to debiutant. Strona A to wycieczka w czasie między miękkimi melodyjnymi syntezatorami z lat 80., acidowym odlotem 90., odhumanizowaną fabryką rewolucji industrialnej, a Afrykańskim ogniskiem gdzieś spoza czasu. Karkołomny pomysł połączenia tylu wątków na jednej dwudziestominutowej stronie taśmy w wykonaniu Lily wydaje się oczywistą i najbardziej instynktowną z możliwych rzeczy.

Strona B okazuje się żywsza, mocniejsza i bardziej surowa. Wracają analogowe syntezatory, ale muszą zejść na drugi plan, scenę zostawiając mieszance wspaniałych bitów o zabarwieniu industrialno-futurystycznym. Na drugiej stronie autor pokazuje talent do klubowych kompozycji, cierpliwie budując ciekawe, oszczędne melodie i bogate dźwiękowe pejzaże. Bardziej spójne stylistycznie drugie oblicze Lily pozostawia z uczuciem szaleńczego pędu po przodu i kacem niezdrowej nadpobudliwości.

Poszczególne części miksu wiąże automatyczny kobiecy głos w wielu językach, a ostatecznie spaja niezmordowane 4/4. Opierając się cały czas na szkielecie techno, autor porusza się swobodnie między przeciwstawnymi estetykami, łącząc tak wiele inspirujących tropów w spójny album pełen bogatych koncepcyjnie, dokładnie przemyślanych kompozycji.

Wspaniała rzecz: bujna brzmieniowo, chwytliwa, inspirująca. Do wielokrotnych odtworzeń.

 

Styczeń 2014 | No Corner

 

Oficjalna strona wydawnictwa »

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.