Manu Delago – Parasol Peak
Jarek Szczęsny:

Wspinaczka z instrumentami.

Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.



Franck Vigroux – „Barricades”

Industrialny soundtrack końca monumentalnej cywilizacji.

Najnowszy materiał Francka Vigroux, francuskiego muzyka tworzącego brzmienia z rejonów industrial/nois/IDM, to elektroniczna, ciężka maszyneria, która rozpędzona zdaje się tracić na swej drodze mnóstwo śrub, wyginać się, odkształcać, by na koniec rozpaść się na milion, nikomu niepotrzebnych kawałków.

„Barricades” to album zainfekowany przez kolonie glitchy, brutalnie rozszarpujących szumiąco-szurające podkłady, które z kolei mają chwiejną podporę w postaci nieregularnej perkusji. Wszystko opiera na budowaniu atmosfery związanej z agresją, wściekłością i destrukcyjnym chaosem. Hałas to słowo klucz, które definiuje te rejony w muzyce, na które Franck jest szczególnie czuły. Nadając mu złowrogi i surowy charakter, wprowadza słuchacza w emocjonalne rozedrganie i myślowe rozproszenie.

W jego muzyce czuje się potrzebę buntu, konieczność przebudzenia w globalnym sensie. Jak przyznaje sam Vigroux, „Barricades” jest silnie związany z jego obserwacjami humanitarnego okrucieństwa we współczesnym świecie. Można by wymieniać je długo, lecz by uniknąć popadania w plątaninę komunałów, poprzestańmy na tym, że dla Francka muzyka z jednej strony jest idealnym środkiem wyrazu do wyrażania potrzeby kontestacji, a z drugiej nie ma wyraźnych komunikatów, zaś bardziej echa czegoś, co widzi.

Piękna okładka to fotografia autorstwa współpracownika Francka, Kurta d’Haeseleera, który zrobił to zdjęcie dwa lata temu w Sankt Petersburgu. Według Vigroux , wyraźnie wywołuje skojarzenia z końcem potężnej cywilizacji.

Artystyczna wizja Francka jest mocno uwarunkowana jego licznymi podróżami, a samo komponowanie jest osobistym pamiętnikiem, który gromadzi brutalne i okrutne oblicze świata, co w sposób dosadny ma odbicie w dźwiękach na „Barricades”.

Tytuł „barykady” jest subtelnym ukłonem dla wszystkich tych, którzy usiłują próbować opierać się, podejmować ryzyko i myśleć inaczej. Radykalnym ruchem, jaki przychodzi na myśl, jest Komuna Paryska z 1871 roku. „Barykady” to stare, francuskie słowo dosłownie oznaczające „ściany stworzone przez beczki”. Były elementem walk miejskich, a gdzie znajdziemy większy nois i industrial jeśli nie w dużym mieście?

Franck Vigroux
Erototox Decodings

5.12.2017 | Erototox Decodings

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze