The Primitive Painter – The Primitive Painter
Paweł Gzyl:

Dźwiękowy klejnot z dawnej epoki.

DIVVAS – Challenger Deep
Łukasz Komła:

W głębinach myśli.

The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who know”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.



Trust – Joyland

Po tym, jak Maya Postepski opuściła pokład statku pływającego pod banderą Trust, Robert Alfons został skazany na samotną żeglugę. Na szczęście nie zaszkodziło mu to ani odrobinę. Wręcz przeciwnie. Nabrał pełnego wiatru w żagle i wyruszył w kolejną ekscytującą muzyczną podróż.

Najnowszy album Kanadyjczyka został nazwany „Joyland” nieprzypadkowo. Robert rzeczywiście przeszedł na jaśniejszą stronę mocy. Klaustrofobiczna, nasycona mrokiem i erotyzmem atmosfera znana z debiutanckiego „Trst” zelżała i nabrała bardziej optymistycznych barw. Choć sam początek płyty może zaskakiwać, otwiera ją bowiem utwór „Slightly Floating”, który wybrzmiewa niespodziewanie spokojną, melancholijną nutą. Podobnie jest z zamykającym „Joyland” kawałkiem „Barely”. Jak się później okazuje są to swoiste klamry, pomiędzy którymi rozgrywa się synthpopowa galopada dźwięków przemyconych z dyskotekowych parkietów lat 80.

Co znamienne, Alfons nadal poddaje eightisy swojej specyficznej obróbce. Element pewnej wulgarności i kwasowości, który definiował Trust w 2012 roku nie zniknął i stanowi ważną część „Joyland”. Nasz młodzieniec nie porzucił również eksperymentów ze swoim niesamowitym wokalem, rozpościerając go między głęboki bas i falset. Jednak nie brzmi on już tak ponuro i chłodno jak kiedyś – no, może z wyjątkiem bardziej posępnego „Shoom”, który wraz z dusznym, zahaczającym o nową falę „Rescue Mister” mógłby znaleźć się z powodzeniem na trackliście „Trst”. Zamiast tego słyszymy dość ciepły, przyjemny głos znakomicie wpisujący się w tętniące energią, melodyjne kompozycje w rodzaju „Capitol”, „Four Gut, Lost Souls/ Eeelings”, czy tytułowy „Joyland”. Zupełnie jakby Yazoo spotkali się w studiu z Crystal Castles i wymiksowali nawzajem swoje kawałki. Niestety nie brakuje też tutaj momentów słabszych, choćby w postaci tandetnego disco ukrywającego się pod tytułem „Peer Pressure” czy wspomnianego wyżej „Barely”. Ale i tak jest nieźle. Dlatego „Joyland” pomieszka sobie w moim odtwarzaczu jeszcze jakiś czas.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.