Immortal Onion – Ocelot of Salvation
Jarek Szczęsny:

Wielowarstwowa cebula.

Lee Gamble – Mnestic Pressure
Paweł Gzyl:

Od nowoczesnej bass music do klasycznego IDM-u.

Special Request – Belief System
Paweł Gzyl:

Wyznanie wiary w połamane rytmy.

Speech Debelle – Tantil before I breathe
Jarek Szczęsny:

Miłość, gniew, problemy rasowe, tożsamościowe oraz rozedrgany obraz rzeczywistości.

Johannes Heil – Gospel
Paweł Gzyl:

Jedenasty album w dorobku niemieckiego weterana.

Ziúr – U Feel Anything?
Kasia Jaroch:

Producentka z Berlina nie oczekuje twojej sympatii.

Nosaj Thing – Parallels
Bartek Woynicz:

Drift -> Home -> Fated -> Parallels…

Kaitlyn Aurelia Smith – The Kid
Jarek Szczęsny:

Dziecięca perspektywa.

Juju & Jordash – Sis-Boom-Bah
Paweł Gzyl:

Powiew ciepłego wiatru znad pustyni.

Normal Echo – Kaskady
Jarek Szczęsny:

Szczęsny o Szczęsnym.

Abatwa (The Pygmy) – Why Did We Stop Growing Tall?
Łukasz Komła:

Nieczęsto stykamy się z muzyką z Rwandy, kraju dotkniętego krwawym ludobójstwem.

Krikor Kouchian – Pacific Alley
Paweł Gzyl:

Nocny spacer po plaży nad Pacyfikiem.

Shorelights – Summer Cottage Soundscapes
Paweł Gzyl:

Trzech dżentelmenów nad jeziorem.

Širom – I Can Be a Clay Snapper
Łukasz Komła:

Słoweńskie trio uczyniło z tradycji przyszłość.  

Ifriqiyya Electrique

Mroczny trans wydobywający się z wnętrza pustynnych wydm Tunezji.

Ifriqiyya Electrique powstał na południu Tunezji, na obszarze pustyni Djerid. W tamtym rejonie świata życie lokalnych mieszkańców koncentruje się choćby na rytuale Bangi, w trakcie którego obywa się tzw. adorcyzm, czyli przyjmowanie, a nie wypędzanie ducha. Tytuł płyty „Rûwâhîne” (26.05.2017 | Glitterbeat) właśnie odnosi się do jednego z imion takiego ducha. Banga jest też swoistą tradycją muzyczną opartą na rytmie i wielogłosowych partiach śpiewanych w dosyć szybkim tempie.

To, co członkowie Ifriqiyya Electrique (prześledzicie skład tego zespołu) robią z tradycyjnym obrzędem przechodzi najśmielsze oczekiwania, a mianowicie łączą elektronikę i przesterowane gitary z postindustrialnym jazgotem (głównie w obrębie gitar i perkusji). Mieszanie stylistyk to z całą pewnością znak rozpoznawczy tej grupy. Robią to w bardzo zaskakujący sposób. Wyobraźcie sobie wielogłosowość (na styku wpływów afrykańskich i arabskich), polirytmiczną sekcję, lekko funkującą post-metalową gitarę z domieszką noise’u, scratchu i elektroniki. Można? Oj, tak!

Naprawdę nie trzeba aplikować wspomagaczy, by uczestniczyć w ekstatycznym transie. Chociażby utwór „Lavo – Baba Marzug – Sidi Saad – Allah” spełnia rolę takiego rytualnego przejścia do muzycznego świata obłędu. Odniosłem wrażenie, jakby gitarowe riffy Rammsteina napędzał afrobeat. W kompozycji „Arrah arrah abbaina – Bahari – Tenouiba” z kolei słychać echa gotyckiego grania (Fading Colours, Diary of Dreams, Lacrimosa) w zestawieniu z plemiennym szaleństwem rytmu i śpiewu. „Qaadrii – Salaam Alaik – Massarh” zbliża się do krautrocka Can, zaś awangarda Tuxedomoon daje znać o sobie w „Zuru el Haadi – El Maduulaa – Maaluuma”.

Materiał z „Rûwâhîne” skutecznie zakopał w piaskach tunezyjskiej pustyni banalne odczytywanie tradycji.

 

Strona Facebook Ifriqiyya Electrique »Strona Glitterbeat »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze