Wpisz i kliknij enter

Loops Haunt – Exits

Czyżby nowy talent na miarę Aphex Twina lub Amona Tobina?

Tak, jak na początku lat 90. z tanecznego rave’u wyłonił się abstrakcyjny IDM, a pod koniec tamtej dekady z klubowego techno narodził się eksperymentalny glitch, tak u progu obecnego dziesięciolecia surowy dubstep wygenerował z siebie nowoczesną bass music. Radykalne skrzydło działających w tej estetyce producentów poszło również w stronę awangardy, porzucając bez jakichkolwiek kompleksów taneczną funkcjonalność. Efekty ich poszukiwań są niekiedy zaskakująco odświeżające. Przykładem tego choćby debiutancki album Loops Haunt – „Exits”.

Pod tym wiele mówiącym szyldem ukrywa się młody producent ze Szkocji – Scott Douglas Gordon. Jego pierwsze nagrania realizowane chałupniczymi metodami od razu zwróciły nań uwagę działającej w Bristolu wytwórni Black Acre. Stąd dwie winylowe dwunastocalówki, które Gordon mógł sobie do tej pory zapisać na własne konto, ujrzały światło dzienne właśnie jej nakładem. Ich ciepłe przyjęcie przez krytyków i fanów sprawiło, że producent zrealizował większą całość.

Pierwsze dwa utwory z „Exits” zaskakują muzyczną wyobraźnią. Podkład rytmiczny stanowią w nich zapętlone sample jazzowych bębnów – a resztę przestrzeni obu kompozycji wypełniają albo ambientowe pasaże o minimalistycznym sznycie („Exits”), albo rozbuchane efekty rodem z przestrzennej kosmische musik („Trap Door”). Kolejny utwór stanowi ukłon w stronę bristolskiej tradycji muzycznej – bo to smolisty trip-hop nasycony wibrującymi arpeggiami oldskulowych syntezatorów („Hollowed”).


„Ellum Tonal” i „Run Young” to najmocniejsze na płycie świadectwa dubstepowych fascynacji szkockiego producenta. Rytmy są tu jednak lżejsze i wolniejsze niż zazwyczaj w tym gatunku – a towarzyszą im zabawnie przetworzone wokale i sympatycznie popiskujące klawisze o brzmieniu typowym raczej dla chillwave czy hypnagogic popu. Echa reanimowanego ostatnio przy entuzjazmie angielskiej krytyki rave’u słychać z kolei w „IIVA” – o czym świadczą siarczyste breaki połączone z pohukującym basem. Od siebie Gordon dodaje IDM-ową elektronikę – w efekcie czego otrzymujemy nagranie przypominające pionierskie dokonania Richarda D. Jamesa.

„Howl” aż tryska pozytywną energią i dobrym humorem – eksplodując marszowymi bębnami i filuteryjnymi klawiszami. Wszystko to zostaje w pewnym momencie przekreślone jednym pociągnięciem wariacko przesterowanego basu, wnoszącego do kompozycji staroświecko brzmiące organy. „Tunneling” rozpisany jest na kotłujące się ze sobą drony podszyte zbasowanym pulsem – i przypomina nieco dokonania Demdike Stare. Najciekawszą konstrukcję w zestawie ma jednak „Fissure” – łącząc hipnotyczną motorykę w stylu techno z nawiedzonymi syntezatorami zapożyczonymi z hauntologicznych preparacji spod znaku BBC Workshop. Płytę wieńczy ukłon w stronę ambientu – rozsadzanego jednak gwałtownymi wejściami zdubownych bębnów („Tymadlyb).

Rozbuchana wyobraźnia szkockiego producenta wprzęgnięta zostaje w formę krótkich i zwartych nagrań. Ich nieposkromiona energia i sowizdrzalski humor przywodzą oczywiście na myśl dawne utwory Aphex Twina czy Amona Tobina. Scott Douglas Gordon wyrasta jednak z pokolenia wychowanego na dubstepie, a nie na rave’ie czy jungle’u. Stąd jego muzyka ma zdecydowanie inne brzmienie – lokując się jednak ze względu na swą niesforność blisko debiutów wspomnianych gigantów nowej elektroniki.

Black Acre 2014

www.theblackacre.co.uk

www.facebook.com/blackacrerecords

www.facebook.com/LOOPSHAUNT







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy