Wpisz i kliknij enter

The Black Dog – Further Vexations

W stronę Detroit.

Trio The Black Dog, tworzone obecnie przez Kena Downie i braci Dust, zawyżyło sobie bardzo poprzeczkę genialnym albumem „Radio Scarecrow” z ubiegłego roku. Nic więc dziwnego, że nowa płyta formacji, wydana prawie równo dwanaście miesięcy po swej poprzedniczce, przynosi nieco odmienną muzykę. Dzięki temu próby porównywania obu dzieł wydają się nie mieć sensu.

Pomysł na „Further Vexations” narodził się podczas podróży muzyków po świecie – jako zespołu i pojedynczych didżejów. Poddawanie się niezliczonym kontrolom i rewizjom sprawiło, że w umysłach artystów zrodziła się orwellowska wizja świata zmierzającego ku totalitarnemu systemowi, którego mieszkańcy są ciągle śledzeni i obserwowani – rzekomo dla ich własnego dobra.

Jak to się przekłada na nową muzykę The Black Dog? W sposób oczywisty – „Further Vexations” to album skoncentrowany na estetyce techno, podszyty nie tylko niepokojem i lękiem, ale też gniewem i agresją.

Zaczyna się co prawda łagodnie – bo od ambientowego IDM-u o organowym brzmieniu („Biomantric L-if-e”), przypominającego dawne produkcje The Black Dog, choćby te z „Temple Of Transparent Balls”. Ale „0093” wyjaśnia już wszystko: to hipnotyczne deep techno, w którym podwodne pasaże syntezatorów umieszczone pośród wibrujących stuków, przywołują na myśl co bardziej taneczne dokonania Monolake. Podobnie wypada umieszczona w dalszej części krążka trzyczęściowa suita „Northern Electric Soul”, łącząca głęboką pulsację bitu i zdubowany pochód basu z onirycznymi partiami klawiszy.

W stronę bardziej detroitowych brzmień, brytyjscy producenci zwracają się w „CCTV Nation”. Szybki bit wsparty szeleszczącymi talerzami, soniczne akordy, natarczywie brzęczący loop – takiego nagrania nie powstydziliby się mistrzowie gatunku z Underground Resistance. „Stempel” to z kolei energetyczne techno podrasowane na clickowy modłę – co nie przeszkadza jego twórcom wpisać go w zimne i chmurne tło o IDM-owej proweniencji.

The Black Dog nie byliby sobą, gdyby nie sięgnęli po połamane bity. Otrzymujemy je w oldskulowym „Phil: Beacuse Ov, Indeed”, gdzie wspierają żrący loop wwiercający się między metaliczne ozdobniki oraz w schizofrenicznym „Skin Clock”, w którym stanowią kontrapunkt dla melancholijnej melodyki. Natomiast „Dada Mindstap” to już soczysty dubstep – wyłaniający się powoli z nerwowych odgłosów otoczenia: głosów, wrzasków, hałasów.

Płytę wieńczy wyciszona koda – najpierw smoliste downtempo o delikatnie plumkających klawiszach („Later Vexations”), a potem, już na sam koniec, mroczny ambient rozpisany na przelewające się przez siebie strumienie monochromatycznego dźwięku, brzmiący niczym soundtrack do powolnej zagłady naszej cywilizacji („Kissing Someone Else`s D.O.G.”).

Po wysublimowanym „Radio Scarecrow”, „Further Vexations” jest po prostu mocnym ciosem między oczy. To bardzo sensowne posunięcie ze strony trójki muzyków. Taka zmiana nastroju i brzmienia ich twórczości tylko służy odświeżeniu wizerunku formacji.

Soma 2009

www.somarecords.com

www.dogsquad.co.uk

www.myspace.com/somarecords







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy