Wpisz i kliknij enter

Loscil // Lawrence English – Chroma

Muzyka ma swój czas i miejsce.

Sądzę, że są wśród was ci, którzy pamiętają album „Colours Of Air”. Nagrany przez dwa elektroniczne talenty, czyli Loscila oraz Lawrence`a Englisha album zawierał ich ekspresyjną muzykę, której podstawą był dźwięk zabytkowych organów. Na hasło organy plus muzyka elektroniczna otwiera się cała szuflada artystek, które chętnie zabierają się do łączenia obu. Tymczasem ambientowym twórcom udało się uzyskać brzmienie oryginalne i niesąsiadujące bezpośrednio z dokonaniami koleżanek po fachu. Tym bardziej nie daje mi spokoju najnowszy owoc ich współpracy, czyli płyta „Chroma”.

Na poprzednim albumie interesujące było zderzenie obu wrażliwości artystycznych. Zagłębiając się w treść muzyczną dało się wychwycić po co nagrania wspólne zaplanowali. W przypadku „Chromy” rzecz już tak łatwa nie jest. Naturalnie mamy do czynienia z muzyką ładnie skonstruowaną, dokładnie pogłębioną, działającą na nas wprost swą filmowością. A jednak nie mogę się uwolnić od myśli, że decyzja o jej wypuszczeniu jest nazbyt pochopna. Staram się grzecznie obejść temat monetyzacji tej współpracy, ale dla jasności dodam, że nawet jeśli w istocie tak jest, to mnie to nie razi.

Razi za to, że album nie ma w sobie żadnego zaskoczenia. Powtarza się klimat, powtarzają się rozwiązania i generalnie daleki byłbym od zachwytu. Utwór „Vermillion” został nagrany na żywo wprost z Pacific Spirit United Church w Vancouver, gdzie obaj twórcy grali w ramach Vox Organ Festival. Zakładam, że będąc tam na miejscu, w samym środku sakralnego budynku inaczej odbierałbym tę muzykę. Reszta utworów to efekt pracy w Old Museum w Brisbane. Być może, gdybym miał sposobność bycia na miejscu i słuchania wszystkiego na żywo, to inaczej odebrałbym ten album, a tak jedynie utwierdza mnie on w przekonaniu, że muzyka ma swój czas i miejsce.

Całkowicie zły ten album nie jest. Na pewno z wyjątkiem wspomnianego „Vermillion”, który wypada najlepiej z zestawu. Takie utwory jak „Sienna” czy „Amaranth” nie mają za wiele do zaoferowania poza gładkością. Z drugiej strony trudno jest skonstruować jakąś krytykę takiej płyty jak ta, gdyż mamy tu sytuację jak w rzucie monetą: podoba się albo nie. U mnie wypadła akurat negatywna strona. Współpracę na linii Loscil – Lawrence English zawsze warto odnotować, ale ten album jest pomijalny.

Room40 | 2024


Bandcamp: https://lawrenceenglish.bandcamp.com/album/chroma
FB Loscil: https://www.facebook.com/profile.php?id=100044332846367
FB Lawrence English: https://www.facebook.com/lawrencepenglish
FB Room 40: https://www.facebook.com/profile.php?id=100040082717907


 







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Qwerty
Qwerty
1 miesiąc temu

Album przesłucha 150 osób. Pięć coś tam poczuje zamykając oczy. Dwóch napisze recenzje. Jak bym chciał wykorzystać jako tło do filmu w którym mój syn buja się na hamaku w lesie to dostanę na YT bana. Taka to właśnie sztuka dzisiaj jest. Kolejne coś, co zniknie w odmętach sieci. Zapomniane. Nie przesłuchane w całości prawie przez nikogo.

Tadeusz
Tadeusz
1 miesiąc temu

Lubię te Pańskie komentarze – za dowcip i fajne spojrzenie. Mamy zbliżone gusta, dodatkowo podoba mi się, że potrafi Pan powiedzieć, co mu pasuje lub nie (a nie tylko nazwać „dobre-złe”). Tak trzymać! Pozdrawiam.

Polecamy