Wpisz i kliknij enter

Clark – Body Riddle


Kolega Chris Clark skraca swoje artystyczne nazwisko i zabiera nas na wycieczkę do jakiejś podejrzanej, pełnej dźwiękowych odmieńców bajki. Tak jak rok temu Jackson And His Computer Band, tak teraz Clark miesza ambient z IDMem, całość stawia do góry nogami, aby następnie odwrócić wszystko na lewą stronę. Efekt wciska nam do rąk – jedenaście wykolejonych kawałków, które – choć chropowate i potargane – buchają żywą i autentyczną energią. W ten oto sposób młodzież z Warp dewastuje brzmieniowy dorobek swoich poprzedników, wszystko to jednak w całkiem twórczy i błyskotliwy sposób.
Na początek będzie jednak o błędach – w swych wariacjach Clark zdaje się momentami gubić, „Body Riddle” przypomina bowiem bieg na oślep, żywiołowe poszukiwanie nowych dróg, z których jednak nie każda okaże się potem trafiona. Gdzieś tam momentami dochodzi do niepotrzebnych przeciążeń, czasem jest zbyt gęsto, innym razem trudno znaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia, wszystko to jednak muzyk już po chwili z wdziękiem koryguje, wychodząc na prostą ze zdwojoną siłą. Intuicja jest tutaj składnikiem najważniejszym – Clark opowiada muzyczną historię zarówno nam, jak i samemu sobie, niczego nie możemy być pewni, każde z wyciszeń może za moment złamać się w hałas, każdy hałas w jedną chwilę jest w stanie zupełnie się uspokoić. Ciężko dostrzec regułę tych procesów, „Body Riddle” nasycona jest bowiem iście koncertową energią: dużo tu brzmieniowych modulacji, również – jak się wydaje – improwizacji, które podczas występów Clarka muszą przybierać formy zupełnie porażające. I tak jak artysta jest w stanie nas zirytować dźwiękiem skrzypiących drzwi, tak bawi i zachwyca iskrzącym się brzmieniem różnego rodzaju wariujących cymbałek (znakomite „Night Knuckles”). Warto wspomnieć też o jeszcze jednej sprawie – „Body Riddle” należy do tych płyt, które kończą się zaskakująco szybko. Ot po prostu Clark łapie nas za rękę i pociąga w dół, gdzie prędkość wciąż rośnie, wrażenia się kumulują, rozprasza zaś struktura kolejnych kompozycji. Nic dziwnego, że chcemy do tego wracać, a potem jeszcze raz…
Przeczytałem, że album Clarka jest wynikiem fascynacji psychodelią, krautorckiem czy muzyką konkretną. Co więcej, sam artysta uwielbia korzystać ze starych, analogowych barw. Nie zmienia to jednak faktu, że jego najnowsze dzieło jest produkcją na wskroś nowoczesną. W przyszłości będziemy mówić: tak się grało w połowie zerowej dekady.
2006







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
K3
K3
13 lat temu

Bez wątpienia jedna z najlepszych pozycji ubiegłego roku. Elektryzująca, porywająca, pełna szczerych emocji płyta. Mroczna i depresyjna, lecz perwersyjnie piękna.

JD NOOL
JD NOOL
14 lat temu

swietna plyta polecam warjacje są ale to jest to co lubimy rewelacyjny kawalek Herzog juz jest klasyką.

Polecamy