Wpisz i kliknij enter

In Flagranti – Sounds Superb


Sasha Crnobrnja i Alex Gloor w niczym nie przypominają pary ułożonych Szwajcarów. Być może dlatego upatrzyli sobie NYC jako miejsce do życia i grania. A skoro Big Apple, to tylko to z przełomu 70/80. Obłędna, brudna mieszanka disco, new wave, italo, funku czy rockabilly zaprezentowana na dwóch regularnych albumach zespołu całkiem efektownie wpasowała się w czasy renesansu wspomnień tanecznej nowojorskiej subkultury ery Studia 54, podkreślając jej hedonistyczny, ale i kontestacyjny wymiar.
„Sounds Superb” to ich pierwsza próba bezpośredniego zmierzenia się z przeszłością. Im popularniejsze staje się w naszych czasach „nowe” disco, tym większa społeczna chęć sięgnięcia do korzeni i porównywania starego z nowym. W erze mashupów i miliona mixtapeów wypuszczanych codziennie album ten mógłby przejść bez echa, gdyby nie dwa podstawowe jego elementy – selekcja klasyków oraz porywające ich interpetacje.
Warto było odświeżyć przykurzonego Mikea Oldfielda, perełkę francuskiej Nowej Fali Mathématiques Modernes, weteranów hedonistycznego disco Chic czy równie dyskotekowych, co legendarnych The Clash. Wszędzie króluje charakterystyczny funkowy disco beat, sprośne basy, rozbrykane klawisze i dęciaki, a całość zgrano w estetyce lo-fi, dzięki czemu mamy wrażenie przynajmniej częściowego uczestnictwa w tamtej nieznanej nam z bezpośredniego doświadczenia epoce. In Flagranti zajęli się reedycją wszystkich nagrań, dograli niektóre partie instrumentów, wokali, przepuścili przez sito pogłosów, wzmocnili siłę discofunkowej stopy. Ostateczny, bardzo groovy efekt brzmi jak współczesne remiksy wszystkich wymienionych wykonawców wykonane przez…A Certain Ratio, ESG oraz Liquid Liquid.
„Sounds Superb” brzmi dokładnie tak, jak oczekuję od ponadczasowych produkcji – świeżo, choć z szacunkiem dla przeszłości. Zabawnie, z dystansem i niezbędnym poczuciem humoru. Porywająco, tanecznie, a jednocześnie odrobinę dekadencko. Brudne disco nadal żyje i, wbrew zapowiedziom różnych spuchniętych proroków w białych kołnierzykach lub kościstych filozofów w czarnych wyciągniętych swetrach, ma się znakomicie. W tym wszystkim jest jednak pewien szkopuł: In Flagranti nigdy wcześniej nie wydali tak znakomitej płyty! I tak jak w przypadku LCD Soundsystem czy The Glimmers, od współczesnych adeptów starej szkoły disco-funk-punku wolę mniej lub bardziej udatnie podrabianych przez nich nauczycieli. Co tu dużo mówić – ci ostatni brzmią… nowocześniej!

Poniżej lista reinterpretowanych utworów
1. Bohannon – „Dance Your Ass Off”
2. Chilly – „For Your Love”
3. Mike Oldfield – „Platinum”
4. Mathématiques Modernes – „Disco Rough”
5. Chic – „Dance, Dance, Dance”
6. Slimline – „If You Can Dance You Can Do It”
7. The Clash – „Rock The Casbah”
8. Liquid Gold – „Dizzy”
9. B A Robertson – „Bang Bang”

Codec 2009







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Punk
Punk
12 lat temu

Jaka tam „prowokacyjka”, po prostu bład rzeczowy.

H2ochhhh...
H2ochhhh...
12 lat temu

Heh, ortodoks. Mała prowokacyjka, a ten już się unosi. Zdystansuj się, a nie kipisz od razu jak woda w czajniku. A co to, dyskoteka to niby synonim zła jakiegoś? :)))

Punk
Punk
12 lat temu

Mnie nie bulwersuje umieszczanie The Clash w tanecznym kontekscie, tylko nazywanie ich „dyskotekowymi”. Fakt, że flirtowali z ówczesnymi klubowymi rytmami, ale to zawsze bylo gitarowe, rockowe (niekoniecznie punkowe) granie. Generation X czy Stiff Little Fingers sięgali po dub, ale nie mozna ich tylko dlatego nazwać zespołami „reggae`owymi”.

mc
mc
12 lat temu

Ok, Twoja sprawa. To tak, jakby upierać się, że niebo jednak nie jest niebieskie. Niestety, czy tego chcesz czy nie, postmodernizm w muzyce od lat 90. to już oczywistość. Vide Stereolab (John Cage Bubblegum), 2many Djs czy nawet recenzowaną tutaj płytę Patches duetu Dj/Rupture & Andy Moor (kolesia z The Ex, który powinien być Ci, drogi Punku, znany).
In Flagranti udowadniają, że można szargać świętości, nadając im nowy kontekst. Także się tak nie bulwersuj, tylko zwyczajnie baw. 🙂

Punk
Punk
12 lat temu

W takim razie to chyba auto-ironia. Ja jestem z tej „nieznanej nam epoki” i zadnego postmodernizmu nie przyjmuje do wiadomosci.

mc
mc
12 lat temu

Czy Ty, „chłopie”, ironii nie widzisz? Pojęcia mashupu nie znasz, w postmodernistycznym świecie nie żyjesz? 🙂

Punk
Punk
12 lat temu

„Dyskotekowych (…) The Clash”?! Czys Ty chlopie oszalal?

Polecamy