Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.

BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.



Trust – Joyland

Po tym, jak Maya Postepski opuściła pokład statku pływającego pod banderą Trust, Robert Alfons został skazany na samotną żeglugę. Na szczęście nie zaszkodziło mu to ani odrobinę. Wręcz przeciwnie. Nabrał pełnego wiatru w żagle i wyruszył w kolejną ekscytującą muzyczną podróż.

Najnowszy album Kanadyjczyka został nazwany „Joyland” nieprzypadkowo. Robert rzeczywiście przeszedł na jaśniejszą stronę mocy. Klaustrofobiczna, nasycona mrokiem i erotyzmem atmosfera znana z debiutanckiego „Trst” zelżała i nabrała bardziej optymistycznych barw. Choć sam początek płyty może zaskakiwać, otwiera ją bowiem utwór „Slightly Floating”, który wybrzmiewa niespodziewanie spokojną, melancholijną nutą. Podobnie jest z zamykającym „Joyland” kawałkiem „Barely”. Jak się później okazuje są to swoiste klamry, pomiędzy którymi rozgrywa się synthpopowa galopada dźwięków przemyconych z dyskotekowych parkietów lat 80.

Co znamienne, Alfons nadal poddaje eightisy swojej specyficznej obróbce. Element pewnej wulgarności i kwasowości, który definiował Trust w 2012 roku nie zniknął i stanowi ważną część „Joyland”. Nasz młodzieniec nie porzucił również eksperymentów ze swoim niesamowitym wokalem, rozpościerając go między głęboki bas i falset. Jednak nie brzmi on już tak ponuro i chłodno jak kiedyś – no, może z wyjątkiem bardziej posępnego „Shoom”, który wraz z dusznym, zahaczającym o nową falę „Rescue Mister” mógłby znaleźć się z powodzeniem na trackliście „Trst”. Zamiast tego słyszymy dość ciepły, przyjemny głos znakomicie wpisujący się w tętniące energią, melodyjne kompozycje w rodzaju „Capitol”, „Four Gut, Lost Souls/ Eeelings”, czy tytułowy „Joyland”. Zupełnie jakby Yazoo spotkali się w studiu z Crystal Castles i wymiksowali nawzajem swoje kawałki. Niestety nie brakuje też tutaj momentów słabszych, choćby w postaci tandetnego disco ukrywającego się pod tytułem „Peer Pressure” czy wspomnianego wyżej „Barely”. Ale i tak jest nieźle. Dlatego „Joyland” pomieszka sobie w moim odtwarzaczu jeszcze jakiś czas.

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.