Jakiś czas temu pozytywnie zaczęła odznaczać się tu i ówdzie nazwa Twilite. Pojawia się okazja do odświeżenia sobie pamięci i przy okazji dokładniejszego przybliżenia zarysu projektu, jako że warte uwagi już przy okazji odsłon rozdrobnionych między myspace i kilka kompilacji, dokonania akustycznego duetu pojawią się w styczniu w wersji długogrającej nakładem Electric Eye. Własny styl i melodyka sprawiają, że ich piosenek nie się pomylić z niczym innym i pozostają w głowie na zawsze!Jak sami o sobie piszą: Twilite to gitarowe duo. Dwoje ludzi, których łączy pasja grania muzyki. Muzyki oryginalnej, niepowielającej żadnych wzorców, ale przede wszystkim bardzo dostępnej i zrozumiałej dla każdego. Tylko dwie akustyczne gitary i dwa głosy, ale za to jak pięknie! W ich piosenkach słychać echa Cata Stevensa, Simon & Garfunkel, akustycznego Jima ORourka czy też współczesnych songwriterów. Jednak własny styl i melodyka sprawiają, że ich piosenek nie się pomylić z niczym innym i pozostają w głowie na zawsze!
Podczas studiów Pawel Milewski i Rafal Bawirs grali w róznych rockowych, a także hardcoreowych, znanych jedynie lokalnie zespołach. Dobrze rozumiejąc sie muzycznie planowali zalożenie wspólnego projektu, nie majac jeszcze pojęcia, ze w niedługim czasie odłożą gitary elektryczne, na rzecz akustycznego grania i pierwszych poważnych zmagań ze śpiewaniem.
Podczas kilkumiesiecznej emigracji na wybrzezu Wielkiej Brytanii w 2005 roku rozpoczely sie próby wspólnego grania, a w niecaly rok pózniej po powrocie do Polski powstaly pierwsze utwory Twilite (nazwa zostala zapozyczona z „Twilite Kid” grupy Twilight Singers) i byly wysylane mailowo przez Pawla z Biskupca do Krakowa, gdzie były uzupełniane o Rafałowe linie melodyczne i umieszczane na ich myspace. W tym internetowym porozumieniu trwali przez kilka miesięcy aż do sierpnia 2006 roku, gdy duet umiejscowił sie w Irlandzkim Dublinie i rozpoczął regularne akustyczne sesje. Tworząc i nagrywając w domowych warunkach udało im sie dzięki pomocy kilku życzliwych osób (jak Piotr Maciejewski z Much) zamieścić utwory na płytach drugiej („How can you sleep”) i trzeciej („Disobey”) edycji Trójkowej Offensywy Piotra Stelmacha oraz internetowej kompilacji bloga Dont Panic We Are From Poland vol.2 („All you need”).

Absolutnie nie rażąca zaściankowym podejściem alternatywa dla rodzimego lans-indie nie zdarza się częstoW maju 2008 zauwazeni i zaproszeni przez braci Kapsa z Contemporary Noise Quintet nagrali w Electric Eye Studio material na debiutancki album „Bits & pieces”, który jest zbiorem kompozycji z ostatnich dwóch lat przebywania w Dublinie. W listopadzie 2008 roku zespól zagral koncert promujacy album w studiu koncertowym im. Agnieszki Osieckiej transmitowany na antenie Trzeciego radia.
Nie wiadomo, co powiedziałby Greg Dulli, gdyby dowiedział się, że ludzie czerpiący nazwę z jego utworów odłożyli gitary elektryczne, ale Kings of Convenience czy Whitest Boy Alive byliby dumni. Już niedługo będzie można zweryfikować to z własnej perspektywy. Póki co wygląda zachęcająco: absolutnie nie rażąca zaściankowym podejściem alternatywa dla rodzimego lans-indie nie zdarza się często.
Myspace: www.myspace.com/twilitemusic


świetne
Zasłyszałam ich w euroradiu i zachłysnęłam się. Zacne!
podoba mi się, bardzo!!!!!!! :)))))))
Raczej wątpię, żeby ktokolwiek zainteresowany tematem chciał, aby Twilite okazali się krypto-side-projectem Autechre. Wygląda na to, że mogą być bardziej obcykani w paru aspektach niż np. Iowa Super Soccer. Bez zbytniej podjarki, ster na miło właśnie i intuicyjne, uczciwe melodie w estetyce ogołoconego z doświadczenia i przesterów Clientele.
mile dla ucha, ale czy to nowe brzmienia sa??? do bólu tradycyjne granie.