Zbieg nitek.
Należałoby się cofnąć do roku 2019, żeby odnaleźć początki życia formacji odpowiedzialnej za nagranie płyty „Zawsze Coś”. Wówczas światło ujrzała składanka „Portrety” zawierająca zestaw utworów przez perkusistów – tylko i wyłącznie – nagranych. Scena przygotowana była, aby wyeksponować muzyków głównie na jej tyłach miejsce zajmujących. Pośród utworów znalazł się jeden zatytułowany „The Life and Death of Ben Bekele” nagrany przez samego Huberta Zemlera. Przeistoczenie się tego zdarzenia w zespół, a następnie płytę, znalazło swoją kulminację w roku 2026.
Rok 2025 nie był najlepszy dla muzyki awangardowej (w szerokim rozumieniu). Tym bardziej cieszy takie otwarcie obecnego. Trio Ben Bekele od razu wysoko zawiesza poprzeczkę. W składzie grających mamy: wspomnianego już Huberta Zemlera, a także Kamil Piotrowicz oraz Igor Wiśniewski. U podłoża płyty leży historia na poły autobiograficzna, na poły fikcyjna. Od strony muzycznej najbardziej interesującą kwestią jest fascynacja muzyką afrykańską. Jest też ojciec, który dał początek fascynacji muzycznej.
Skoro jasnym już jest, że centralną postacią tej historii jest Zemler, to oczywistym staje się fakt ustanowienia rytmu jako głównego budulca całej zawartości albumu. Nie znaczy to, że lider wchodzi w rolę despoty nie dając innym dojść do wniosku. Nie. Tu się zbiegają nitki trzech podobnych wrażliwości. Wystarczy prześledzić jak się sprawy mają w utworze „R-4” otwieranym przez zgrzytliwe gitarowe dźwięki, którym drogę do pełnej kompozycji pokazuje z tła wyłaniająca się perkusja.
Szalenie interesująco robi się, gdy zespół praktycznie jednością się staje. Gdy zespołowość dotarta całkowicie zostanie, a muzyka pozostanie złożona („Phillip Jeffries”). By w pełni docenić rozpiętość stylistyczną spójrzmy na klamrę. Otwarcie („La Clave en medio de la nada”) należało sklasyfikować jako ukłon w stronę muzyki tradycyjnej. Z kolei zamknięcie („Linoleum (Shining)”) nie dość, że brzmi jak opuszczone przez ludzi miejsce, to pokrywa wszystko dronowym płaszczem. Nie dodałem jeszcze wzmianki o emocjonalnej stronie muzyki, ale o tym trzeba już przekonać się samemu.
U Jazz Me | 2026
Bandcamp: https://benbekele.bandcamp.com/album/ben-bekele-zawsze-co-lp
FB U Jazz Me: https://www.facebook.com/ujazzme


Przepraszam, chcę delikatnie zwrócić uwagę na fragmenty z odwróconą składnią. Rozumiem, że to zabieg mający na celu uatrakcyjnienie formy. Jednak źle się to czyta, człowiek przystaje by zastanowić się nad sensem zdania. Tekst traci naturalność i trzeba to traktować jako błędy składniowe.
Przyjmuję do wiadomości. Dziękuję za uwagę.