Wpisz i kliknij enter

Jesse Somfay – A Catch in the Voice


Jesse Somfay zadebiutował w 2004 roku, kiedy nakładem Traum Schallplatten pojawił się singiel „The Nectar Of My Love”. Od tamtej pory wydawał pod różnymi banderami (Budenzauber Recordings, Manual Music), pojawił się także na didżejskich miksach Svena Vätha czy Michaela Mayera (żeby wspomnieć tylko sławną kompilację tego drugiego „Immer 2”), ale najbardziej przywiązany jest do wytwórni Pheeka – Archipel. To właśnie tutaj wyszła jego pierwsza długogrająca płyta „Between Heartbeats”, a cztery lata później, z czego dwa zostały poświęcone pracy nad nowym materiałem, otrzymujemy „A Catch in the Voice”.
Choć nowa muzyka nosi znamiona dawnego stylu artysty, to nie jest tak wyraźnie zamknięta w ramach techno i śmiało sięga dalej. Kompozycje są mgliste i delikatne, czasami sprawiają wrażenie kruchych, ale cechuje je przy tym smutne piękno. Powłóczyste melodie rozmywają się, a potem giną, ambientowe pasaże łapią niekiedy oddech pędzącej perkusji albo podwodnego uderzenia basu – całość rozpada się na strzępy, aby ponownie przyjąć formę i tak w kółko, jak niekończąca się opowieść. Utwory są doskonale przemyślane i zgrabnie układają się w koncepcyjny album, jednocześnie muzyka sprawia wrażenie stworzonej intuicyjnie, jak gdyby wyłowionej z entropii dźwiękowych zdarzeń. To niesamowite, dwoiste wrażenie sprawia, że przy każdym kolejnym odsłuchu możemy dowiedzieć się czegoś innego – jakaś nie usłyszana wcześniej nuta, poruszy następną wrażliwą w nas strunę.
Wszelakie i w mnogości występujące barwy dźwięków przyprawiają o zawrót głowy.
Album rozpoczyna się kapitalnymi, przestrzennymi harmoniami, które sprawiają wrażenie wyjętych zza kurtyny dzielącej świat żywych i umarłych; słychać w tym echa postarzałych produkcji Boards of Canada. Następnie wkraczamy w chaotyczną krainę bulgoczącego dubu, to ilustracja dźwiękowa do życia w wersji mikroskopijnej.

Go to Beatport.com Get These Tracks Add This Player

„Hypnagogii” przynosi głęboki bit powoli przekształcający się w podwodne techno, na powierzchni którego los ciągle igra z przestrzenią dźwięków. W opartym na pochodzie klikającego basu „Good Morning Strange Light” Somfay pierwszy raz wprowadza regularne haty. Utwór przeradza się w niekonwencjonalne techno z narastającą górą strzelistych, zniekształconych padów, to jakby ciągle przyspieszać podczas lotu w stronę nieba, dopóki nie wyjdzie się poza atmosferę, gdzie ogarnia nas cisza i spokój. „Ex Astris, Ad Astra” uwodzi przesterowanymi, dzwoniącymi klawiszami, na tle których galopuje perkusja. Utwór rozwija się przez dziewięć minut, a czas nie wiadomo kiedy upływa. Podobnie jest w „Algonquin” i w „Borealis”. Deszcz, pluski, krystaliczne podźwięki szklanych kulek napotkamy w „Amo Alucinor”, cicho uderzającym przełamaną stopą fantastycznym techno.
„Irradian Irradiant” jest oparty na zmiennym arpeggio, niekiedy wyłaniającym się z głębin, czasem buczącym, a kiedy indziej kwaśnym. Innym razem dostajemy szumiący ambient, jak w „Folding Ghosts Into Origami Stars” albo „Something Smallest”. Z kolei „NotR” pogrywa kosmicznymi organami, które gotowe są obudzić Słońce do życia, ale już „Averroes” przynosi zimniejsze oblicze muzyki Somfay’a.
Nieuchwytna muzyka „A Catch in the Voice” otula kosmiczną przestrzenią, w której czujemy się obcy, a zarazem jest nam tam dobrze. Abstrakcja postrzegania artysty, który nie boi się własnej wyobraźni, pozwala nam widzieć za każdym razem coś innego; wszelakie i w mnogości występujące barwy dźwięków przyprawiają o zawrót głowy. To niezwykłe uczucie, zagłębić się w tej muzyce. Rozległy album, jaki stworzył Jesse Somfay udowadnia, że na podwalinach starego, można budować całkiem nowe i bezkompromisowo oryginalne dzieła.
Archipel 2009







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
szczszcz
szczszcz
11 lat temu

wspaniale, dzwiekowe pasaze w nieokreslonym kierunku, ale zmierzajace na pewno ku pieknym i szerokim elektronicznym pejzazom, spacer po mglistej lace jest dobra metafora. milego odsluchu.

ataxiaa
ataxiaa
11 lat temu

Jesse wypadł rewelacyjnie, wspominałem już jakiś czas temu, że będzie to „głośny” album w tym roku.

cukierr
cukierr
11 lat temu

bardzo bardzo fajna, przemyslana płyta..

K0$+3k
K0$+3k
11 lat temu

Znakomity album,polecam z czystym sumieniem.Warto dodać iż autor pracował nad nim okrągłe dwa lata,także nie jest to muzyka pisana Na kolanie”.

Polecamy