Wpisz i kliknij enter

Junior Boys – Begone Dull Care


Co album, to artystyczny sukces i idące w ślad za nim recenzenckie peany. Junior Boys pokazali bowiem, jak należy wyrażać romantyczność, sentymentalizm i nostalgię w czasach kiczowatego, wybebeszonego przez media emo – w sposób daleki od ostentacji, wyciszony, chłodzony przestrzennymi, ale elektronicznymi dźwiękami. Przy Bellonie czy Teach Me How To Fight niejeden kontemplował zapewne swoje osamotnienie we Wszechświecie i jego pustkę.

Duet Johnny Dark / Jeremy Greenspan posiadł niebywałą wprost zdolność pisania i wyśpiewywania melodii uwznioślających w pełnym tego słowa znaczeniu. Barwa głosu i interpretacje Greenspana stały się na tyle wyróżniające, że przyćmić ich nie były w stanie jakiekolwiek – mniej lub bardziej kosmetyczne – zmiany brzmienia na kolejnych albumach. A każdy z dotychczasowych różnił się od drugiego, dzieląc fanów na zaciekłych fanatyków połamanego, dubowego Last Exit, obrońców rytmicznie wyrównanego So This Is Goodbye oraz zdecydowaną resztę, która po prostu wymiękła na songwriting kanadyjskiego zespołu.

Piosenki są skonstruowane w sposób matematycznie linearny, na modłę niegdysiejszej epoki technoTrzecia płyta Junior Boys to regularny, maszynowy electropop plus rozkładające na łopatki melodie. Nie ma śladu po łamańcach z Last Exit, o których co poniektórzy mówili: Timbalanda za dużo się chłopcy nasłuchali. Pojawiają się jednak gdzieniegdzie brzmienia akustyczne (syntetyczny saksofon w Sneak A Picture, sekcja smyczkowa w poświęconym Normanowi McLarenowi The Animator).

Greenspan, człowiek o równie, co Erlend Oye, rozpoznawalnej barwie głosu na współczesnej scenie elektronicznego popu, śpiewa z większą emfazą niż dotychczas, choć nadal porusza się pomiędzy szeptem a nieszkolonym falsetem. Jego głos to w dalszym ciągu największy atut muzyki Junior Boys, idealnie kontruje na pozór bezduszny charakter maszynowych elektrobitów. Za wyjątkiem zimnego, kosmicznego rnb nawiązującego do czasów Last Exit (What Its For), zespół mocno anektuje piosenkarskie patenty sprzed dwóch dekad. Setki ówczesnych mainstreamowych zespołów, od OMD po Aztec Camera, pisały podobne melodie, jednak Greenspan unika pułapki odtwórstwa – to, co kiedyś było niemal wykrzykiwane, dziś artykułowane jest ascetycznie. Piosenki są skonstruowane w sposób matematycznie linearny, na modłę niegdysiejszej epoki techno – z pojedynczego dźwięu wykluwa się powoli masywna, konsekwentnie prąca do przodu, oddalająca się w niebyt na pełnej parze lokomotywa.

Greenspan maczał palce w przygotowaniu ostatniej płyty Morgana Geista, klasyka nowego disco. Echa tej współpracy słychać w postmoroderowskim Bits & Pieces oraz pobrzmiewającym niczym mieszanka elektrofunkowego Princea i Arthura Russela Hazel, który spokojnie mógłby zasilić Double Night Time Geista.

Od taniego sentymentalizmu dzielą ich miliony świetlne dźwiękówDuch Russella unosi się zresztą nad prawie całą płytą, ta nieprzezwyciężona melancholia i samotność w wiecznym, niepodzielnym i tragicznie niezrozumiałym związku z dyskotekowym transem. Całkowicie zaskakuje inspirowane americaną Dull To Pause – dowód na to, że Kanadyjczycy mają dystans do siebie i potrafią być nieprzewidywalni, przywdziewając chociażby kowbojskie kapelusze. To argument dla tych wszystkich, którzy twierdzą, że Junior Boys to li tylko wyrafinowani mazgaje. Od taniego sentymentalizmu dzielą ich miliony świetlne dźwięków, brak ostentacji, introwertyzm, mollowe tonacje, ultranowoczesne brzmienia starych instrumentów, poetyka ściśniętego gardła. Szatańska wprost recepta na kolejną klasyczną płytę tej dekady – czy zespół zamknie ją tym właśnie albumem i zakończy nim swoisty, niezwykle spójny tryptyk Last Exit – So This Is Goodbye – Begone Dull Care?
2009







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
szczęśliwa dziewczyna
szczęśliwa dziewczyna
12 lat temu

Jestem w trakcie poznawania 3. albumu na który tak długo czekałam. Już po pierwszym przesłuchaniu mogę powiedzieć, że opłacało się czekać te 2 lata.
Nie znam się na muzyce i muzycznych określeniach, słucham bo lubię słuchać, bo sprawia mi to przyjemność i Junior Boys właśnie sprawiają mi tę przyjemność.
Uwielbiam wszystkie 3 płyty, jestem nimi zachwycona.
Czarujący głos Greenspana powoduje, że gdy zamykam oczy czuję jakby stał obok i szeptał do ucha.
„What its for” zmusza mnie żebym znalazła najbliższy park i położyła się na zielonej trawie, zamknęła oczy i uśmiechała się nie wiadomo do czego.
Natomiast „Bit and Pieces” sprawia, że idąc ulicą nie mogę przestać machać głową w rytm muzyki i chcę zaśpiewać wraz z Jeremym „Every bit has its time/Too many pieces to keep over”. Chcę mi się tańczyć za każdym razem gdy ich słucham.
Chciałabym ubrać ich muzykę w piękne słowa, napisać coś co zapiera dech w piersiach, po czym rzucasz się do sklepu i kupujesz ich wszystkie albumy ale to po prostu trzeba usłyszeć żeby zrozumieć, żeby samemu wyrobić sobie zdanie. I jeśli ktoś słyszał poprzednie płyty czy utwory Junior Boys i podobały mu się to koniecznie musi sięgnąć po trzecią płytę, bez względu na wszystkie recenzje świata!
Uwielbiam melodie „Sneak a picutre”!
Bardzo bym chciała żeby zagrali koncert w Polsce… 🙂
Cały czas mało mi ich muzyki.
Naprawdę świetny duet Greenspan i Didemus.

nicky
nicky
12 lat temu

Ja też uważam, że recenzja jest OK (tylko w paru miejscach bym się do małych szczegółów doczepił), to w sumie śmieszne, że więcej jest komentarzy o sposobie pisania recek niż o albumie Junior Boys, a oczywiście jad nie przestaje cieknąć nawet jak ktoś zwrócił na to uwagę. Co do płyty, to jeszcze się przekonuję, za wcześnie na porównania z innymi albumami, ale w sumie stwierdzić, że jest dobrze, już można 🙂 Teraz tylko znowu koncert w Polsce poproszę i niech tym razem zagrają „Teach Me How To Fight”…

midas
midas
12 lat temu

@nihil-ffs: chlopie, tu jest pelna wolnosc wypowiedzi, totez skoro uwazasz, ze posiadles wzorcowa wiedze na temat sposobu pisania o muzyce, wykorzystuj ja i czaruj ludzi wlasnymi tekstami. a ty od razu epitety i emocje. nie mozesz pozbyc sie tego polskiego upodobania do utrudniania sobie zycia i brandzlowania sie wlasnym intelektem, z ktorego korzystania w istocie nikt nic pozytywnego dla siebie nie otrzymuje?

Ort
Ort
12 lat temu

Recenzja jest w porządku. Płyta natomiast chyba najsłabsza z całej trójki, ale i tak trzyma wysoki poziom. To jeden z niewielu bandów tego dziesięciolecia, który regularnie wydaje dobre dźwięki, jednocześnie ma wpływ na to, co generalnie dzieje się w ambitniejszym popie i lekkiej elektronice.

Blasi
Blasi
12 lat temu

piszcie jak chcecie byle by to prawda była a recenzja stała sie użyteczna.

nihil-ffs
nihil-ffs
12 lat temu

„najbardziej gorliwi w zapamietalym krytykanctwie komentatorzy zaprezentuja wlasne dziela.”nastepny,ktoremu sie wydaje,ze najlepsi lekarze to ci,ktorzy przeszli choroby swych pacjentow.co za dyletanctwo.

autor
autor
12 lat temu

widze, ze ten w zamierzeniu niewinny niczym dziewica i niepozorny jak sardynka w puszce tekst wywolal sensacje wieksza niz potencjalne wyznania dody na temat jej zycia seksualnego. wszystkim wylewajacym wiadro pomyj anonimom pod tytulami A, B, C, D…F itp. proponuje spotkanie w realu i pogadanie na temat muzyki. z checia i pokora wyslucham rowniez rzeczowych wskazowek na temat pisania jedynie slusznych kompozycyjnie recenzji. zakladam rowniez, ze najbardziej gorliwi w zapamietalym krytykanctwie komentatorzy zaprezentuja wlasne dziela. wraz z jmanem czekamy niecierpliwie!

K0$+3k
K0$+3k
12 lat temu

Ale tutaj nie chodzi oto jak ów student ekonomii pisze ale o czym,bo co może student ekonomii wiedzieć o buncie skoro,ideologicznie dał sobie wepchnąć banan w czoko?

Kate Mosh
Kate Mosh
12 lat temu

Co za dziwaczny sposób myslenia mają poniżsi komentatorzy! jakis chore stereotypy, podzialy, roszczenia..bleee!

p.s.nie jeden student ekonomi ma zgrabniejszy i bardziej trafny język niż użytkownik „F.” zamieszczający teksty poniżej.
wiec o co kaman?!

F.
F.
12 lat temu

Chodzi raczej o casus pisania recki Cool Kids of Death przez studenta ekonomii.

sabatnik
sabatnik
12 lat temu

Rencenzje są siłą rzeczy subiektywne raczej… i takie mają być.A tutaj – całkiem fajnie, rzeczowo i na temat.Więc może warto się czasem wysilić i sprawdzić znaczenie paru trudnych słów w słowniku 😉

Kate Mosh
Kate Mosh
12 lat temu

Tekst ma na celu nakreślenie miejsca i pozycji Junior Boys na tle szeroko rozumianej elektroniki i nie tylko.
Sobczak w doskonały sposób wyciąga pewne smaczki z muzyki Kanadyjczyków, nawiązuje do romantyzmu, nostalgii (nie popadającej w tanią tkliwość) słusznie wspomina o fantastycznej barwie głosu wokalisty(porównanie z Erlendem Oye jak najbardziej ba miejscu) swoiste połączenie uduchowionego wokalu z zimnymi dźwiękami.
Świetnie ujmuje w słowa te subtelności, to co się językowi wymyka.

Tekst nie jest łatwy ani i nie ma aspiracji do bycia obiektywnym. Słusznie, pierwszego nie oczekuję a w drugie nie wierzę.

Swoisty język, indywidualna, oryginalna metaforyka stanowi przecież atut dobrej recenzji. Szukacie prostych sformułowań, może jeszcze gwiazdek?

Nie czepiajmy się Joyce że nie jest Grocholą!

Panowie i Panie do klawiatur, pisać! pisać! może coś lepszego spłodzicie.

laudia
laudia
12 lat temu

Jeśli ta recenzja (w porównaniu z wieloma tu) jest niezrozumiała w sensie „co to za muzyka będzie” to ja idę się zapisać na fiński. Sorry, że tez walę w autora, ale też nie słyszałam płyty.

jman
jman
12 lat temu

Starajcie się pisać o muzyce, nie walić w autorów. Co do terminu publikacji – płyty promo docierają do redakcji muzycznych zazwyczaj od dwóch tygodni do miesiąca przed premierą.

F.
F.
12 lat temu

Jednak data premiery to jakaś granica, obojętne czy fani znają czy nie. Na przesunięcie tej granicy może wpłynąć data wycieku, jasne, ale to już indywidualna sprawa twórców (vide Yeah Yeah Yeahs). Nie trudno poczekać te parę dni, jeśli biznes się kręci wokół wiarygodności, i tak, jestem hipokrytą, nice 2 meet u 🙂

dopaminecloud
dopaminecloud
12 lat temu

Data wycieku = nowa data premiery raczej. Ja bym raczej powiedział, że strasznie późno opublikowana recenzja, bo większość fanów Junior Boysów dawno już zna tę płytę.

Co do samego tekstu, to jak niżej.

F.
F.
12 lat temu

Pomijając kwiaty w stylu mocno anektuje i wpadki merytoryczne (przecież Dark był tylko na Last Exit, teraz Junior Boys to Greenspan i Didemus; stąd ciągły spadek formy od debiutu do teraz), rzeczywiście trochę nie skumano tematu prelekcji. Jeszcze za bardzo się boję żeby posłuchać tej płyty, ale już nie zgadzam się z recką. Poza tym trochę chujowym fakt, że txt opublikowano przed premierą chyba (24 marca w Kanadzie, 7 kwietnia reszta świata?).

dexter
dexter
12 lat temu

co to są miliony świetlne? ja słyszałem tylko o latach świetlnych…

Mgmt
Mgmt
12 lat temu

Płytka dobra. Recenzja fatalna. Lukier się leje hektolitrami. Nie chodzi o to żeby było chwytliwie słowem, ale rzeczowo o samej płycie.

Hit
Hit
12 lat temu

Zgadzam się z Blasi. Recenzent onanizuje się słowem i tym jak w sposób wyrafinowany potrafi opisać dźwięk syntezatora albo perkusji, a po przeczytaniu recenzji nie wiadomo do końca jak ta płyta brzmi.

Blasi
Blasi
12 lat temu

bez kitu! 8 kawałków i nazywają to albumem???

ta recenzja to ogromy przerost formy nad treścią tego albumu – nie wiem jak brzmienia syntetyczne można nazwać akustycznymi tym bardziej ze słychać plastik
„……….kosmiczny rnb……..kowbojskie kapelusze…dyskotekowy trans……., ultranowoczesne brzmienia starych instrumentów…….” – zupełnie nietrafione porównania.
Piszcie wy te recenzje tak by człowiek zrozumiał o co chodzi bo te określenia są albo nadmiernie subiektywne albo zupełnie z kosmosu…taka głupia moda panuje na ubieranie muzyki w słowa………

a sama muza niby sprawia wrażenie ciekawej ale przez pierwsze 2 minuty każdego kawałka – potem wtórnie dla samych siebie. Fajniejsze melodie były w poprzdniej płycie . Wg mnie zbyt oszczędnie to tematu podeszli.

Polecamy