Wpisz i kliknij enter

Nene H – Second Skin

Stanowcze odrodzenie.

Gdyby nie muzyka, życie Beste Aydin potoczyłoby się pewnie zupełnie inaczej. Urodziła i wychowała się w muzułmańskiej rodzinie w zachodniej części Turcji. Kiedy była mała, okazało się, że ciągnie ją do śpiewania. Zapisano ją więc na lekcje fortepianu i wtedy okazało się, że ma wyjątkowy talent do tego instrumentu. Żeby tego nie zmarnować, wysłano ją do rodziny do Stuttgartu, aby kontynuowała naukę w konserwatorium. Wszystko wskazywało więc, że zostanie z czasem wirtuozką fortepianu. Jej życie zmieniło jednak swój tor, gdy trafiła na imprezę techno.

Zafascynowana nowoczesną elektroniką, poczuła ograniczenia, które narzucało jej klasyczne wykształcenie. Odstawiła więc fortepian na bok i wyjechała do Berlina. Nie znając nikogo, szybko wsiąkła w lokalną społeczność bywalców Tresora i Berghain. Z czasem przybrała pseudonim Nene H i zaczęła tworzyć własną muzykę. Jej pierwsze wydawnictwa zawierały mocne techno – ale na debiutanckim albumie przekuła te dźwięki na elektroniczną medytację nad śmiercią ojca. Sukces „Aliego” sprawił, że powołała do życia własną wytwórnię Umay i teraz jej nakładem serwuje kolejną płytę.

Znajdujące się na niej dziewięć nagrań podzielonych jest na dwie odsłony. Pierwsza jest osadzona w brzmieniach brytyjskiej bass music. „Promises, Promises” to efektowny dub, bujający zwalistymi bitami, uzupełnionymi etniczną wokalizą i sonicznymi akordami. W „Back To Beste” przenosimy się do południowego Londynu i cofamy co najmniej półtorej dekady wstecz. Otrzymujemy bowiem taneczny dubstep, podrasowany na arabską modłę tęsknym śpiewem swej autorki. Podobne rytmy uderzają w „Cradle” i „Deliverance”, ale tym razem mają one tribalowy ton, który idealnie pasuje do azjatyckich melodii i okrzyków rodem z filmów kung-fu.

Druga odsłona „Second Skin” to już konkretne techno o równym metrum. Zaczyna się od „Gordian Knot”, w którym rozbrzmiewają ciągle modne trance’owe arpeggia z wczesnych lat 90. Do muzyki z tamtej dekady odwołuje się też „Ode To Machina”, eksplodując rwanymi akordami i ćwierkającymi efektami. „Bad LaLa” zostaje z kolei zgrabnie wymodelowany na EBM-ową modłę, łącząc zbasowane syntezatory ze splatanymi głosami. Całość kończy się w podobnym stylu za sprawą „The Castle”, gdzie twardy bit techno wnosi dźwięki rodem z detroitowego electro, osadzone w tle typowym dla kosmische musik.

„Second Skin” ma zdecydowanie inny wymiar niż „Ali”. Kiedy tamta płyta zaskakiwała eksperymentalnym zacięciem, tak ta odpowiada bardziej temu, co znamy z EP-ek tureckiej producentki. Nowością jest tylko mocno rozśpiewany charakter wszystkich nagrań. Wokalizy Beste Aydin mają etniczny charakter, wiodąc nas od Bliskiego Wschodu do dalekiej Azji. To dobry pomysł: w efekcie muzyka mieni się różnymi barwami, nie tracąc tanecznego potencjału. Co ciekawe – „Second Skin” to także concept-album, poświęcony odrodzeniu swej autorki po zakończeniu romantycznej relacji. Może było to i traumatyczne doświadczenie, ale zaowocowało mocnym i stanowczym materiałem.

Umay 2026

www.facebook.com/nenehandelt







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy