Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Autechre – AE_Live

Suplement do listy najlepszych płyt A.D. 2015.

Z historycznego punktu widzenia – rzecz dziejowa. Oto bowiem pierwszy oficjalny koncertowy album Autechre. Nagrany prosto z soundboardów, bez odgłosów publiczności i dźwięków tła. Blisko cztery godziny tworzonej w czasie rzeczywistym muzyki nie z tego świata. Muzyki, która wymyka się wszelkim definicjom, wzorom, oczekiwaniom i przewidywaniom.

Widziałem Autechre na żywo trzy razy – w katowickim Szybie Wilsona (udało mi się wtedy przegadać z nimi kilka godzin, co zaowocowało tym wywiadem), berlińskim Berghain i na festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Nie licząc występu Davida Bowiego w Berlinie w 2002 roku (gdzie artysta w całości zagrał album Low), były to najlepsze koncerty, na jakich kiedykolwiek byłem.

Nawet wczesne albumy Seana Bootha i Roba Browna brzmią, jakby nagrano je w przyszłości. Ale prawdziwą maestrię duet pokazuje podczas występów, gdy nie są skrępowani ograniczeniami w rodzaju pojemności nośnika czy formatem regularnej płyty. Na scenie nie powstrzymuje ich nic. Mogą snuć swoje niesamowite wielowątkowe historie w sposób totalny. I robią to.

Cztery nagrania, zarejestrowane w 2014 roku w Krakowie, Brukseli, Utrechcie i Dublinie, rzucają na kolana swoim bezkompromisowym charakterem. Każde jest w zasadzie osobną, godzinną płytą zarejestrowaną w jednym podejściu. Są tak bardzo odrębne od całej reszty jakiejkolwiek sceny czy trendów, że domagają się nowego języka, który mógłby je opisać. Bo słowa zwyczajnie tu zawodzą.

Jakim cudem pominąłem AE_Live w zestawieniu najlepszych płyt ubiegłego roku – nie wiem. Wszak to nie tylko istotny element w skomplikowanej układance, pieczołowicie konstruowanej od przeszło ćwierćwiecza przez dwóch wizjonerów z Manchesteru. To esencja nowej muzyki.

Warp Records | 2015

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. sadist

    przypominam że jest już kolejna paczka z tej samej serii z kolejnymi 5cioma godzinami nagrań

  2. ada

    rozbawił mnie tag „rozpierdol” 😉 no, czasami się nie da innymi słowami