SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



Trust – Joyland

Po tym, jak Maya Postepski opuściła pokład statku pływającego pod banderą Trust, Robert Alfons został skazany na samotną żeglugę. Na szczęście nie zaszkodziło mu to ani odrobinę. Wręcz przeciwnie. Nabrał pełnego wiatru w żagle i wyruszył w kolejną ekscytującą muzyczną podróż.

Najnowszy album Kanadyjczyka został nazwany „Joyland” nieprzypadkowo. Robert rzeczywiście przeszedł na jaśniejszą stronę mocy. Klaustrofobiczna, nasycona mrokiem i erotyzmem atmosfera znana z debiutanckiego „Trst” zelżała i nabrała bardziej optymistycznych barw. Choć sam początek płyty może zaskakiwać, otwiera ją bowiem utwór „Slightly Floating”, który wybrzmiewa niespodziewanie spokojną, melancholijną nutą. Podobnie jest z zamykającym „Joyland” kawałkiem „Barely”. Jak się później okazuje są to swoiste klamry, pomiędzy którymi rozgrywa się synthpopowa galopada dźwięków przemyconych z dyskotekowych parkietów lat 80.

Co znamienne, Alfons nadal poddaje eightisy swojej specyficznej obróbce. Element pewnej wulgarności i kwasowości, który definiował Trust w 2012 roku nie zniknął i stanowi ważną część „Joyland”. Nasz młodzieniec nie porzucił również eksperymentów ze swoim niesamowitym wokalem, rozpościerając go między głęboki bas i falset. Jednak nie brzmi on już tak ponuro i chłodno jak kiedyś – no, może z wyjątkiem bardziej posępnego „Shoom”, który wraz z dusznym, zahaczającym o nową falę „Rescue Mister” mógłby znaleźć się z powodzeniem na trackliście „Trst”. Zamiast tego słyszymy dość ciepły, przyjemny głos znakomicie wpisujący się w tętniące energią, melodyjne kompozycje w rodzaju „Capitol”, „Four Gut, Lost Souls/ Eeelings”, czy tytułowy „Joyland”. Zupełnie jakby Yazoo spotkali się w studiu z Crystal Castles i wymiksowali nawzajem swoje kawałki. Niestety nie brakuje też tutaj momentów słabszych, choćby w postaci tandetnego disco ukrywającego się pod tytułem „Peer Pressure” czy wspomnianego wyżej „Barely”. Ale i tak jest nieźle. Dlatego „Joyland” pomieszka sobie w moim odtwarzaczu jeszcze jakiś czas.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.