Wpisz i kliknij enter

Yoko Ono – Yes, Im a Witch


Yoko Ono to japońska artystka związana z awangardową grupą Fluxus, do której należał m.in. John Cage. Wzmianka ta ma na celu doinformowanie odwiecznych wrogów „czarownicy”, że jej umiejętności nie kończą się na byciu słynną wdową po Johnie Lennonie. Już za pomocą tytułu najnowszego albumu „Yes, I’m a witch” Ono chce zagrać na nosie wszystkim uprzedzonym, a treść płyty nie pozostawia co do tego wątpliwości.
To niemalże 65 – minutowe dziełko wymyka się wszelkim kategoriom oceny. Niesamowity muzyczny misz – masz, zaskakujący, energetyczny, świeży, melodyjny. Bogactwo improwizacji, różnorodność interpretacji, roztargniona wokaliza. Wszystko to sprawia, że nie sposób otrzepać się z ambiwalentnych wrażeń po odsłuchaniu płyty. Muzyka chodzi za nami wszędzie, przyzwyczaja do siebie, oswaja. Płyta jest niezwykle zróżnicowana a jednak wyjątkowo spójna. Oscyluje wokół hip hopu, drapieżnej elektroniki czy wyuzdanego popu by przerodzić się w melodyjną, łagodną balladę. Dowolność, jaką zaoferowała Ono zaproszonym do współpracy muzykom, zaowocowała zbiorem perfekcyjnie odświeżonych wariacji wokalnych artystki, przypominających chwilami eksperymenty Diamandy Galas czy Meredith Monk. Począwszy od elektronicznego Intro (Witch Shocktronicka) w aranżacji producenta Public Enemy – Hanka Shocklee odczuwamy nieodparty magnetyzm płyty a nastrój zostaje spotęgowany przez nieprzyzwoitą parafrazę muzyczną autorstwa Peaches. Pulsujący, nie dający spokoju rytm odnajdziemy w „Everyman Everywoman” Blow Up i sąsiadującym z nim „Sisters O Sisters”, przypominającym manifest skierowany do wszystkich kobiet świata w wykonaniu Le Tigre. „Death of Samantha” według Porcupine Tree stanowi fragment pełnej liryki, baśniowej opowieści. Jej zakończeniem i swoistym dopełnieniem jest czułe „Revelations”, które powoli i łagodnie snuje Cat Power. Antony dopieszcza oryginalne wykonanie Yoko chłodnymi akordami pianina i cichutkimi, niemal niezauważalnymi chórkami, komponując tym samym niepowtarzalną kołysankę dźwięków. Album zamyka Outro Shoklee’go wraz z patetyczną symfonią Craiga Armstronga.
Oto potężna dawka impulsywnych, przeszywających dźwięków. „Yes, I’m a witch” to ważny album oparty na niebanalnym zamyśle, świadectwo wielkiej siły i twórczych aspiracji Yoko Ono. To sugestywna odpowiedź artystki na permanentną krytykę i oskarżenia o rzekomy brak talentu. Piękna i wyczerpująca odpowiedź.
2007







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
tomidlak
tomidlak
13 lat temu

rewelacyjna, swieza plyta. dla mnie najlepsza w tym roku. zaskoczyla mnie bogactwem brzmien i klimatow, a mnie trudno dzis zaskoczyc.;)
ogolnie, piekna muzyka do sluchania milion razy.

olenka
olenka
13 lat temu

płyta robi piorunujące wrażenie, jest świeża, a 70-letnia yoko ono śmieje się w twarz młodszym artystom, którzy nie potrafią pokazać niczego odkrywczego, jestem pod ogromny wrażeniem i oddaje hołd niedocenianej artystce

one
one
14 lat temu

niezla plyta ale nie da sie ukryc ze ta fajnosc jest podparta goscmi nic wiecej to tak naprawde nie plyta yoko ono ale tych gosci….

blazawekrwi
blazawekrwi
14 lat temu

gdy slucham yoko ono ide w kimono

Polecamy