Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.



ISAN – Lamenting Machine

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Wśród wykonawców klasycznego IDM-u, którzy zadebiutowali w drugiej połowie lat 90. szczególne miejsce zajmuje brytyjski duet ISAN. Tworzący go Robin Saville i Anthony Ryan zadebiutowali pod koniec tamtej dekady albumem zatytułowanym „Beautronics” dla mało znanej firmy Tugboat. Jego tytuł idealnie oddawał znajdującą się na nim muzykę: piękne i delikatne utwory stworzone z ciepłych i jasnych dźwięków.

Mniej więcej w tym samym czasie pojawił się islandzki zespół Mum, który zaprezentował podobną muzykę. Krytycy nazwali ją „emotroniką” – ze względu na to, że nadawała „ludzki” wymiar syntetycznym brzmieniom. Ponieważ najważniejszą wytwórnią serwującą tego typu brzmienia szybko okazała się berlińska Morr Music, pojawienie się w jej katalogu duetu ISAN było tylko kwestią czasu.

I faktycznie: już w 1999 roku tłocznia Thomasa Morra wydała trzeci album Brytyjczyków – „Salamander”. Był to początek owocnej współpracy, która do dzisiaj przyniosła nam sześć świetnych płyt, na których angielscy producenci z powodzeniem odeszli od klasycznego IDM-u (a zarazem od emotroniki) w stronę bardziej abstrakcyjnej elektroniki o minimalowym sznycie. Potwierdza to najnowszy album duetu.

Osiem składających się nań nagrań uwodzi jak zwykle w przypadku ISAN kruchymi rytmami i organicznym brzmieniem. Z tradycji IDM-u Anglicy wywodzą dyskretne breaki, które uzupełniają łagodne pulsacje basu („From A Hundred”). Z kolei ambientowy rodowód mają przyjaźnie plumkające klawisze, układające się w oniryczne melodie („Ichthyosaur”). Wszystko to otulone jest psychodeliczną mgiełką, która zawiesza muzykę projektu między snem a jawą („Calliscope”).

Saville i Ryan to mistrzowie w swym fachu: wszystkie dźwięki na „Lamenting Machine” są perfekcyjnie wycyzelowane, w efekcie czego układają się w dokładnie przemyślaną mozaikę. Co ciekawe – nie ujmuje to nic emocjom zawartym w muzyce. Te – choć najczęściej zdystansowane – wypełniają każdą kompozycję, od czasu do czasu dochodząc mocniej do głosu („Lamenting Machine”). Blisko tej nowej muzyce ISAN do dokonań Ruichi Sakamoto – z tym, że nagrania Anglików mają bardziej elektroniczny ton.

Morr Music 2019

www.morrmusic.com

www.facebook.com/morrmusicberlin

www.isan.co.uk

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze