Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.

Matthias Schaffhauser – Hedonism, What Else
Paweł Gzyl:

Muzyka jako przyjemność.

Manu Delago – Circadian
Jarek Szczęsny:

Cykle snu.

Various Artists – Total 19
Paweł Gzyl:

Witamy jesień z Kompaktem.

Alessandro Cortini – Volume Massimo
Jarek Szczęsny:

Wyłapywanie wadliwych elementów.



Eric Random – Two Faced

Weteran industrialu rusza w tany.

Od kiedy trzy lata temu Eric Random powrócił do publikowania swej nowej muzyki po niemal ćwierć wieku przerwy, regularnie co roku dostajemy jego nowe albumy. To być może z jednej strony emanacja wzmożonej kreatywności artysty z Manchesteru, ale z drugiej – odnalezienie wiernego mecenasa w postaci wiedeńskiej wytwórni Klanggalerie. Specjalizuje się ona w reedycjach i nowych wydawnictwach wykonawców z kręgu post-punka i industrialu, więc Random czuje się tam jak u siebie w domu, wszak przecież zaczynał na początku lat 80., tworząc podwaliny pod tego rodzaju elektronikę.

Jego nowe płyty zawierają zdecydowanie bardziej melodyjną i taneczną muzykę. Nie inaczej jest na tej najnowszej – „Two Faced”. Zestaw otwierają reminiscencje synth-popu z lat 80., łączące w stylowy sposób mroczne i surowe klawisze z przetworzonymi wokalami, niczym wczesne dokonania Blancmange czy Vice Versa („Future Tense”, „Your Turn To Learn”). Potem rytm nabiera większej mocy, a akordy stają się bardziej zbasowane – i rozbrzmiewa dynamiczna wersja EBM („Toxin”). O flircie Randoma z arabską egzotyką pod koniec lat 80. przypomina w dyskretny sposób utwór tytułowy.

Druga część zestawu odwołuje się wyraźnie do dokonań Cabaret Voltaire, z którym manchesterski artysta współpracował już dawno temu. „Corrosion” i „Drive By” przypominają dokonania sheffieldzkiego duetu z początku lat 90., kiedy tworzył mocno podrasowaną funkiem własną wersję house’u i techno. „The Yen Comes On” to z kolei ukłon w stronę nagrań Richarda H. Kirka pod szyldem Sandoz – łączących acidowe melodie z transowym rytmem. Taneczną energię tonują dwie urokliwe kompozycje lokujące się w pobliżu klasyki niemieckiej kosmische musik – „Gimmick Sick” i „Penny Rcade”.

Zapewne nagrania z „Two Faced” powstały obecnie. Ich chmurne brzmienie i romantyczny nastrój sprawiają jednak, że można by pomyśleć, iż leżały w szufladzie brytyjskiego producenta od ćwierć wieku. Muzyka ta przywołuje bowiem czas, kiedy na początku lat 90. wielu twórców industrialu z poprzedniej dekady w oryginalny sposób mierzyła się z klubową elektroniką, która szturmem wdarła się do muzycznego undergroundu. Powstało wtedy wiele ciekawych płyt – choćby Cabaret Voltaire, Clock DVA, Psychic TV, Coila czy Meat Beat Manifesto. „Two Faced” sprawia, że znów ma się ochotę po nie sięgnąć.

Klanggalerie 2017

www.klanggalerie.com

www.facebook.com/Klanggalerie-400510642753

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze